Legia Warszawa na zakończenie fazy ligowej Ligi Konferencji przegrała 1:3 z Djurgarden. W tym spotkaniu musiała sobie radzić bez kilku podstawowych piłkarzy, m.in. Rubena Vinagre'a, Radovana Pankova, Kacpra Tobiasza, Maxiego Oyedele czy Rafała Augustyniaka. Co było widoczne na boisku.
Bardzo ostro występ polskiego zespołu zrecenzował Wojciech Kowalczyk. "Skład, który MUSIAŁ wystawić wczoraj Feio, nie straszyłby w Pucharze Polski, a co dopiero w Europie (nawet jeśli mówimy o trzeciej lidze). W środku pola Goncalves z Celhaką – no ciekawe było, bardzo ciekawe, którędy zaatakują Szwedzi… Niesamowite - zaatakowali środkiem, tak strzelili pierwszego i drugiego gola, gdyż był tam krater miejsca, gdyby się uparli, postawiliby supermarket, jednak woleli zdobywać bramki" - kpił były reprezentant Polski w felietonie dla portalu Weszło.
Portugalczykowi i Albańczykowi oberwało się wyjątkowo mocno. "Nie wiem, kto musiałby być rywalem, żeby te dwa ogórki nadążyły. Może reprezentacja domu spokojnej starości, chociaż pewnie i wtedy jakaś emerytka urwałaby się na wolne pole" - ironizował 52-latek.
Zobacz też: Flick ogłasza ws. Lewandowskiego przed hitowym meczem. Poszło w świat
Goncalves zszedł z boiska w 63. minucie, a Celhaka dziewięć minut później. Weszli za nich odpowiednio Migouel Alfarela, uznawany za niewypał transferowy, i 37-letni Artur Jędrzejczyk. A pozostałymi trzema zmiennikami byli: 19-letni Jan Ziółkowski, 17-letni Mateusz Szczepaniak i jego rówieśnik Jakub Adkonis. "Hahahaha" - tak Kowalczyk skwitował ławkę rezerwowych Legii, na której siedzieli jeszcze Tomas Pekhart, Jordan Majchrzak oraz pięciu nastolatków.
"Rozumiem, że kartki i kontuzje, ale przecież nawet bez tego Feio nie narzekałby na nadmiar bogactwa. Całą rundę przejechał na 15-16 zawodnikach, nie bardzo rotował, bo nie miał kim. To jest oczywiście wariat, ale jak już zatrudniliście wariata, to nie zmuszajcie go do podwójnego wariowania, kiedy patrzy na swój skład i musi w nim zmieścić Goncalvesa z Celhaką i Kunem" - podsumowała legenda Legii, która zaapelowała do właściciela klubu Dariusza Mioduskiego i dyrektora sportowego Jacka Zielińskiego: "Pomóżcie w końcu trenerowi".
Legia może odetchnąć, gdyż dzięki wcześniejszym rezultatom oraz korzystnemu układowi wyników w ostatniej serii gier utrzymała miejsce w czołowej ósemce tabeli Ligi Konferencji (była siódma) i awansowała bezpośrednio do 1/8 finału. Tam zagra albo ze zwycięzcą dwumeczu MShamrock Rovers - Molde, albo lepszym z pary Jagiellonia Białystok - Backa Topola.