Oczekiwanie dobiegło końca! W czwartek 3 października wystartowała faza ligowa Ligi Konferencji Europy. Dla polskiego kibica najważniejsze były dwa starcia - Legii Warszawa z Realem Betis i FC Kopenhagi z Jagiellonią Białystok. Skazywana na pożarcie stołeczna ekipa dość niespodziewanie wygrała 1:0. Jej śladem poszła ekipa Adriana Siemieńca. W doliczonym czasie gry zdobyła gola na 2:1, pokonując FC Kopenhagę. Takie wyniki mają duże znaczenie dla tabeli zbiorczej LKE.
To właśnie ona zadecyduje o tym, kto awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, kto powalczy w play-offach, a kto definitywnie odpadnie z europejskich pucharów. Pierwsze osiem ekip zamelduje się w fazie pucharowej, a te z miejsc od 9 do 24 zagrają w tzw. 1/16 finału.
Dzięki sensacyjnemu zwycięstwu po golu Steve'a Kapuadiego piłkarze Goncalo Feio zrobili duży krok w kierunku fazy pucharowej. Mimo że wygrali, to znajdują się jednak na dość odległej, bo 15. pozycji. A to dlatego, że w pozostałych meczach padło zdecydowanie więcej goli i drużyny mogły pochwalić się lepszym bilansem bramkowym. Jagiellonia z kolei plasuje się wyżej od Legii, bo na 11. miejscu.
Kto znajduje się więc na czele tabeli? To Cercle Brugge. Belgijski klub wręcz rozgromił St. Gallen, a w spotkaniu padło aż sześć trafień - cztery dla zwycięzcy i dwa dla przegranego. I choć Cercle było faworytem, to dodatkowo sprzyjała mu publiczność. Tylko dwa gole mniej padły w meczu aktualnego wicelidera tabeli. Jest nim Omonia Nikozja. Cypryjska drużyna wygrała aż 4:0 z Vikingur Reykjavik, także korzystając z dopingu własnej publiczności. Na trzeciej lokacie jest Pafos FC, który rozbił aż 4:1 Petrocub, a więc kolejnego rywala Jagiellonii. Rozbił i to w Mołdawii.
A gdzie znajduje się m.in. faworyt do końcowego triumfu? Mowa oczywiście o Chelsea, która co roku wydaje miliony na transfery. Obecnie plasuje się na szóstej lokacie po tym, jak rozbiła 4:2 KAA Gent.
Mecze 2. kolejki LKE zostaną rozegrane 24 października.