Rosjanie wściekli. "UEFA odsuwa się od problemu". Po rywalu Lecha kolejny klub ma kłopoty

Kacper Sosnowski
Magomed Sulejmanow nie stawi się z drużyną z Beer Szewy na meczu Ligi Konferencji z Lechem. Jest Rosjaninem, więc zgodnie z prawem nie zostanie wpuszczony do Polski. Choć izraelski klub interweniował w tej sprawie w UEFA, a rabanu narobili też Rosjanie, europejska federacja piłkarska nie pomoże. W Europie gra kilkuset Rosjan, ale na razie tylko kilku będzie mieć podobny problem.

"Nie do zaakceptowania jest to, że podczas gdy ludzie w Ukrainie są torturowani i mordowani, obywatele państwa będącego agresorem mogą swobodnie podróżować po Unii. Podróż do UE jest przywilejem, a nie prawem człowieka" - napisali w uzasadnieniu premierzy Litwy, Łotwy, Estonii i Polski i w praktyce zamknęli wjazd do kraju dla obywateli Rosji. Przepisy, które obowiązują od 19 września, blokują na granicy Rosjan przemieszczających się w celach turystycznych, kulturalnych, biznesowych i sportowych.

Zobacz wideo To już patologia. Trybuny toną w małpkach

Rosjanie źli. "UEFA odsunęła się od problemu"

Właśnie zrobiło się głośno o pierwszym przypadku blokady wjazdu na mecz piłki nożnej. W czwartek Lech Poznań gra u siebie z Hapoelem Beer Shewa. Izraelski klub ma w składzie Magomeda Sulejmanowa. To rosyjski skrzydłowy, postać dość ważna dla drużyny. W tym sezonie zawodnik zagrał w dziewięciu meczach, strzelił dwa ważne gole i zaliczył asystę. Strona izraelska próbowała w sprawie Sulejmanowa interweniować u polskich władz, ale nic nie osiągnęła.

- Kontaktowaliśmy się z izraelskimi oraz polskimi agencjami rządowymi na najwyższym szczeblu. Polacy jednak nie są otwarci na żaden kompromis – stwierdził jeden z przedstawicieli izraelskiego klubu cytowany przez tamtejszy portal Ynet.co.il. Dodał, że w tej kwestii nie pomoże też UEFA.

Karol Świderski, Czesław Michniewicz i Grzegorz Krychowiak na treningu przed meczem Polska - HolandiaSztab naszej kadry już w Katarze. Najdroższy mundial Polski w historii

Sprawę podchwyciły rosyjskie media. Portal Sport-express.ru poprosił władze UEFA o komentarz, a ta wydała krótkie oświadczenie i przekazała, że nie jest właściwym adresatem.

"Kwestie związane z przemieszczaniem się piłkarzy, w tym sprawy wizowe, leżą w gestii drużyn biorących udział w zawodach. Jedynie władze krajów mogą podejmować decyzje związane z przekraczaniem granic. Obowiązkiem klubów jest kontaktowanie się z odpowiednimi władzami" - napisała UEFA.

"Organizacja odsunęła się od problemu. Cudownie. W końcu UEFA musi zrozumieć, że takie precedensy są bardzo niebezpieczne. I trzeba się nimi szybko zająć" - napisał w komentarzu na rosyjskim portalu Championat.com jeden z tamtejszych dziennikarzy.

Inne rosyjskie media też przyjęły sprawę z oburzeniem i sięgają po komentarze osób, które nie przebierają w słowach. "Polacy pokazują tchórzliwą twarz! Tanie tchórzostwo. Nasi gracze zawsze byli lepsi od Polaków. Boją się nas! I wciągają w to swoją politykę. Trzeba walczyć uczciwie" – grzmi na łamach Sport-Express.ru Renat Lajszew, prezes centrum sportowo-edukacyjnego.

Kolejny problem będzie miał Piunik

Na razie sprawa Sulejmanowa w piłce wydaje się pojedynczym przypadkiem, ale długo takim nie pozostanie. Chociaż Litwa, Łotwa i Polska nie mają wielu klubów w międzynarodowych rozgrywkach, to już w następnej kolejce Ligi Konferencji UEFA podobny problem będzie mieć Piunik Erywań. Ormianie grają 13 października z litewskim Żalgirisem Wilno. Zawodnikiem Piunika jest Michaił Kowalenko, jeden z podstawowych obrońców tej drużyny. Według obowiązujących przepisów Kowalenko nie dostanie wizy na Litwę. Klub ponoć już próbuje prosić o specjalne zezwolenie na jego wjazd, ale trudno prognozować, że coś wskóra.

Czy takie problemy dla Rosjan w futbolu mogą być masowe? Od połowy września UE zawiesiła umowę z Rosją o ułatwieniach wizowych dla jej obywateli. O wjazd jest trudniej, wiza kosztuje więcej, czeka się na nią trochę dłużej, ale wciąż jest przyznawana. Na ostrzejsze restrykcje, takie jak wprowadziły graniczące z Rosją kraje bałtyckie (bez Finlandii), nie zdecydowało się na razie żadne inne państwo.

Setki Rosjan w ligach, ale tylko nieliczni będą mieć pecha

W Europie w samych najwyższych klasach rozgrywkowych pracuje ponad 130 Rosjan, z czego około 30 na Białorusi. Jeśli dodamy do tego piłkarzy grających w niższych ligach, uzbiera ich się ich kolejna setka. Najwięcej Rosjan gra jednak w Europie w klubach poza strefą Schengen (ponad 2/3 wszystkich piłkarzy). To właśnie oni będą mieli największy problem przy podróżach z klubami. Na razie widać to tylko w europejskich pucharach, ale podobnie może być przy meczach towarzyskich czy podróżach na zgrupowania w trakcie sezonu.

Lewandowski, Piszczek i Dudek (Aleja Gwiazd na Stadionie Narodowym)Lewandowski, Piszczek i Dudek dołączyli do legend. "Jestem dumny" [WIDEO]

Inni rosyjscy gracze czy trenerzy pracujący w strefie Schengen unikną ewentualnych problemów z wjazdem do Polski, Litwy, Łotwy czy Estonii, bo lecąc z kraju pracodawcy nie będą musieli przechodzić kontroli paszportowej. To oznacza, że np. napastnik AS Monaco Aleksandr Gołowin czy trener Ferencvarosu Stanisław Czerczesow na ewentualny mecz z Lechem do Poznania przylecą bez kłopotów.

Portal Champinat.com kwituje to stwierdzeniem, że jedni mają szczęście, a inni nie i zastanawia się jak rozwiązać ten problem. 

Państwowy zakaz wjazdu dla Rosjan na Litwę, do Polski, Łotwy, Estonii obowiązuje do września 2023 r. i został wyjaśniony zwiększonymi środkami bezpieczeństwa i "przeciwdziałaniem bezpośrednim zagrożeniom dla porządku publicznego" - głosiło wspólne stanowisko czworga premierów.

Ekipy z Beer Shewy - bez Sulejmanowa - jest już w Poznaniu. Z Lechem zagra w czwartek o 18:45.

Więcej o: