Wisła Kraków po 12 latach przerwy wróciła na europejskie salony. W zeszły czwartek pokonała na własnym stadionie FK Llapi 2:0 w pierwszej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Awans będzie musiała przypieczętować w rewanżu w kosowskim Podujeve. Będzie mogła tam liczyć na wyjątkowe wsparcie. Na miejscu będzie dopingował ją Bartosz Sowizdraniuk, który, by przejechać na mecz, nie lada się poświęcił.
Już zwykła podróż samochodem do Kosowa dla wielu fanów byłaby sporym wyzwaniem. Tymczasem Sowizdraniuk pojechał tam... rowerem. Skąd taki pomysł? Tuż przed finałem Pucharu Polski w specjalnym wpisie na platformie X obiecał, że to zrobi, jeśli Wisła Kraków pokona Pogoń Szczecin, zdobędzie upragnione trofeum i zakwalifikuje się do pucharów. Później nie było już odwrotu. Los chciał, że krakowski klub trafił na FK Llapi, więc ambitny kibic miał do przejechania aż 1250 km.
Mężczyzna ruszył w drogę 30 czerwca. Na miejsce zamierzał dotrzeć dzień przed meczem. Wszystko udało się zgodnie z planem. W środę poinformował na platformie X, że podróż dobiegła końca. - Drodzy użytkownicy X. Z góry przepraszam za użycie wulgaryzmu, ALE K***A ZROBIŁEM TO, jestem właśnie pod stadionem Llapi. Dziękuję bardzo wszystkim wspierającym moją wyprawę słowami wsparcia i pieniędzmi. Dziękuję chłopakom z Haldentu za sponsoring i każdemu za każdy wpłacony grosz - napisał.
Pod wpisem nie brakowało słów uznania pod jego adresem i licznych gratulacji. "Gratulacje - przygoda jeśli nie życia, to przynajmniej roku", "Gratulacje. Mega sprawa! Jarosław Królewski, zabierzcie chłopaka na powrocie do domu", "Gratulacje teraz piwko i zasłużony odpoczynek" - pisali zachwyceni kibice. "Chyba będę musiał zadeklarować coś na awans do Ekstraklasy" - śmiał sam zainteresowany.
Teraz równie dzielnie będą musieli pokazać się piłkarze Wisły. Mecz z FK Llapi odbędzie się w czwartek 18 lipca. Początek o godz. 16:30. Piłkarze Kazimierza Moskala będą bronić dwubrakowej zaliczki z Krakowa.