Ważą się losy ćwierćfinału Lecha w LKE w otwartej telewizji. Komplikacje

Kacper Sosnowski
Dotychczas domowe mecze Lecha Poznań w Lidze Konferencji Europy pokazywała TVP, która nabyła sublicencje od Viaplay. Sprawa jednak skomplikowała się na etapie ćwierćfinału tych rozgrywek.

Takiego sezonu Lecha Poznań w europejskich pucharach chyba nikt się nie spodziewał. "Kolejorz" jako pierwsza polska drużyna od 27 lat dotarł do ćwierćfinału międzynarodowej rywalizacji. Radości kibiców i zainteresowania jego meczami nie umniejsza nawet fakt, że Liga Konferencji Europy, to trzecie w hierarchii europejskie rozgrywki. Też można w nich trafić na uznane drużyny. Teraz Lech ma się zmierzyć z Fiorentiną. Na chwilę obecną prawa do pokazywania tego dwumeczu ma tylko... Viaplay. 

Zobacz wideo Na tym polega fenomen Lecha Poznań w Europie. "A w ekstraklasie bryndza"

Nowe negocjacje na ćwierćfinał, zarząd musi dać zielone światło

To właśnie skandynawska platforma nabyła czas temu na wyłączność prawa do Ligi Europy (LE) i Ligi Konferencji Europy (LKE). Posiada je jeszcze na ten i następny sezon. Według informacji, które do nas docierają, znacznie przebiła oferty konkurencji. Tak się złożyło, że w ostatnim i obecnym sezonie do fazy grupowej LE lub LKE awansowały polskie kluby. W tamtym roku Legia, w tym Lech. Mecze z udziałem polskich drużyn stały się jednymi z najlepiej oglądanych wydarzeń sportowych na streamingowej platformie. Szczególnie mecze wyjazdowe. Te pokazywane były bowiem w Viaplay na wyłączność. Platforma wykorzystała archaiczność polskiej ustawy o radiofonii i telewizji i rozgrywki z udziałem polskich drużyn mogła pokazywać ekskluzywnie. Ostatecznie się nimi podzieliła w połowie. Sprzedała TVP sublicencję na grupowe spotkania domowe. W ten sposób zapewniła sobie też produkcję sygnału ze strony TVP i odzyskała pewną część zainwestowanych w prawa pieniędzy.  

W tym roku te negocjacje na domowe mecze Lecha były jeszcze trudniejsze i trwały do ostatniego momentu. Finalnie TVP pokazała wszystkie spotkania Lecha na Bułgarskiej w fazie grupowej (z Villarrealem, Hapoelem Beer Szewa i Austrią Wiedeń). Lech ze swej grupy wyszedł, więc TVP rozpoczęła kolejne negocjacje na następne rundy. Mecze w 1/16 i 1/8 finału rozgrywek udało się kupić TVP w jednym pakiecie, choć Viaplay ponoć nie był tak chętny, by od razu wpisywać wszystko w jedną umowę. Lech szedł jak burza. Pokonał kolejno Bodo Glimt i Djurgarden. TVP znów pokazała oba domowe mecze "Kolejorza" z tymi rywalami. Na tym jednak ostatnia umowa się skończyła, bo nie było w niej nic o kolejnych rundach rozgrywek. To oznacza, że na chwilę obecną prawa do pokazywania dalszych losów Lecha w Europie, czyli dwumeczu z Fiorentiną ma tylko Viaplay!  

Według naszych informacji TVP rozmawiała już z Viaplay o zakupie sublicencji na ćwierćfinał, ale na razie rozstrzygnięć w tej sprawie nie ma. Po pierwsze cena za kolejny mecz Lecha jest sporo wyższa, po drugie zielone światło na transakcję musi dać zarząd publicznego nadawcy. Ta druga kwestia ma zostać rozstrzygnięta w ciągu 24 godzin. Wydaje się, że publiczny nadawca będzie chciał do końca pokazać wiosenną kampanię Lecha w Europie i głębiej sięgnie do kieszeni. Tym bardziej że ostatnie domowe starcie Lecha ze szwedzkim Djurgarden oglądało w TVP Sport ponad 900 tys. widzów.   

O sprawie będziemy informować. Według kolejnych doniesień nie ma natomiast szans, by Viaplay podzieliło się sublicencją na wyjazdowy mecz Lecha z Fiorentiną. Dlaczego polski kibic za dostęp do wydawałoby się ważnych wydarzeń sportowych musi płacić, skoro od 2015 roku obowiązuje ustawa w sprawie ważnych wydarzeń sportowych, które muszą być pokazywane w otwartej telewizji? 

Czy LKE to ważne wydarzenie społeczne i powinno być bezpłatne?

W tej ustawie w art. 20b jako ważne wydarzenia sportowe wypisano m.in. mecze polskiej reprezentacji w piłce nożnej, skoki narciarskie, zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich kobiet,  mecze naszych klubów w europejskich pucharach oraz mecze kadry siatkówki i piłkarzy ręcznych na ważnych imprezach. Zgodnie z przepisami ustawy, transmisja z tych wydarzeń może być nadana tylko w programie ogólnokrajowym dostępnym w całości bez opłaty. Problem jednak w tym, że te obowiązki kierowane są do "nadawcy programu telewizyjnego". Nie ma tam mowa o platformie streamingowej. - Myślę, że moglibyśmy udowodnić, że Viaplay jest "nadawcą" i nawet, przy spełnieniu pewnych warunków, "nadawcą programu" w rozumieniu ustawy o radiofonii i telewizji, ale już nie "nadawcą programu telewizyjnego". To już jakby jeden krok interpretacyjny za daleko - mówił nam jakiś czas temu Sebastian Urban, specjalista prawa medialnego w rozmowie z Piotrem Majchrzakiem.

Po drugie problem jest, że w ustawie jako ważne wydarzenie sportowe przy rozgrywkach klubowych wskazano Ligę Mistrzów i Puchar UEFA. Ustawa jest stara. Pucharu UEFA już nie ma, a w dodatku pojawiły się nowe rozgrywki, czyli właśnie LKE. Wydaje się, że według litery prawa Viaplay nie ma zatem obowiązku, aby mecze Lecha pokazywać bez opłat i nie musi się nimi dzielić z innymi nadawcami.  

Sytuacji w tej kwestii nie zmieniła też nowelizacja opublikowana 13 września 2021 roku. Co prawda zapisano w niej, że "Ustawę stosuje się do dostawców usług medialnych oraz platform udostępniania wideo ustanowionych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej", ale w punkcie 20b. nie naniesiono żadnych zmian, nadal jest tam Puchar UEFA i nie ma LKE.  

Lech w ćwierćfinale LKE zagra z Fiorentiną najpierw 13 kwietnia w Poznaniu, a tydzień później we Florencji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.