Fenerbahce Stambuł z Sebastianem Szymańskim w trwającym sezonie rywalizowało w Lidze Konferencji Europy. W fazie grupowej turecki zespół okazał się najlepszy w grupie H, a w 1/8 finału pokonał 3:1 belgijski Union SG. W ćwierćfinale Turcy trafili na Olympiakos Pireus i w czwartek rozegrali pierwszy mecz.
Minimalnym faworytem dwumeczu wydawał się być zespół Sebastiana Szymańskiego, choć na tym etapie rozgrywek każdy z zespołów ma równie szanse. Już pierwsze minuty spotkania w Grecji pokazały, że gospodarze mają apetyty na dobry wynik.
Na otwarcie wyniku nie trzeba było długo czekać. W dziewiątej minucie meczu Olympiakos wyszedł na prowadzenie po trafieniu Konstantinosa Fortounisa, który wykorzystał błędy defensywy rywala i strzałem z rogu pola karnego pokonał bramkarza.
W kolejnych minutach to Fenerbahce częściej utrzymywało się przy piłce i konstruowało akcje. Brakowało jednak dobrego wykończenia. Nieskuteczność Turków wykorzystali gospodarze, którzy w 36. minucie podwyższyli prowadzenie. Stevan Jovetić z najbliższej odległości pokonał bezradnego bramkarza.
Goście ze Stambułu próbowali zdobyć bramkę kontaktową. W doliczonym czasie gry świetną okazję zmarnował Rade Krunić, który oddał mocny strzał na bramkę. W tej sytuacji skuteczniejszy był jednak bramkarz Olympiakosu i do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku 2:0.
Kilka minut po wznowieniu meczu Olympiakos podwyższył na 3:0. Na listę strzelców wpisał się Chiquinho, który w sytuacji niemal sam na sam pokonał bramkarza. W kolejnych akcjach goście próbowali zdobyć gola na 3:1. Okazję miał m.in. Sebastian Szymański, jednak świetnie dysponowany był w czwartek golkiper Greków - Konstantinos Tzolakis.
Kiedy wydawało się, że Fenerbahce już się nie podniesie, Turcy zdobyli dwie błyskawiczne bramki. Najpierw w 68. minucie Dusan Tadić wykorzystał rzut karny, a pięć minut później po asyście Sebastiana Szymańskiego trafił Irfan Can Kahveci. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:2, a kibice nie mogli narzekać na brak emocji.
Równolegle do meczu Olympiakosu z Fenerbahce odbywało się starcie Victroii Pilzno z Fiorentiną. W porównaniu do starcia w Pireusie nie były to porywające zawody. Starcie zakończyło się bezbramkowym remisem i losy dwumeczu rozstrzygną się w rewanżu.