Bramkarz Fiorentiny zrobił z siebie pośmiewisko. Wstyd, żenada, komedia [WIDEO]

Pierluigi Gollini był uznawany za duży talent, ale były bramkarz Atalanty i Tottenhamu zbyt często zalicza wpadki. Tym razem jednak przesadził. 27-letni gracz Fiorentiny zaczął żonglować przed polem karnym i... stracił piłkę, a Basaksehir ostatecznie wygrał 3:0.

Fiorentina jest w dołku. W Serie A wygrała tylko jeden mecz na sześć i było to w 1. kolejce, gdy wymęczyła zwycięstwo z beniaminkiem Cremonese 3:2. W Lidze Konferencji UEFA też nie zachwyciła, gdy w pierwszym meczu zremisowała 1:1 z łotewskim RFS. W czwartek "Viola" miała okazję do rehabilitacji, ale jej nie wykorzystała.

Zobacz wideo Lewandowski i Salihamidzić pod szatnią. Wyjątkowe ujęcia

w PoznaniuTak wygląda sytuacja w "polskiej" grupie LKE po wygranej Lecha [TABELA]

Gollini popełnił kompromitujący błąd. Porażka Fiorentiny

Co prawda w pierwszej połowie utrzymała bezbramkowy remis, ale po przerwie straciła aż trzy gole. Pierwszego w 57. minucie, gdy po zamieszaniu po rzucie rożnym Serdar Gurler z bliska pokonał bramkarza. 31-letni reprezentant Turcji zdobył także bramkę numer dwa. Ale bramkarz Fiorentiny popełnił tak wielki błąd, że Gurler powinien Pierluigiemu Golliniemu podziękować butelką dobrego toskańskiego wina. Były bramkarz Atalanty i Tottenhamu zaczął żonglować przed polem karnym i... stracił piłkę. Zresztą sami zobaczcie:

Włoski bramkarz nie popisał się także przy trzecim golu. Patryk Szysz, były gracz Zagłębia Lubin, dograł do Bertranda Traore, a ten strzelił w środek bramki. Ostatecznie Basaksehir wygrał 3:0. Szymon Żurkowski leczy uraz, więc nie grał.

A jak wygląda sytuacja w grupie? Turecki klub ma sześć punktów. Szkockie Hearts trzy, bo pokonało 2:0 łotewskie RFS. "Viola" jeden.

Skąd się wziął Basaksehir?

Kilka lat temu przywódca turecki Erdogan wykupił podupadający klubik - Istanbul Büyüksehir Belediyespor i w jego miejscu utworzył Istanbul Basaksehir. Klub, który prężnie się rozwija. Występuje regularnie w europejskich pucharach, a przez jego kadrę przewinęło się już kilka głośnych nazwisk jak: Gael Clichy, Robinho, Demba Ba czy Emmanuel Adebayor.

- Problem polega na tym, że prawie nikt nie chodzi na ich mecze. Frekwencja wynosi zaledwie kilka tysięcy, a mieszkańcy Stambułu kibicują któremuś z klubów wielkiej trójki. Stambuł to wielkie miasto, mieszka w nim co najmniej 15 milionów ludzi. Stadion Basaksehiru mieści się w centrum. Kibice dzielą się geograficznie. Na północnym brzegu Złotego Rogu w dzielnicy Galata kibicuje się Galatasarayowi. Jego fani wywodzą się historycznie z arystokracji. W centrum jest też Besiktas, któremu ja kibicuję, i wśród jego ultrasów znajdziemy anarchistyczne grupki - tłumaczył nam Thomas Orchowski, dziennikarz TOK FM i autor książki „Rzeź na Tarlabasi. Opowieść o nowej Turcji".

Więcej o: