Finansowy kac Barcelony. "Trzy miliony, przez które czujemy się naprawdę źle"

FC Barcelona została upokorzona przez Eintracht Frankfurt w ćwierćfinale Ligi Europy. Nie dość, żę niemiecki zespół wyeliminował Katalończyków, to kibice z Frankfurtu przejęli stadion. Władze Barcelony kajają się i zapewniają, że jest im wstyd. Jedyny plus? Dodatkowe wpływy do budżetu.

Porażki 2:3 w rewanżu i 3:4 w dwumeczu oczywiście muszą boleć Barcelonę, ale zarówno działacze, kibice, jak i dziennikarze podkreślają jedno: czwartkowy wieczór na Camp Nou miał dla Katalończyków wymiar o wiele większy, pozasportowy. Jeszcze przez kilkanaście minut po zakończeniu spotkania na trybunach stadionu zwycięstwo i awans do półfinału Ligi Europy świętowało 30 tysięcy kibiców Eintrachtu Frankfurt, które pojawiło się w Barcelonie. Teoretycznie kibiców gości powinno się tam znaleźć znacznie mniej – około pięciu tysięcy. Pojawiły się jednak błędy w sprzedaży biletów, które spowodowały, że niemieccy kibice dostali o wiele więcej wejściówek niż początkowo zakładano.

Zobacz wideo Rostkowski: Piłka nożna ma tego dość. Cały stadion widział, tylko nie sędzia

Kibice Eintrachtu świętują zwycięstwo z BarcelonąNajwiększe upokorzenie Barcelony. Wideo z "hańby na trybunach" Camp Nou

Barcelona upokorzona przez kibiców Eintrachtu. Ale przynajmniej zarobiła

Niewiele jeszcze wiadomo o tym, jak doszło do tej sytuacji, chociaż Barcelona wszczęła dochodzenie w sprawie tego, ile biletów udało się kupić kibicom wyjazdowym. W mediach z całej sytuacji tłumaczyć musiała się Elena Fort, wiceprezydent Barcelony.

- Musimy otworzyć oczy i się zastanowić. Wstyd mi za wszystko, czego doświadczyliśmy na Camp Nou w czwartek – powiedziała działaczka. Dodała też, że klub zarobił dzięki temu dodatkowe trzy miliony euro. – To trzy miliony, przez które czujemy się naprawdę źle. Klub podjął wszelkie środki, jakie uznał za stosowne, aby uniemożliwić kibicom drużyny przeciwnej kupowanie biletów, ale to nie wystarczyło. W tej chwili nie wiemy, skąd fani Eintrachtu dostali bilety. Wkrótce się dowiemy i będziemy mogli to wyjaśnić – dodała Fort.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl

Hiszpańska "Marca" donosi, że klub odnotował ogromny wzrost sprzedaży biletów na całym stadionie. Wierzono jednak, że to katalońscy kibice mobilizują się na spotkanie. Wnioski o bilety zostały jednak nadesłane przez kibiców Eintrachtu. Zanim klub zorientował się, co się dzieje i zanim zainstalował narzędzie do identyfikacji IP, aby zapobiec kupowaniu biletów przez niemieckich użytkowników, było już za późno. To jednak tylko jedna z przyczyn takiego stanu rzeczy.

Kibice Olympique Lyon próbują wejść na murawęKibice Lyonu wywiesili transparent "pier***** się". Puściły nerwy

"Barcelona nie używała tzw. seient lliure, czyli systemu odsprzedawania biletów pomiędzy kibicami, od początku pandemii. Sam klub poprosił teraz przed meczem swoich kibiców, żeby przekazywali swoje bilety, których nie wykorzystają, innym. Doszło jednak do sytuacji, w której w jakiś sposób przechwycili je fani Eintrachtu. I trzeba to wyjaśnić, bo to sprawa nie tylko zła wizerunkowo dla klubu, ale także zagrażająca bezpieczeństwu w trakcie meczu" – donosił jeden z hiszpańskich dziennikarzy.

- To, co wydarzyło się na trybunach to hańba, której nie można powtórzyć. Musimy przejrzeć posiadane informacje i podjąć środki. Musimy też być bardziej rygorystyczni i nie pozwalać na pewne rzeczy. Czuje się zawstydzony jako kibic Barcelony. Przepraszam - tak sprawę skomentował prezes Barcelony, Joan Laporta.

Więcej o: