Nie do wiary. Prezes RB Lipsk dostał pytanie o pomoc Ukrainie. Niestety, odpowiedział

- Rzygać mi się chce, jak słyszę takie sugestie - to odpowiedź prezesa RP Lipsk Oliviera Mintzlaffa na pytanie, czy klub przeznaczy 1,8 mln euro uzyskane za awans do ćwierćfinału Ligi Europy na pomoc ofiarom wojny w Ukrainie. Niemiecki klub automatycznie przeszedł do kolejnej rundy, gdyż UEFA wykluczyła z rywalizacji Spartak Moskwa.

Od ponad tygodnia trwa rosyjska inwazja na Ukrainę. W ostatnich dniach UEFA i FIFA postanowiły, że wykluczą z rozgrywek międzynarodowych wszystkie rosyjskie drużyny. Dotyczy to zarówno reprezentacji Rosji, która już 24 marca miała zmierzyć się z Polską w meczu barażowym o awans do mistrzostw świata, jak i drużyn klubowych. Tym samym w 1/8 finału Ligi Europy nie zagra Spartak Moskwa

Zobacz wideo Warszawska Arena Ursynów przekazana do dyspozycji uchodźców

Prezes PB Lipsk szokuje mówiąc o pomocy dla Ukrainy. "Rzygać mi się chce"

Niedawny rywal Legii Warszawa miał zmierzyć się w walce o ćwierćfinał z RB Lipsk. Niemiecki klub otrzyma jednak wolny los i automatycznie awansuje do kolejnej rundy. Sytuacja ta wzbudziła wiele kontrowersji, gdyż Lipsk otrzyma także 1,8 miliona euro należne z tytułu awansu. Pojawiły się pytania, czy premia powinna być wypłacona w sytuacji, gdy piłkarze nawet nie wybiegli na boisko.

O sprawę zapytano prezesa RB Lipsk Oliviera Mintzlaffa. Po spotkaniu w Pucharze Niemiec, w którym Lipsk ograł na wyjeździe 4:0 Hannover 96, Mintzlaff wziął udział w konferencji prasowej. Jeden z dziennikarzy zasugerował, że premia od UEFA mogłaby zostać przekazana na pomoc ofiarom wojny w Ukrainie. Prezes Lipska zareagował z wielkim oburzeniem.

- Rzygać mi się chce, jak słyszę takie sugestie. Ci, co od nas oczekują, że przeznaczymy premie od UEFA na ofiary wojny, najpierw niech sami coś zrobią. Obcy ludzie nie będą mi mówić, co mamy zrobić za naszymi pieniędzmi - wypalił Niemiec. 

To nie pierwszy raz od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, gdy przedstawiciele RB Lipsk szokują świat. Niemcy chcieli rozegrać spotkanie 1/8 finału Ligi Europy ze Spartakiem Moskwa. "Sport powinien być neutralny, a konflikt rosyjsko-ukraiński nie powinien mieć wpływu na rozgrywki" - tak tłumaczyli swoje stanowisko. Co oburzające, mówili o konflikcie dwóch stron, choć to Władimir Putin wypowiedział Ukrainie brutalną wojnę, a jego wojska najechały na niepodległe państwo. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.