Fatalne wieści dla Legii z Alkmaar. Spełnił się najczarniejszy scenariusz

Legia Warszawa nadal nie jest pewna gry na wiosnę w Lidze Konferencji Europy. Tuż przed rozpoczęciem meczu z Aston Villą zakończyło się starcie dwóch pozostałych rywali z grupy. AZ Alkmaar pokonało Zrinjskiego Mostar i nadal ma szansę wyprzedzić w tabeli ekipę z Warszawy. Holendrzy mieli spore problemy i sędziego przeciwko sobie, ale w końcu dowieźli zwycięstwo.

Legia Warszawa jeszcze przed rozpoczęciem meczu z Aston Villa mogła być pewna awansu do fazy pucharowej Ligi Konferencji Europy. Aby tak się stało, w meczu AZ Alkmaar ze Zrinjskim Mostar musiał paść remis. Niestety Holendrzy okazali się lepsi i w przypadku porażki stołecznej ekipy, w Warszawie pomiędzy Legią a AZ za dwa tygodnie dojdzie do bezpośredniego starcia o awans.

Zobacz wideo Thomas Thurnbichler wybrał skład na zawody w Lillehammer, a Harald Rodlauer wykazał gotowść do inauguracji sezonu skoczkiń

Kontrowersje w meczu rywali Legii. AZ Alkmaar domagało się dwóch karnych

Pierwsza w Alkmaar połowa upłynęła pod znakiem kontrowersji. Obie ekipy nie stworzyły zbyt wiele klarownych sytuacji do strzelenia gola, choć wyraźnie przeważali gospodarze. W 23. minucie byli najbliżej otwarcia wyniku. Vangelis Pavildis zabrał się z piłką pod końcową linię i umiejętnie wyłożył ją przed bramkę, wyprzedzając interweniującego bramkarza Bośniaków. Strzał oddał Ernest Poku, ale został zablokowany przez ofiarnie kładącego się obrońcę Zrinjskiego Matiję Malekunisicia. Piłkarze z Alkmaar domagali się rzutu karnego, sugerując, że doszło do zagrania ręką. Sędzia obejrzał sytuację raz jeszcze na monitorze VAR.

Malekunisić najpierw odbił piłkę klatką piersiową i dopiero bezwładnie upadając, dotknął futbolówkę ręką. Arbiter nie zdecydował się odgwizdać jedenastki. Chwilę później doszło do podobnej kontrowersji. Tym razem po podaniu Pavlidisa uderzał Tiago Dantas. Trafił w łokieć Filipa Bradaricia, ale sędzia tym razem puścił grę, nawet nie podchodząc do monitora. Przed przerwą niezłą okazję miał jeszcze Pavlidis, ale z ostrego kąta minimalnie chybił.

Do trzech razy sztuka. AZ doczekał się karnego i wciąż jest w grze o wyjście z grupy LKE

Po przerwie AZ miało kolejną znakomitą okazję. Po kolejnym znakomitym podaniu Pavlidisa do strzału z kilku metrów od bramki doszedł Mihailović, ale fatalnie przestrzelił. Chwilę później Holendrzy w końcu dopięli swego. Mario Cuze sfaulował w polu karnym wychodzącego na pozycję sam na sam Pavlidisa i arbiter już bez żadnych wątpliwości wskazał na 11. metr. Do karnego podszedł sam poszkodowany i uderzył nie do obrony w samo okienko.

AZ mogło prowadzić już 2:0, ale kapitalnym refleksem w bramce błysnął Marko Marić. Najpierw wybronił strzał po ziemi Mihailovicia, a potem dobitkę Pavlidisa. Zrinjski nie był w stanie odpowiedzieć i praktycznie nie zagrażał bramce Matthew Ryana. AZ dowiozło wynik 1:0 do samego końca.

W tabeli grupy AZ Alkmaar ma sześć punktów, a to oznacza, że wciąż może odebrać Legii awans. Aby tak się stało warszawiacy nie mogą zdobyć choćby punktu przeciwko Aston Villi, a 14 grudnia przy Łazienkowskiej przegrać w bezpośredniej konfrontacji z AZ. Na razie Legia prowadzi w grupie z dziewięcioma punktami na koncie. Tyle samo ma druga Aston Villa. Zrinjski zamyka tabelę z dorobkiem trzech punktów.

Więcej o:
Copyright © Agora SA