Anglicy mówią jednym głosem o Legii. "Sami sobie odpowiedzcie dlaczego"

Przed spotkaniem Aston Vilii z Legią Warszawa w Lidze Konferencji Europy doszło do ulicznych zamieszek. Anglicy obawiali się tego meczu, w związku z czym już wcześniej robili wiele, aby na stadionie pojawiło się jak najmniej polskich kibiców. Uzyskali odwrotny skutek. Teraz podkreślają, że kwestie bezpieczeństwa były bardzo istotne. - Spodziewali się, że dojdzie do awantur - tłumaczą w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onetem.

Przed meczem Aston Villi z Legią Warszawa z w Lidze Konferencji Europy doszło do ulicznych starć między policją z Birmingham a fanami polskiego klubu. To ze względu na działania gospodarzy, którzy robili, co mogli, aby jak najmniej polskich kibiców pojawiło się na stadionie - najpierw ograniczali liczbę biletów (zamiast przepisowych 2100 zaoferowali 890), a potem w ogóle nie chcieli wpuszczać przyjezdnych. W wyniku zamieszek ucierpiało wielu funkcjonariuszy, kibiców, a nawet niektórzy dziennikarze.

Zobacz wideo Legia Warszawa ma problem! Ale nie tylko ona

Zamieszki przed meczem Aston Villi z Legią Warszawa. Angielscy dziennikarze komentują

Na miejscu przebywał również wysłannik "Przeglądu Sportowego" Onetu, który zrelacjonował, jak wyglądało miejsce starć po zakończeniu spotkania. "Przypominało jedno wielkie pobojowisko. Na ziemi leżały najróżniejsze przedmioty, które służyły do atakowania policji - plastikowe butelki, fragmenty znaków drogowych, kijki, a nawet kalosz. Było też sporo rozbitego szkła" - czytamy.

Takie obrazki nie dla wszystkich w Anglii były zaskoczeniem. Gdy tamtejsi dziennikarze zobaczyli, ilu funkcjonariuszy jest w okolicach stadionu, podejrzewali, że będzie to mecz podwyższonego ryzyka. - Nigdy nie widziałem tylu policjantów od derbów z Birmingham, oni spodziewali się, że dojdzie do awantur - powiedział Neil Moxley z "Daily Mirror".

Z kolei Danyal Khan ze Sky Sport określił sceny sprzed meczu jako "smutne". Wskazał też, kiedy zapadła decyzja o zmniejszeniu puli biletów dla gości. - Aston Villa tłumaczyła, że 2 listopada została poinformowana przez policję, że ma dać tak mało biletów - wyjaśnił. - Tłumaczono nam, że była obawa, iż (przyjezdni fani - red.) będą niszczyć stadion i wszczynać zadymy - dopreczyował Moxley. I dodał, że z jego przedmeczowych rozmów z działaczami Aston Villi wynikało, że byli "zadowoleni" z tego, w jaki sposób załatwiono sprawę z biletami.

Angielscy dziennikarze przypominają sytuację z Alkmaar. "Znów dochodzi do incydentów"

Zmiana nastawienia angielskiego klubu miała wynikać również z tego, co wydarzyło się w październiku podczas wyjazdowego spotkania Legii z AZ Alkmaar. Wówczas polscy fani mieli zakłócać porządek na trybunach, przez co UEFA nałożyła na nich zakaz wyjazdowy na spotkanie ze Zrinjskim. - Kibice Legii byli ukarani za swoje zachowanie przy okazji meczu z AZ i nie mogli pojechać do Mostaru. Teraz znów dochodzi do incydentów z ich udziałem. Sami sobie odpowiedzcie, dlaczego ciągle się to dzieje - stwierdził Moxley.

Mecz Aston Villi z Legią zakończył się wynikiem 2:1. Gole dla gospodarzy strzelili Moussa Diaby (4. minuta) i Alex Moreno (58.), dla gości trafił Ernest Muci (20.). Dzięki wygranej Anglicy zapewnili sobie awans z grupy E, warszawianie powalczą o niego w ostatniej kolejce w spotkaniu z AZ Alkmaar (14 grudnia).

Więcej o:
Copyright © Agora SA