Trener Rakowa zaskoczył po bezbarwnej porażce w LE. "Byliśmy blisko, zapracowaliśmy na to"

Jakub Seweryn
Trener Rakowa Częstochowa Dawid Szwarga na konferencji prasowej po meczu ze Sturmem Graz (0:1) zaskoczył wszystkich swoim odbiorem czwartkowego spotkania. Podczas gdy jego Raków wyglądał przeciwko Austriakom naprawdę kiepsko, jego trener stwierdził: - Pewnie w żadnym spotkaniu do tej pory nie wykreowaliśmy tylu sytuacji. Ponadto Szwarga dodał, że jego zdaniem mistrz Polski "zasłużył na gola wyrównującego w tym spotkaniu".

To był bardzo słaby występ Rakowa Częstochowa. W dodatku w meczu, który może zadecydować o tym, czy mistrz Polski zagra wiosną przynajmniej w Lidze Konferencji Europy. W spotkaniu 2. kolejki Ligi Europy u siebie z austriackim Sturmem Graz Raków przegrał 0:1, choć nie mógłby mieć pretensji, gdyby przegrał wyżej. 

Zobacz wideo W takim składzie powinna grać reprezentacja Polski Michała Probierza

Trener Rakowa zaskoczył po bezbarwnej porażce w Lidze Europy. "Byliśmy blisko, zapracowaliśmy na to"

Dlatego też dziennikarze znajdujący się w sali konferencyjnej stadionu w Sosnowcu mogli być mocno zdziwieni, słysząc pomeczowe wypowiedzi trenera Rakowa Dawida Szwargi. 

- Byliśmy dzisiaj blisko strzelenia bramki. Tego najbardziej żałujemy, że się nie udało, bo w moim odczuciu na to zapracowaliśmy. Oczywiście, przeciwnik także tworzył sytuacje, natomiast grając w Europie w sposób otwarty po straconym golu trudno temu zapobiec - zaczął Szwarga, gdy tak naprawdę nawet w drugiej połowie Sturm tych okazji stwarzał sobie więcej od jego zespołu.

- Pierwsze 30 minut to jest czas, w którym możemy być lepsi jako drużyna - nie ukrywał trener Rakowa. - Zarówno jeśli chodzi o obronę wysoką, mogliśmy też dawać mniej czasu przeciwnikowi z piłką, szybciej atakować bramkarza, który miał bardzo daleki zasięg długiego podania. Piłka często spadała na naszą połowę i przeciwnik mógł się zreorganizować do obrony wysokiej, do czego dążył przez swój sposób gry przez cały mecz. Dobrze robiliśmy to w drugiej połowie i w kolejnym meczu po prostu od początku musimy być bardziej zdecydowani, odważni w pressingu, nie zapominając też o kwestiach taktycznych, które zawodnicy chcieli realizować.

- Gratulacje dla przeciwnika, a także słowa uznania dla zawodników, bo wiem, że zrobili wszystko, aby dziś zdobyć pierwszy punkt bądź punkty w Lidze Europy - podsumował Dawid Szwarga. 

Dziennikarze mimo wszystko naciskali, że dyspozycja dnia Rakowa była daleka od ideału. - Nie był to najsłabszy mecz Rakowa w europejskich pucharach czy w ogóle w tym sezonie. Myślę, że nawet biorąc pod uwagę sam atak, to pewnie w żadnym spotkaniu do tej pory nie wykreowaliśmy tylu sytuacji - zaskoczył Szwarga, przyznając, że murawa w Sosnowcu była tego wieczoru daleka od ideału. Szkoleniowiec nie szukał w niej jednak jednej z przyczyn porażki.

- Nie chciałbym się zamieniać w greenkeepera. Szkoda, że mecz Ligi Europy odbywa się na takiej murawie, bo oba zespoły na tym cierpiały. Gdyby boisko było na dobrym poziomie, to mecz pewnie byłby na lepszym poziomie piłkarskim - mówił.

Raków Częstochowa po letnich transferach wydawał się mieć szczególnie dużo jakości na pozycji "dziesiątki", gdzie w systemie częstochowian mogą grać Marcin Cebula, Władysław Koczerhin, Sonny Kittel, John Yeboah, Bartosz Nowak, a nawet Ante Crnac. Tymczasem żaden z nich, choć wystąpili wszyscy, nie prezentuje wysokiej dyspozycji. O przyczyny takiego stanu rzeczy zapytany został Dawid Szwarga. 

- Sonny Kittel i John Yeboah to piłkarze nowi, którzy potrzebują czasu do adaptacji. Po dwóch czy trzech miesiącach w Rakowie to nawet Ivi Lopez był bliski zakończenia współpracy, mówiąc brutalnie. Był często zmieniany i nie był na pewno zawodnikiem wiodącym. Zawodnik, który trafia do Rakowa, potrzebuje czasu. Proces adaptacji tych graczy trwa i jestem pewien, że nie pokazali oni jeszcze wszystkiego, na co ich stać. Oni sami też to doskonale wiedzą - nie ukrywał trener Rakowa.

- Jeśli chodzi o Sonny'ego, to trzeba zobaczyć jego mecze w Hamburgu. To jest zawodnik, który zawsze bazował na kulturze gry, na utrzymaniu przy piłce, o dobrej finalizacji w polu karnym czy dośrodkowaniu, co pokazał w meczu z Radomiakiem. Oczekiwania w stosunku do niego są nieadekwatne do tego, jak grał w poprzednich klubach. Sonny z dnia na dzień jest na coraz wyższym poziomie, co nie oznacza, że już pokazał pełnię swoich możliwości. Ale to nie on był dzisiaj problemem - dodał. 

- W przypadku innych zawodników, oczywiście, że oczekujemy od nich więcej, ale nie tylko oni mieli wpływ na to, jak ten mecz dzisiaj wyglądał. Trzeba patrzeć przez pryzmat całej drużyny i ja na pewno nie będę tu personalnie żadnego zawodnika krytykował. Każdy gracz wie, na jakim poziomie zagrał, i będziemy dążyć do tego, aby wszyscy byli w przyszłości w lepszej dyspozycji - zakończył Dawid Szwarga.

Kolejny mecz w Lidze Europy Raków Częstochowa rozegra 26 października, gdy w Sosnowcu zmierzy się z portugalskim Sportingiem Lizbona. Z kolei już w niedzielę czeka go wyjazdowy hit ekstraklasy z Legią Warszawa.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.