Tymoteusz Puchacz dostał szansę w Unionie. W końcu

Tymoteusz Puchacz nareszcie wystąpił w pierwszym składzie Unionu Berlin. Polski wahadłowy zagrał 64 minuty w meczu Ligi Europy przeciwko portugalskiej SC Bradze. Powrót do składu cieszy, gra już niekoniecznie. 23-latek zanotował przeciętny występ.

Dla Tymoteusza Puchacza mecz Unionu z SC Bragą był pierwszym w tym sezonie, w którym w ogóle wyszedł na murawę. Polak rok temu trafił do berlińskiego klubu i od czasu transferu wciąż nie zadebiutował w Bundeslidze. W poprzednim sezonie dostawał swoje szanse tylko w spotkaniach fazy grupowej Ligi Konferencji. W czwartkowy wieczór ponownie wystąpił w europejskich pucharach, tyle że w Lidze Europy.

Zobacz wideo Lewandowski wrócił do domu. Reakcja kibiców podzielona

64 minuty Tymoteusza Puchacza w meczu Ligi Europy

Polak w ekipie Ursa Fischera pojawił się już od pierwszej minuty, ale zagrał nieco ponad godzinę. W tym czasie całkiem nieźle spisał się w defensywie, notując kilka odbiorów, choć czasem za bardzo zapędzał się do przodu i nie nadążał z powrotem do obrony. Gorzej wyglądało to jednak w ataku. Kulała przede wszystkim skuteczność podań. Tylko 67 procent dograń byłego zawodnika Lecha Poznań trafiło do kolegów z drużyny. Puchacz niedokładnością raził zwłaszcza przy dośrodkowaniach (2/4 celne). Mimo to udało mu się stworzyć partnerom pewne sytuacje podbramkowe. Z boiska zszedł przy stanie 0:0.

Gdy Puchacza już nie było na murawie, rozstrzygnęły się losy meczu. W 77. minucie decydującą bramkę dla Bragi zdobył Vitinha i Portugalczycy wygrali 1:0. Dla Unionu była to już druga porażka w tej edycji Ligi Europy. W pierwszej kolejce fazy grupowej berlińczycy przegrali również 0:1 z wicemistrzami Belgii Royale Union SG. Ich ostatnim grupowym rywalem będzie szwedzkie Malmö FF. Klub reprezentanta Polski o wiele lepiej spisuje się za to w Bundeslidze, gdzie po sześciu kolejkach niespodziewanie jest liderem tabeli.

Tymoteusz Puchacz poprzednią zimę spędził na wypożyczeniu w Trabzonsporze. W Turcji mógł liczyć na wiele więcej okazji do gry. Zdobył też mistrzostwo kraju. Wahadłowym w trakcie okienka transferowego interesowało się kilka klubów, ale ostatecznie Puchacz został w Unionie, gdzie zapewniano, że Polak zacznie dostawać swoje szanse. Pierwsza z nich wypadła przeciętnie.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Więcej o: