Prezes Legii nie wierzył w trenera Michniewicza. Jego słowa brzmią teraz komicznie

Sukces Legii Warszawa w Lidze Europy to przede wszystkim zasługa trenera Czesława Michniewicza. Tymczasem prezes Legii Dariusz Mioduski jeszcze niedawno brzmiał tak, jakby nie wierzył w Michniewicza. Dziś wygląda to po prostu śmiesznie.

Pod koniec kwietnia Legia Warszawa została mistrzem Polski. Chwilę później trener Czesław Michniewicz narzekał na wąską kadrę przed startem eliminacji do europejskich pucharów. Właściciel i prezes Legii Dariusz Mioduski skomentował słowa szkoleniowca 10 czerwca w wywiadzie udzielonym portalowi legia.net. Zaczął od zdania: "Wczoraj rozmawiałem z trenerem i wyjaśniliśmy sobie większość spraw".

Zobacz wideo Legia szaleje w LE! Taktyczny koncert Michniewicza i nieoczywisty bohater

Wytyczne dla Michniewicza

Gdy dziennikarz dopytywał "czy tych związanych z wąską kadrą też?", Mioduski dodał: "Trener Michniewicz ma duże doświadczenie i wiedzę, ale do pucharów europejskich przygotowuje się po raz pierwszy. Jako klub przekazaliśmy mu wytyczne, że treningi powinny zacząć się miedzy 2 a 4 czerwca, aby mieć 5 tygodni na przygotowania. Trener przesunął jednak termin na 7 czerwca, a na koniec przedłużył jeszcze urlop kilku kluczowym zawodnikom, wiedząc, że kilku innych przebywa na kadrach i nie będą z nami trenowali od początku. To jego decyzje i bierze za nie odpowiedzialność. Ale nie powinien potem być zaskoczony sytuacją, do której sam tymi decyzjami doprowadził".

Hubert Hurkacz podczas IO w TokioHurkacz skomentował porażkę w San Diego. "Walczyłem na maksa"

Wypowiedź prezesa Legii była kuriozalna. Michniewicz prowadził przecież Lecha Poznań w eliminacjach Pucharu UEFA i Pucharze Intertoto oraz Zagłębie Lubin w eliminacjach Ligi Mistrzów. Wcześniej z tymi drużynami wywalczył awans do europejskich pucharów. Oba zespoły dość szybko pożegnały się z eliminacjami, ale nie zmienia to faktu, że obecny szkoleniowiec Legii miał już okazję przygotowywać się do pucharów.

Mioduski dał do zrozumienia, że Michniewicz nie ma doświadczenia w przygotowywaniu zespołu do występów w Europie, a w domyśle klub z Łazienkowskiej posiada takowe doświadczenie i dlatego "przekazano wytyczne", których Michniewicz jednak nie uwzględnił. "To jego decyzje i bierze za nie odpowiedzialność" - podkreślił prezes stołecznego klubu. Brzmiało to tak, jakby klub i prezes nie wierzyli w trenera. Do tego pamiętajmy, że Michniewicz trenował Lecha i Zagłębie 15 lat temu. Trochę od tego czasu zmienił się jako trener, zdążył m.in. z sukcesami poprowadzić reprezentację Polski do lat 21.

Skąd pochodził przydomek Hernana Crespo - 'El Polaco'? Argentyńczyk wyjaśniłHernan Crespo wyjaśnił, dlaczego nazywany był "Polakiem"

Co z umową?

Wyszła z tego złośliwość oparta na nieprawdzie (rzekomy brak doświadczenia Michniewicza) oraz pozbawiona taktu. Za kadencji Dariusza Mioduskiego Legia zbierała w ostatnich latach srogie baty w Europie. Odpadała m.in. z luksemburskim Dudelange, kazachskim FK Astana czy mołdawskim Szeryfem Tyraspol. Musiał przyjść Czesław Michniewicz, by zespół pierwszy raz od sezonu 2016/2017 awansował do fazy grupowej europejskich rozgrywek. Wtedy Legia grała jesienią w Lidze Mistrzów, a wiosną w Lidze Europy.

Atak na trenera był od początku bardzo ryzykowny, a dziś brzmi śmiesznie. Obecny sukces Legii Warszawa w Lidze Europy to przede wszystkim zasługa Michniewicza. Tak poukładał zespół, że ten, choć personalnie jest słabszy od Spartaka Moskwa czy Leicester, ma sześć punktów po dwóch kolejkach. Od Sparty Praga też był słabszy. Michniewicz znalazł sposób, by uwypuklić atuty poszczególnych piłkarzy, a zamaskować wady. Świetnie zorganizował defensywę drużyny. Warszawscy kibice mogą być wreszcie dumni z występów w europejskich pucharach. Widać rękę trenera. Czy widzi ją prezes?

Obecna umowa Michniewicza z Legią jest ważna do końca sezonu 2021/2022. Portal meczyki.pl informował kilka dni temu, że Dariusz Mioduski spotkał się z agentem Czesława Michniewicza, Mariuszem Piekarskim. - "Obie strony poznały swoje oczekiwania ws. nowego kontraktu" - czytamy. Jeśli mistrzowie Polski nie pospieszą się, mogą zaraz stracić szkoleniowca. Mecze ze Spartakiem i Leicester to mocne wpisy w trenerskim CV Michniewicza.

Niepotrzebne spekulacje

Mioduski tymczasem dolewa oliwy do ognia. Na mecze w Moskwie i Warszawie zaprosił do loży Stanisława Czerczesowa. Rosjanin jest dziś bezrobotny po zwolnieniu z reprezentacji Rosji. Wszyscy pamiętają, jak dobrze radził sobie w Legii. Jego wizyty na meczach legionistów muszą rodzić pytania o przyszłość Michniewicza.

Trzeba też rozdzielić dwie rzeczy. Latem Legia sprowadziła 10 zawodników. To: Lirim Kastrati, Igor Charatin, Lindsay Rose, Jurgen Celhaka, Joel Abu Hanna, Mahir Emreli, Josue, Yuri Robeiro, Matthias Johansson oraz Maik Nawrocki. W awansie do fazy grupowej Ligi Europy pomogli jej realnie tylko Emreli i Nawrocki. Johansson, Josue, Kastrati i Charatin dopiero od niedawna stanowią wartość dodaną drużyny. To kolejny dowód, że Michniewicz wprowadził zespół do Europy bardziej pomimo braku wsparcia ze strony klubu, a nie dzięki niemu. Podważanie jego umiejętności było zupełnie niepotrzebne.

Więcej o: