Szczegóły ataku chuliganów Legii. "Najgorsze, czego doświadczyłem w życiu"

Jeden policjant nieprzytomny, dwóch w szpitalu, a kolejny opowiadający o ataku chuliganów Legii Warszawa jako o "najgorszym, czego doświadczył w życiu" - to bilans zachowania osób z sektora polskiego klubu na meczu Ligi Europy w Leicester, o którym portalowi "The Athletic" opowiedział jeden z pracujących wówczas policjantów.

W spotkaniu Legii z Leicester, które Anglicy wygrali 3:1, przez długi czas nie działo się nic niepokojącego ze strony kibiców obu drużyn. Ostatnie pół godziny spotkania służby porządkowe zapamiętają jednak na długo. Atak chuliganów Legii na kibiców Leicester udało się z trudem odeprzeć policji. 

Zobacz wideo Legenda Legii jednoznacznie: Jest winny chaosu. "To nie jest katastrofa. To skandal"

Znamy szczegóły ataku chuliganów Legii na meczu Ligi Europy. "Bardzo poważny incydent"

"Kiedy około 65. minuty w sektorze kibiców Legii pojawiły się race, wydawało się, że to właśnie fanów mistrza Polski zapamiętają w Leicester. Pokaz pirotechniczny został przyjęty owacją przez całe King Power Stadium. Takich rzeczy kibice na Wyspach nie widzą często. Uznanie szybko jednak przerodziło się w niesmak i zażenowanie. Chwilę po tym, jak zgasły race, do akcji ruszyła grupa chuliganów" - opisał w spostrzeżeniach z meczu Leicester-Legia Konrad Ferszter.

"Niedopuszczalne". Anglicy publikują bilans po burdach na meczu Leicester - Legia

"Słowne prowokacje w kierunku policji i stewardów szybko przerodziły się w rękoczyny. Chuligani zerwali niebieskie płachty, które leżały na krzesełkach oddzielających sektor Legii od kibiców gospodarzy i ruszyli do ataku. Sytuacja na trybunach została opanowana mniej więcej po kwadransie. Większa liczba policjantów sprawiła, że chuligani wrócili do grupy kibicujących fanów i już w spokoju dokończyli spotkanie. Szkoda, że i tak dobry, efektowny element meczu ucierpiał" - dodał dziennikarz Sport.pl. 

Teraz znamy szczegóły zdarzenia z relacji osób, które były najbliżej chuliganów. W rozmowie dla "The Athletic" o sytuacji opowiedział Dave Stevens, jeden z policjantów, którzy pomagali odciągnąć osoby z sektora Legii atakujące kibiców gospodarzy. "Incydent był bardzo poważny, bo poskutkował utratą przytomności jednego uderzonego policjanta i odwiezieniem do szpitala dwóch innych. To najgorsze tego typu zdarzenie w historii King Power Stadium. Pięciu napastników zatrzymano, ale śledztwo dotyczące przemocy i tego, jak fani Legii przemycili tak dużą liczbę środków pirotechnicznych na stadion cały czas trwa" - czytamy w artykule. Pełny raport opublikowany kilka dni temu mówił dokładnie o dwunastu rannych policjantach i siedmiu kibiców przebywających w areszcie

Zbigniew Boniek i Dariusz MioduskiZbigniew Boniek punktuje Legię. "Piłkarze, kibolstwo, no i ten wywiad"

Policjant, który ochraniał mecz Legii w Leicester: To najgorsze, czego doświadczyłem

Po wszystkim policjanci mieli zostać docenieni przez kibiców Leicester. W końcu udało się im zapobiec bardzo poważnej bijatyce na stadionie, która mogłaby się skończyć źle dla kibiców gospodarzy. Dzieci przyniosły funkcjonariuszom cukierki, ich ojcowie składali podziękowania i się kłaniali, a gdy pojawili się w pobliskim pubie, miała przywitać ich spora owacja. 

Stevens zauważył, że w przerwie meczu kibice z Polski zaczynali rozwijać jedną ze swoich flag i już wiedział, czego ma się spodziewać. - Byli pod banerem, przebierali się i zakładali maski. Pomyśleliśmy: no to się zaczyna. I wtedy odpalili race - mówi policjant cytowany przez "The Athletic". Cała grupa nie spodziewała się jednak, że chuligani przejdą do próby zdjęcia materiałów chroniących strefę buforową i dzielących kibiców Legii od fanów Leicester. 

Gdy już wydawało się, że gorzej w Legii być nie może, powiedział: sprawdzam. Mioduski mistrz teoriiGdy już wydawało się, że gorzej w Legii być nie może, powiedział: sprawdzam. Mioduski mistrz teorii

"To najgorsze, czego kiedykolwiek doświadczyłem" - twierdzi Stevens. Jego ojciec także był policjantem, który ochraniał spotkania w czasach brutalnych incydentów z lat 80. - Często rozmawialiśmy o tych sprawach, mój tata zainteresował się tym, więc przeszliśmy do tego tematu przy obiedzie następnego dnia - dodał.

Więcej o: