Po czterech meczach Legia Warszawa z kompletem punktów była wiceliderem tabeli Ligi Konferencji Europy. W czwartek 12 grudnia ekipa Goncalo Feio rozpoczęła domowe spotkanie ze szwajcarskim FC Lugano. Po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał remis. Co ciekawe, była to pierwsza bramka stracona przez Legię w tym sezonie europejskich pucharów.
Niestety ostatecznie stołeczny klub przegrał 1:2, przez co spadł na trzecie miejsce. Podczas transmisji prowadzonej przez Polsat Sport nagle kamery pokazały wyjątkowego gościa, który zawitał na stadionie warszawskiego klubu. A był nim Josue! Portugalczyk razem z kibicami prosto z Żylety dopingował byłych kolegów z drużyny. Tym razem lepsi okazali się goście.
Zobacz też: Tak Flick potraktował Lewandowskiego. Nie mógł już patrzeć na to, co robił
Latem tego roku 34-latek na zasadzie wolnego transferu odszedł do brazylijskiej Coritiby FC. Wcześniej w Legii spędził trzy lata, zyskując status prawdziwej gwiazdy. Kibice świetnie wspominają Josue i jak widać samemu piłkarzowi również tęskni się za Polską. Łącznie Josue rozegrał w Legii 130 meczów, w których strzelił 29 bramek i zanotował 35 asyst. W żadnym innym klubie portugalski pomocnik nie zaliczył więcej występów.
Tym razem jego obecność nie pomogła piłkarzom Legii, którzy w przypadku wygranej z Lugano zapewniliby sobie awans do 1/8 finału. Tak się jednak nie stało. "Gospodarzy nie stać było na odrobienie strat. Nie potrafili stworzyć okazji do wyrównania. Mało tego - to goście byli bliżej podwyższenia prowadzenia. W dodatku w ostatnich 180 sekundach warszawianie musieli radzić sobie w "10" bo dwie żółte kartki za protesty otrzymał Radovan Pankov" - pisał szczegółowo o tym spotkaniu Paweł Matys ze Sport.pl. W ostatniej kolejce fazy ligowej LKE Legia Warszawa zagra ze szwedzkim Djurgarden.