Oto sytuacja Polski w rankingu po triumfach Rakowa i Lecha. Blisko, coraz bliżej

Polska dzięki czwartkowym zwycięstwom Rakowa Częstochowa oraz Lecha Poznań jest coraz bliżej awansu w krajowym rankingu UEFA. To również zasługa niespodziewanego zwycięstwa mistrza Bośni i Hercegowiny. Ale sytuacja w rankingu jest dużo bardziej skomplikowana. Pokazuje przede wszystkim, że Polska, by myśleć o poprawieniu swojej pozycji, potrzebuje dwóch drużyn w fazie grupowej. Uwaga: to nie będzie łatwy tekst.

Czwartek był dobrym dniem dla polskich klubów w europejskich pucharach. Zarówno Raków Częstochowa, jak i Lech Poznań wygrały swoje spotkania, odpowiednio ze Slavią Praga (2:1) jak i Dudelange (2:0). Lech jest już blisko awansu do fazy grupowej i tylko katastrofa w rewanżu z mistrzem Luksemburga mogłaby to zmienić. Inaczej ma się sytuacja w przypadku Rakowa, który trafił na dużo trudniejszego rywala - ekipa Marka Papszuna mogła wygrać nawet wyżej, ale rewanż w Pradze z 31. drużyną w rankingu klubowym UEFA i ćwierćfinalistą ostatniej edycji Ligi Konferencji Europy nie będzie łatwy.

Zobacz wideo Nowy dom Lewandowskiego robi piorunujące wrażenie. Chodź, patrz i podziwiaj

Reforma europejskich pucharów wprowadza niepewność ws. rankingu krajowego UEFA

Tu kilka słów wyjaśnienia, na czym polega ranking krajowy UEFA i dlaczego jest bardzo ważny. Miejsca decydują o tym, ile drużyn z danego kraju może grać w europejskich pucharach i od których rund. Pozycja na koniec tego sezonu będzie determinowała sytuację polskich drużyn w sezonie 2024/25. Na razie nie wiadomo, które miejsce będzie kluczowe, jako że od tego sezonu wchodzi w życie reforma europejskich pucharów (m.in. 36 drużyn zamiast 32 w fazie grupowej LM i porzucenie tradycyjnej fazy grupowej na rzecz tzw. systemu szwajcarskiego) - i do tej pory UEFA nie opublikowała "access list", czyli dokładnego podziału miejsc i tego, które drużyny zaczynają od których rund w pucharach.

Np. Polska na obecny sezon (2022/23) zajmowała 30. miejsce, przez co aż dwie drużyny zaczynały eliminacje Ligi Konferencji Europy od 1. rundy. Gdyby Polska była choćby o miejsce wyżej, to w 1. rundzie grałaby już tylko jedna drużyna, a gdyby była 28., to wszystkie ekipy zaczynałyby walkę o LKE od 2. rundy. To daje więcej czasu na przygotowanie do pucharów. Kolejnym istotnym miejscem w obecnym rozdaniu jest 21. - daje mistrzowi prawo gry w el. LM od 2. rundy. A 20. miejsce sprawia, że zdobywca pucharu kraju zaczyna grę w el. LKE od 3. rundy, ale tu trzeba postawić kropkę - Polsce na razie brakuje zbyt wiele, by móc realnie myśleć o takich miejscach.

Ale ogólna zasada na pewno pozostanie niezmienna: każdy mecz się liczy i jest okazją do zdobywania punktów zarówno dla samych klubów, jak i do rankingu krajowego. Z tego względu tak bolesne są niepotrzebne wpadki, takie jak porażki Pogoni Szczecin czy Lecha Poznań w starciach z rywalami z Islandii (nawet jeśli ostatecznie to obie polskie drużyny awansowały dalej). 

Polska blisko, coraz bliżej Słowacji

Po czwartkowych meczach Polska zbliżyła się do 27. Słowacji na zaledwie 0,125 pkt. To wszystko przez niespodziewaną porażkę Slovana Bratysława na wyjeździe ze Zrinjskim (mistrzem Bośni i Hercegowiny) 0:1. Możliwe więc jest wyprzedzenie Słowacji już za tydzień. 

Nieco bardziej skomplikowana sytuacja jest w przypadku Rumunii, która ma jeszcze aż trzy drużyny w pucharach. Ale żadna z nich nie jest pewna awansu do LKE: Universitatea Craiova zremisowała 1:1 z Hapoelem Beer Szewą u siebie, CFR Cluj zremisował 0:0 na wyjeździe ze słoweńskim Mariborem, a FCSB przegrało u siebie 1:2 z Vikingiem. Najbliżej awansu jest więc Cluj (mistrz kraju), ale Maribor nie jest bez szans. Dla Polski najlepiej by było, gdyby wszystkie rumuńskie drużyny odpadły.

Tuż przed Rumunami są Węgrzy, którzy mają jeszcze dwie drużyny w pucharach. Ferencvaros na 100 proc. zagra w LKE, a na 99 proc. w LE: w czwartek pokonał irlandzki Shamrock aż 4:0. W drugim meczu Węgrów doszło za to do sensacji: MOL Fehervar pokonał na wyjeździe 2:1 niemiecki 1. FC Koeln. Dla dobra polskiej ligi byłoby lepiej, gdyby 7. drużyna Bundesligi w rewanżu odrobiła straty i awansowała do LKE.

Bułgarzy mogą mieć dwie drużyny w fazie grupowej

Prawie 2 pkt przed Polską jest Bułgaria. Łudogorec na pewno zagra w LKE i walczy o awans do LE: w pierwszym meczu pokonał Żalgiris Wilno, ale tylko 1:0 - a Litwini sprawili już jedną megasensację w tym sezonie, eliminując z el. LM szwedzkie Malmoe (1:0 i 2:0). Bułgarzy sprawili jeszcze jedną niespodziankę: CSKA Sofia pokonało FC Basel 1:0 i jest bliżej fazy grupowej LKE.

Tuż za plecami Polaków znajduje się Azerbejdżan. Azerom pozostała tylko jedna drużyna, ale to Karabach Agdam, który pozbawił Lecha marzeń o LM (0:1 i 5:1) i walczy w 4. rundzie el. LM (0:0 z Viktorią Pilzno w 1. meczu). Karabach na pewno więc zagra co najmniej w LE. Kazachstan nie jest żadnym zagrożeniem dla Polski: ma ponad 4 pkt straty i już żadnej drużyny w pucharach. Słowenia również jest na tyle daleko, że na razie nie zagrozi Polsce (o Mariborze była już mowa). 

  • 24. Bułgaria 18,125 pkt (2 drużyny pozostałe w pucharach)
  • 25. Węgry 17,625 pkt (2 drużyny)
  • 26. Rumunia 17,125 pkt (3 drużyny)
  • 27. Słowacja 16,5 pkt (1 drużyna)
  • 28. Polska 16,375 pkt (2 drużyny)
  • 29. Azerbejdżan 14,625 pkt (1 drużyna)
  • 30. Kazachstan 12,625 pkt (0 drużyn)
  • 31. Słowenia 12,5 pkt (1 drużyna)

Miejsca 24-31 to najbliższe otoczenie Polaków; na razie nie grozi nam zarówno spadek na jeszcze niższe miejsce (32. Mołdawia ma 10,625 pkt), jak i walka chociażby o 23. miejsce (Szwecja ma 20,250 pkt i trzy drużyny w pucharach: Malmoe i Djurgarden są bardzo bliskie gry w LKE, AIK prawdopodobnie odpadnie). Pełny, najbardziej aktualny ranking krajowy UEFA można znaleźć na stronie Berta Kassiesa, mekki maniaków rankingów i rozstawień >>

Polska musi mieć więcej niż jedną drużynę grającą w fazach grupowych pucharów. Inflacja punktów

Trzeba pamiętać, że dzięki LKE, liczba państw mających swoich przedstawicieli w fazach grupowych znacznie wzrosła. System eliminacji sprawia, że:

  • w LM występuje 15 mistrzów (11 wchodzi bezpośrednio, 4 przez eliminacje)
  • w LE minimum 8, max 11 (4 mistrzów, którzy odpadli w 4. rundzie el. LM + 4 mistrzów, którzy wywalczyli awans w eliminacjach + szanse na awans ma 3 kolejnych mistrzów, którzy grają z rywalami ze ścieżki ligowej, czyli niemistrzowskiej)
  • w LKE minimum 9, max 12 (5 mistrzów z eliminacji LKE + 4 mistrzów, którzy odpadli w 4. rundzie el. LE + ewentualnie 3 kolejnych mistrzów, którzy w el. LE grają z rywalami ze ścieżki ligowej)

To oznacza, że łącznie w fazach grupowych zapewniony udział mają mistrzowie aż 35 krajów! To dzięki temu w poprzednim sezonie LKE do fazy grupowej awansowali mistrzowie Armenii (Alaszkert), Estonii Flora), a nawet... Gibraltaru (Lincoln Red Imps).

W tym sezonie w fazie grupowej zobaczymy mistrza Łotwy lub Irlandii Płn. (RFS - Linfield), Macedonii Płn. lub Kosowa (Shkupi - Balkkani), a na pewno po raz pierwszy w fazie grupowej jakiegokolwiek pucharu zobaczymy litewską drużynę (Żalgiris).

To pokazuje, że Polska, by budować swoją pozycję w rankingu krajowym UEFA, potrzebuje nie jednej, a co najmniej dwóch drużyn regularnie grających w pucharach. Tym bardziej, że liczba punktów w rankingu krajowym zwiększyła się, nastąpiła ich inflacja. To, co kiedyś było dobrym wynikiem, dzisiaj już takim nie będzie - szerzej o absurdach ciułania punktów pisał Kacper Sosnowski w tym tekście >>

W jakich rozgrywkach zagrają mistrzowie krajów?

  • Hiszpania - Real Madryt (LM)
  • Szkocja - Celtic (LM)
  • Włochy - AC Milan (LM)
  • Niemcy - Bayern Monachium (LM)
  • Francja - PSG(LM)
  • Holandia - PSG (LM)
  • Ukraina - Szachtar Donieck (LM)
  • Anglia - Manchester City (LM)
  • Belgia  - Club Brugge (LM)
  • Portugalia - FC Porto (LM)
  • Austria - FC Salzburg (LM)
  • Azerbejdżan - Karabach (LM lub LE)
  • Czechy - Viktoria Pilzno (LM lub LE)
  • Norwegia - Bodo/Glimt (LM lub LE)
  • Chorwacja - Dinamo Zagrzeb (LM lub LE)
  • Izrael - Maccabi Hajfa (LM lub LE)
  • Serbia - Crvena zvezda (LM lub LE)
  • Dania - FC Kopenhaga (LM lub LE)
  • Turcja - Trabzonspor (LM lub LE)
  • Węgry - Ferencvaros (LE lub LKE)
  • Irlandia - Shamrock (LE lub LKE)
  • Cypr - Apollon Limassol (LE lub LKE)
  • Grecja - Olympiakos (LE lub LKE)
  • Armenia (LE lub LKE)
  • Mołdawia (LE lub LKE)
  • Bułgaria (LE lub LKE)
  • Litwa (LE lub LKE)
  • Finlandia (LE lub LKE)
  • Szwecja (LE lub LKE)
  • Szwajcaria (LE lub LKE)

Mistrzowie powyższych krajów na pewno spędzą jesień w pucharach. Do tego grona dołączą jeszcze zwycięzcy poniższych starć:

  • mistrzowie Słowenii i Rumunii walczą o LKE
  • mistrzowie Łotwy i Irlandii Płn. walczą o LKE
  • mistrzowie Polski i Luksemburga walczą o LKE
  • mistrzowie Macedonii Płn. i Kosowa walczą o LKE
  • mistrzowie Bośni i Hercegowiny i Słowacji walczą o LKE

Oczywiście możliwe są sytuacje, w których w fazach grupowych zagrają przedstawiciele więcej niż 35 krajów. Stałoby się tak, np. gdyby Lech Poznań odpadł z Dudelange, a Raków Częstochowa wyeliminował Slavię Praga - wtedy spotkalibyśmy przedstawicieli 36 krajów. Możliwe są też inne scenariusze: np. mistrz Rumunii, CFR Cluj, odpada z Mariborem, a inna rumuńska drużyna wchodzi do LKE albo Vaduz z Liechtensteinu eliminuje Rapid Wiedeń (1:1 w pierwszym meczu), i tak dalej, i tak dalej.

Pewne jest jedno: czasy, gdy jedna polska drużyna w pucharach wystarczała do tego, by być zadowolonym, minęły. Teraz koniecznością są regularne występy dwóch drużyn i zdobywanie punktów. Bo gdyby Polska nie miała żadnej drużyny w pucharach w przeciwieństwie do co najmniej 35 innych krajów w Europie, to byłaby to całkowita klęska. Na szczęście takie ryzyko oddaliliśmy, ale trzeba grać o pełną pulę - inaczej ekstraklasa nigdy nie wygrzebie się z miejsca między Słowacją a Azerbejdżanem.

Więcej o: