Łukasz Fabiański od początku obecnego sezonu jest drugim bramkarzem West Hamu. W Premier League przesiaduje na ławce rezerwowych, natomiast regularnie gra w Lidze Europy. Tam popisuje się skutecznymi paradami, ale nie tylko.
Polak w czwartek pojawił się w wyjściowym składzie West Hamu na ostatnie grupowe spotkanie u siebie z Freiburgiem. Więcej pracy miał w drugiej połowie, przede wszystkim po uderzeniach Ritsu Doana. Ten próbował go zaskoczyć m.in. płaskim strzałem, lecz 38-letni golkiper wyciągnął się jak struna i odbił piłkę. A po niecelnej dobitce Noaha Weishaupta znów pokazał duże umiejętności, choć nie czysto bramkarskie.
Fabiański wykonał przewrót w tył, a następnie wybił się na wyprostowanych rękach i wstał. To, co zrobił, wywołało zachwyt wśród internautów.
"Legenda", "Solidny występ", "Stylowo", "W mojej głowie nie powinien zrobić tego tak łatwo, mimo że jest zawodowym sportowcem" - to tylko niektóre komentarze.
Po ostatnim gwizdku polski bramkarz miał jeszcze więcej powodów do radości. Zachował czyste konto, a jego zespół wygrał 2:0 po golach Mohammeda Kudusa (14. minuta) oraz Edsona Alvareza (42.). Dzięki trzem punktom londyńczycy zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie A i awansowali do 1/8 finału. Freiburg zajął drugą pozycję i będzie musiał grać w 1/16 finału.
Dla Łukasza Fabiańskiego był to dziewiąty występ w tym sezonie (z czego piąty w Lidze Europy). Jak na razie czterokrotnie zachował czyste konto, w pozostałych meczach łącznie przepuścił dziewięć bramek.