Ekspert wydał wyrok: To był gol dla Leicester! Legia miała szczęście

Legia Warszawa pokonała Leicester City 1:0 w czwartkowym meczu 2. kolejki fazy grupowej Ligi Europy. Mistrzowie Polski w tym spotkaniu mieli sporo szczęścia do decyzji chorwackiego sędziego Ivana Bebeka, który tuż po przerwie nie uznał gola Leicester na 1:1. Jak przyznają eksperci - niesłusznie.

W rozgrywanym przy Łazienkowskiej spotkaniu grupy C Ligi Europy o wygranej Legii zadecydowała jedna bramka, którą w 31. minucie gry zdobył Mahir Emreli. Na początku drugiej połowy również goście trafili do siatki Cezarego Miszty, ale tuż przed tym, zanim to się udało Ayoze Perezowi, rozbrzmiał gwizdek sędziego Ivana Bebeka, który dopatrzył się faulu w ofensywie Daniela Amarteya na Emrelim.

Zobacz wideo Legia szaleje w LE! Taktyczny koncert Michniewicza i nieoczywisty bohater

Mecz AKS Zły - Brera FC MediolanAKS Zły zaliczył historyczny debiut w pucharach! Pokazywaliśmy mecz na Twitchu Sport.pl

"Do Legii uśmiechnęło się szczęście"

Sędzia i ekspert sędziowski Interii Łukasz Rogowski po spotkaniu napisał, że jego zdaniem Ivan Bebek nie podjął w tej sytuacji dobrej decyzji. 

"Uważam, że w tej sytuacji do Legii uśmiechnęło się szczęście w postaci błędu arbitra. Moim zdaniem nie powinno tutaj być faulu, gdyż obaj zawodnicy walczyli nieprzepisowo i, co więcej, obaj nie mieli szans dojść do dośrodkowanej piłki" - stwierdził Rogowski. 

Mimo konsultacji z VAR decyzja Chorwata nie została zmieniona z bardzo prostego powodu. "Ponieważ sędzia Ivan Bebek użył gwizdka zanim piłka wpadła do bramki, a zatem musztarda po obiedzie" - zauważył Łukasz Rogowski. 

Mahir Emreli komentuje mecz Legia - Leicester i gola. Mahir Emreli komentuje mecz Legia - Leicester i gola. "Po prostu"

"Bezpieczny gwizdek, wyszło słabo"

Podobnego zdania jest także były sędzia międzynarodowy Marcin Borski. "Raczej faul obustronny. Miał być tzw. bezpieczny gwizdek, a wyszło słabo (nie dla Legii). Bebek nigdy nie był mocny, a dziś to udowadnia" - napisał Borski na Twitterze. 

Według Marcina Borskiego Legii nie należał się także rzut karny za zagranie ręką Amarteya po strzale Mattiasa Johanssona już w drugiej minucie gry. "Ręka obrońcy w naturalnej pozycji. Brak karnego dla Legii jak najbardziej słuszny. Analogicznie do sytuacji z meczu Legia - Raków" - analizował były arbiter. 

Legia Warszawa, która w kolejnym meczu 21 października zmierzy się na wyjeździe z Napoli, umocniła się na prowadzeniu w grupie C Ligi Europy. Zespół Czesława Michniewicza ma komplet sześciu punktów i nie stracił jeszcze ani jednego gola.

Więcej o: