Papszun wskazał, co zadecydowało o porażce Rakowa. Trafił w samo sedno

Raków Częstochowa przegrał 0:1 ze Sturmem Graz w drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Europy. W pomeczowym studiu TVP Sport występ mistrzów Polski podsumował ich były trener Marek Papszun. - Minimalnie można się cieszyć z tego, że zespół w drugiej połowie dźwignął się i potrafił utrzymywać wynik do końca meczu - powiedział. 49-latek przyznał, że częstochowianie są w trudnym położeniu, ale w pewnym sensie może stać się to ich atutem.

Raków Częstochowa rozpoczął rywalizację w fazie grupowej Ligi Europy od porażki 0:2 z Atalantą. W drugiej kolejce jego przeciwnikiem był Sturm Graz, mecz rozegrano w Sosnowcu. Dla mistrzów Polski była to dobra okazja, aby zdobyć pierwsze punkty w rozgrywkach.

Zobacz wideo Marek Papszun był trzymany w niepewności? Kulesza odpowiada

Marek Papszun skomentował porażkę Rakowa Częstochowa w Lidze Europy. Pochwalił Dawida Szwargę

Częstochowianie przegrywali od 23. minuty, gdy złe wybicie Adnana Kovacevicia bezlitośnie wykorzystał William Boving. W drugiej połowie prezentowali się lepiej niż w pierwszej, ale nie zdołali doprowadzić do remisu i ponieśli porażkę 0:1.

W studiu pomeczowym TVP Sport spotkanie Rakowa podsumował Marek Papszun, były szkoleniowiec tego zespołu. Wskazał, co jego zdaniem zadecydowało o porażce. - Przespana pierwsza połowa, pełna dominacja (Sturmu - red.). Zespół dobrze zareagował po przerwie, widać, że trener Szwarga go obudził. Natomiast w sytuacjach była duża przewaga przeciwnika - stwierdził.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Papszun ocenił, że był moment, w którym mistrzowie Polski mogli zagrozić przeciwnikowi. - Szkoda tych ostatnich 10 minut, gdy Raków dominował całkowicie i gra toczyła się na połowie Sturmu. Jednak  wykreował mało czystych sytuacji i skończyło się porażką. Z liczby sytuacji można powiedzieć zasłużoną, choć minimalnie można się cieszyć z tego, że zespół w drugiej połowie dźwignął się i potrafił utrzymywać wynik do końca meczu - dodał.

Marek Papszun widzi szansę dla Rakowa Częstochowa. "Wszystko jest możliwe"

49-letni trener podkreślił, że sytuacja częstochowian w grupie jest daleka od wymarzonej, ale dostrzegł w tym wszystkim pewien pozytyw. - Wszyscy liczyliśmy, że to będzie wyrównany bój, zakończony sukcesem. Stało się inaczej, ale jeszcze wszystko jest możliwe, bo jeszcze cztery spotkania i trzeba grać. Myślę, że teraz trochę zejdzie presja, że drużyna pokaże większą jakość i skuteczność, bo po dwóch meczach ma zero strzelonych bramek - podsumował.

Po dwóch kolejkach Ligi Europy Raków Częstochowa ma na koncie zero punktów i jest na ostatnim miejscu w tabeli. Wydaje się, że trudno mu będzie o awans albo nawet o trzecią pozycję, dającą prawo gry w fazie pucharowej Ligi Konferencji Europy.

Więcej o:
Copyright © Agora SA