Matty Cash w akcji! Pokazał, co potrafi [WIDEO]

Matty Cash wciąż zachwyca. "Polski Cafu", jak o nim piszą Anglicy, popisał się w czwartek świetną asystą przy golu Johna McGinna, który zapewnił Aston Villi cenną wygraną w Lidze Konferencji. Anglicy tym samym zrehabilitowali się za porażkę z Legią Warszawa. Niestety Legia w czwartek przegrała mecz z AZ Alkmaar 0:1.

Aston Villa zanotowała falstart w Lidze Konferencji UEFA. Piłkarze Legii Warszawa sensacyjnie pokonali po bardzo dobrej grze przedstawiciela Premier League 3:2. Później jednak zespół Unaia Emery'ego wrócił na właściwe tory, o czym świadczą wygrane nad Chelsea (1:0) oraz Brighton (6:1). Nawet wpadka z Evertonem w międzyczasie nie popsuła dobrych humorów fanom Aston Villi. A co się działo w czwartek?

Zobacz wideo Najman oburzony pytaniem

W drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Konferencji Aston Villa mierzyła się z bośniackim klubem HSK Zrinjski Mostar, który w 1. kolejce niespodziewanie ograł 4:3 AZ Alkmaar. Anglicy byli jednak zdecydowanymi faworytami czwartkowego starcie. Wystarczy spojrzeć na portal "Transfermarkt", który wycenia kadrę bośniackiego klubu na zaledwie 10 milionów euro. Zaledwie, jeśli porównamy to do wartości kadry Aston Villi wycenianej na niemal 600 milionów euro. A co się działo na boisku?

Anglicy zdecydowanie przeważali. Oddali aż 27 strzałów, a rywale raptem trzy. No i częściej utrzymywali się przy piłce, bo przez 75 procent czasu gry. Ale pomimo ogromnej przewagi długo się męczyli. Gola na wagę trzech punktów strzelili dopiero w doliczonym czasie gry, gdy bramkę głową zdobył John McGgin. Asystował mu Matty Cash, który popisał się świetnym dośrodkowaniem. Reprezentant Polski wszedł na boisko w 46. minucie. To jego kolejny dobry mecz, który licząc wszystkie rozgrywki, ma już na koncie trzy gole i dwie asysty.

W następnej kolejce Aston Villa zagra z AZ Alkmaar, a Legia podejmie bośniacki klub.

Porażka Legii

Legia Warszawa jak równy z równym walczyła z AZ Alkmaar w wyjazdowym meczu drugiej kolejki fazy grupowej Ligi Konferencji Europy, ale ostatecznie przegrała. Gospodarze skorzystali z niskiego wzrostu Patryka Kuna, który przegrał pojedynek w powietrzu po dośrodkowaniu na dalszy słupek. Dani de Wit zgrał do środka, a tam źle ustawiony był z kolei Radovan Pankov. Serb nie zdołał przeszkodzić Vangelisowi Pavlidisowi w umieszczeniu piłki w siatce. Dla Greka to czwarty mecz z rzędu ze strzelonym golem. No i AZ wygrał 1:0.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.