Pogromca Rakowa Częstochowa padł. Sensacja w pucharach. "Nie można tak grać"

Rok temu Gent zabrał Rakowowi Częstochowa marzenia o grze w Lidze Konferencji Europy, a teraz obie drużyny mogą ponownie się spotkać: w fazie grupowej LKE. A wszystko to przez sensacyjną porażkę Belgów w eliminacjach Ligi Europy z Omonią (0:2).

Raków Częstochowa w swojej historii rozegrał jak do tej pory 11 meczów w europejskich pucharach: wygrał siedem z nich, trzy zremisował i tylko jeden przegrał. I to właśnie porażka w 4. rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy sprzed roku z Gentem była najboleśniejsza. Raków jako debiutant w pucharach w pierwszym meczu sensacyjnie wygrał 1:0, a w rewanżu, choć długo utrzymywał korzystny wynik (m.in. dzięki fantastycznej postawie bramkarza Vladana Kovacevicia), ostatecznie przegrał 0:3. Do tej pory to jedyna porażka Rakowa w pucharach (i oby tak było jak najdłużej).

Zobacz wideo Oblężenie oficjalnego sklepu Barcelony po prezentacji Lewandowskiego

Gent wygrał swoją grupę (z serbskim Partizanem, estońską Florą i cypryjskim Anorthosisem) i ostatecznie odpadł w 1/8 finału z PAOK-iem (1:2 i 0:1). Ale teraz obie drużyny znowu mogą spotkać się w LKE, tylko że już w fazie grupowej.

Raków Częstochowa sprawił niespodziankę. Tak samo jak i siódma drużyna poprzedniego sezonu ligi cypryjskiej

W czwartek Raków sprawił niespodziankę, pokonując Slavię Praga u siebie 2:1 (to ćwierćfinalista ostatniej edycji LKE), przybliżając się do historycznego awansu. Za to Gent jest w zupełnie odmiennych nastrojach: przegrał u siebie 0:2 z cypryjską Omonią. Tyle tylko, że w tym wypadku mowa o meczu 4. rundy el. Ligi Europy, dlatego przegrany zagra w fazie grupowej LKE. Dla Belgów to olbrzymie rozczarowanie, bo drużyna w składzie z takimi piłkarzami jak Vadis Odidja-Ofoe (znany polskim kibicom z występów w Legii Warszawa), Laurent Depoitre czy nowo sprowadzony Jens Petter Hauge (były piłkarz Milanu, wypożyczony z Eintrachtu Frankfurt), była zdecydowanym faworytem. Kursy bukmacherów na zwycięstwo gospodarzy wynosiły ok. 1,30, podczas gdy na Omonię aż ok. 10! Dla porównania, podobnie wyglądały kursy w starciu Lecha Poznań z Dudelange (2:0). Gent regularnie gra w pucharach: w poprzednim sezonie awansował do 1/8 LKE, a w ostatnich latach wychodził nawet do fazy pucharowej LE oraz LM (w sezonie 2015/16, odpadł w 1/8 finału po meczach z Wolfsburgiem).

- Cypryjski komentator zagłuszył wszystkich, oszalał z radości. "Charalampooooous", krzyczał przez telefon w 20. minucie gry - tak belgijskie "Het Laatste Nieuws" opisuje radość gości. Prowadzili 1:0 od 20. minuty, a na kwadrans przed końcem meczu rezerwowy Brandon Barker strzelił gola na 2:0. - Ngadeu i Torunarigha byli nieskoncentrowani, Nurio grał neichlujnie, a Hjulsager i Cuypers byli niewidoczni. Prowadzenie Omonii było zasłużone, to drużyna, której bardziej się chciało. Gent nie miało odpowiedzi, brakowało mu entuzjazmu - dodają dziennikarze "HLN". 

Być może nie doceniliśmy Omonii. A może przeceniliśmy siebie i wcale nie jesteśmy tak dobrzy, jak myślimy. Zabrakło nam intensywności, pressingu. Nie można grać w Europie z takim nastawieniem

- trzeźwo stwierdził trener Hein Vanhaezebrouck. W drugiej połowie Gent grało dużo lepiej, na boisku pojawił się Odjidja-Ofoe, który kreował sytuacje, ale zmarnowali je Hong czy Depoitre, a Omonia wyprowadziła duży cios. - Różnica między pierwszą, a drugą połową, była zbyt wielka. Mam nadzieję, że to będzie dobra lekcja. Nie wszyscy podeszli z odpowiednim nastawieniem, nie wszyscy prezentują odpowiedni poziom. Rok temu nasza defensywa była szczelna, a teraz przecieka - dodał trener Gent. 

Bramkarz Omonii popisywał się obronami oraz marnowaniem czasu

Belgijskie media są przekonane, że o awans do LE będzie bardzo ciężko. "Liga Europy jest bardzo daleko", "Gent wydaje się skazane na grę w LKE" - piszą "Sporza" czy "Nieuwsblad". - Kto by pomyślał, że Gent przegra z Omonią, czyli siódmą drużyną poprzedniego sezonu ligi cypryjskiej? - pytają retorycznie Belgowie. Na piłkarza meczu wybrano Fabiano, czyli bramkarza Omonii, który "oprócz znakomitych parad okazał się mistrzem w marnowaniu czasu". 

Rewanż w czwartek za tydzień w Nikozji, początek meczu o 19:00. Zwycięzca awansuje do fazy grupowej LE, natomiast przegrany trafi do LKE.

Więcej o: