Choć Legia Warszawa bardzo dobrze radzi sobie w tegorocznych rozgrywkach europejskich, to nie sposób zapomnieć o skandalicznych scenach z udziałem kibiców, do których dochodziło jesienią. W Birmingham nie doszło do porozumienia ws. liczby biletów, które gospodarze mieli przekazać Legii na sektor gości, co sprawiło, że sektor ten pozostał pusty, a pod Villa Park doszło do gorszących scen z udziałem pseudokibiców z Warszawy.
Kilka miesięcy po wydarzeniach pod Villa Park angielskie media przekazały, że przed sądem stanął jeden z kibiców Legii. Jak się jednak okazuje, nie brał on udziału w zamieszkach. Jaki jest więc powód jego zatrzymania i ukarania przez sąd?
"40-letni Konrad Błaszkowski został zatrzymany ze składanym nożem w kieszeni kurtki przed stadionem Aston Villi" - czytamy w "The Independent". Jak się okazuje, mężczyzna nie mieszka nawet w Warszawie i przyszedł po prostu obejrzeć mecz. 10 lat temu wyemigrował na Wyspy Brytyjskie.
Według relacji angielskich mediów obrońca Polaka argumentował obecność noża w jego kurtce tym, że mężczyzna pracuje w fabryce i tam go używa, a w momencie pobytu pod stadionem, nie był świadomy, że ma narzędzie w ubraniu. - Był niewinnym człowiekiem, który chciał pójść zobaczyć swoją drużynę piłkarską. Został skutecznie zatrzymany przez policję - mówił w sądzie Bruce Clark, adwokat.
Polski kibic miał być zatrzymany przez angielskie służby, bo akurat przebywał "w pobliżu". Jak czytamy w mediach, mężczyzna zeznawał, że próbował uciec i odejść od miejsca, gdzie trwały zamieszki, ale nie dał rady. W pobliżu było za dużo osób. Rzekomo nie szukał kłopotów, ale te same go znalazły.
Polak został ukarany przez angielski sąd ośmioma miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwanaście oraz pięcioletnim zakazem stadionowym. Ponadto ma wykonać 150 godzin prac społecznych.