Nieoczekiwany gość Legii przed meczem z Leicester. Wykorzystał okazję, że było blisko

Gdyby nie kibice Legii, którzy w czwartkowe przedpołudnie zaczęli zjeżdżać do Leicester, trudno byłoby się domyślić, że tego dnia jest w mieście jakiś mecz. Chociaż na King Power Stadium spodziewany jest prawie komplet publiczności w tym 1200 fanów mistrza Polski, to miasto meczem w Lidze Europy w ogóle nie żyje.

Błękitnym niebem i słońcem, ale też wiatrem i niską temperaturą witało w czwartek kibiców Legii Leicester. Gdyby nie fani mistrza Polski, którzy w zdecydowanej większości przyjechali do miasta w dniu meczu, trudno byłoby się domyślić, że wieczorem na King Power Stadium odbędzie się ważne dla obu klubów spotkanie w Lidze Europy.

Zobacz wideo Legenda Legii jednoznacznie: Jest winny chaosu. "To nie jest katastrofa. To skandal"

Chociaż lokalna społeczność jest mocno związana z Leicester City, a na stadionie zjawić ma się niemal komplet publiczności, to na mieście nie widać żadnych śladów meczu. W centrum i okolicach stadionu nie ma żadnych reklam, kilka godzin przed meczem na mieście kręcili się pojedynczy kibice w szalikach, czapkach czy koszulkach Leicester City

W promocji meczu nie pomogła też Legia. W przeciwieństwie do poprzednich spotkań w Moskwie i Neapolu klub tym razem nie pokazał swojej akcji marketingowej "We are back", związanej z powrotem mistrzów Polski do europejskich pucharów. Jeszcze w środę wieczorem na mieście nie było widać też kibiców Legii. Pojedynczy, którzy pojawili się dzień przed meczem, nie mogli jednak liczyć na nadmiar rozrywek. Już po 23 trudno było bowiem o otwarte puby czy kluby.

*Mecz kobiecej pilki noznej Polska - BelgiaPolki na Euro 2025 mogą zagrać bez eliminacji. PZPN przedstawił szczegóły

Kibiców Legii w Leicester jednak nie zabraknie. Na King Power Stadium ma pojawić się ich około 1200. Z różnych jednak powodów w większości przyjechali oni do miasta dopiero w dniu meczu. Część z nich w ten sposób ominęła skomplikowaną papierologię związaną z covidowymi obostrzeniami, inni dzień wcześniej zatrzymali się w oddalonych odpowiednio o 70 i 160 kilometrów większych miastach: Birmingham i Londynie. Do Leicester kibice Legii zjeżdżali od rana pociągami i autobusami.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Chociaż z godziny na godzinę fani mistrza Polski byli coraz bardziej widoczni na ulicach miasta, to trudno było spotkać większe grupy. Kilkuosobowe grupki krzątały się po Leicester, oglądając nieliczne, lokalne atrakcje. Kibice Legii planują jednak wspólny przemarsz na King Power Stadium. Fani mają spotkać się pod wieżą zegarową i razem udać się na oddalony o około 30 minut spacerem stadion. 

Nieoczekiwany gość w hotelu Legii

Tradycyjnego spaceru w czwartkowe popołudnie nie mieli za to piłkarze Legii. W środę sztab szkoleniowy zdecydował, że przedmeczowy rozruch odbędzie się w hotelowej siłowni.

Tego samego dnia wieczorem drużynę odwiedził niespodziewany gość. W hotelowym lobby pojawił się były piłkarz Legii, Cafu. Portugalczyk, który w Warszawie grał przez dwa lata i zdobył dwa mistrzostwa Polski, jest dziś zawodnikiem Nottingham Forest. Leicester i Nottingham dzieli zaledwie około 50 kilometrów, więc Cafu wykorzystał szansę, by spotkać się ze starymi znajomymi. 

Premie dla polskich piłkarzy za awans na MŚ? Premie dla polskich piłkarzy za awans na MŚ? "Nie słyszeliśmy"

I tak były piłkarz Legii uciął pogawędkę z Andre Martinsem, Luquinhasem, Arturem Jędrzejczykiem i Mateuszem Wieteską, ale też z Yurim Ribeiro, z którym jeszcze w zeszłym sezonie grał w Nottingham Forest. Poza wspominaniem starych czasów Portugalczyk pewnie też życzył kolegom szczęścia, które w czwartkowy wieczór z pewnością im się przyda.

Mecz Leicester City - Legia Warszawa w czwartek o 21:00. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej.

Więcej o: