Sensacja! Legia Warszawa pokonała Leicester City po horrorze w końcówce!

Legia Warszawa znów zwycięża w Lidze Europy! Mistrzowie Polski tym razem pokonali przy Łazienkowskiej Leicester City 1:0 i z kompletem punktów dalej prowadzą w grupie C! Zwycięską bramkę dla Legii strzelił Mahir Emreli.

Faza grupowa europejskich pucharów wróciła na wypełniony po brzegi stadion przy ulicy Łazienkowskiej po niespełna pięciu latach przerwy. Do meczu z Leicester City Legia Warszawa przystępuje jako lider swojej grupy, po zwycięstwie na wyjeździe ze Spartakiem Moskwa 1:0. Piąty zespół ubiegłego sezonu Premier League z kolei zremisował na własnym boisku z Napoli 2:2. Zespół mistrza Polski przeciwko "Lisom" musiał sobie radzić bez kontuzjowanych Artura Boruca, Luquinhasa i Bartosza Kapustki, z kolei szkoleniowiec gości Brendan Rodgers na starcie z Legią zdecydował się wystawić mocno zmienione zestawienie swojej drużyny, z Jamiem Vardym, Jamesem Maddisonem czy Harveym Barnesem jedynie na ławce rezerwowych. 

Zobacz wideo Legia szaleje w LE! Taktyczny koncert Michniewicza i nieoczywisty bohater

Legia chciała wykorzystać szansę. Emreli zrobił coś z niczego

Skład i nastawienie Leicester było od pierwszej minuty sporą szansą dla piłkarzy Czesława Michniewicza. Szansą, której mistrzowie Polski nie zamierzali zmarnować i pokazali to już w pierwszych sekundach gry, gdy po indywidualnej akcji w polu karnym został zablokowany Mattias Johansson. Choć piłka trafiła w rękę Daniela Amarteya, sędzia Ivan Bebek nie wskazał na wapno, podejmując raczej dobrą decyzję.

Legia jednak w pierwszej części gry była zespołem zwyczajnie lepszym. Uderzenia Andre Martinsa nie miały szans na to, by trafić do siatki gości, a zdecydowanie lepszą okazję od Portugalczyka miał Mahir Emreli, który po podaniu Bartosza Slisza w sytuacji sam na sam z Kasperem Schmeichelem uderzył nad poprzeczką.

W 31. minucie, na szczęście gospodarzy, w znacznie trudniejszej sytuacji Emreli już się nie pomylił. Na linii pola karnego azerski napastnik skutecznie powalczył o piłkę z Amarteyem i Vestergaardem, po czym strzelił płasko z 16 metrów na tyle precyzyjnie, że Schmeichel mógł tylko patrzeć, jak piłka odbija się od słupka i wpada do jego siatki.

Leicester nie przekonywało w ofensywie, ale po błędach piłkarzy Legii dwie świetne szanse miał Ayoze Perez. Najpierw, jeszcze przy stanie 0:0, po rzucie rożnym i "pustym przelocie" Cezarego Miszty Hiszpan miał pustą bramkę, ale nie zdołał skierować do niej piłki, a już w końcówce pierwszej połowy były gracz Newcastle uderzył obok bramki, będąc "oko w oko" z golkiperem mistrzów Polski. Dzięki temu do przerwy to Legia prowadziła 1:0. 

Bartosz KapustkaKapustka porównał Michniewicza do Rodgersa. "To ich bardzo łączy"

Duża przewaga i równie duża bezradność Leicester

W drugiej części gry obraz meczu zupełnie się zmienił, a zdecydowaną przewagę optyczną na boisku zyskało Leicester City. Tuż po zmianie stron do siatki po rzucie rożnym trafił nawet Ayoze Perez, ale sędzia Bebek chwilę wcześniej odgwizdał faul w ofensywie jednego z "Lisów". W odpowiedzi tuż nad poprzeczką uderzył z dystansu bardzo aktywny Emreli. 

Goście starali się doprowadzić do wyrównania za sprawą kolejnych sytuacji Patsona Daki, który tego dnia miał jednak spore problemy z oddaniem czystego strzału. Po drugiej stronie boiska po raz kolejny pokazał się Mahir Emreli, którego strzał z ostrego kąta nie zaskoczył tym razem Kaspera Schmeichela. 

W 66. minucie kapitalną interwencją na linii bramkowej popisał się Cezary Miszta, broniąc po rzucie rożnym uderzenie głową z czterech metrów Jannika Vestergaarda. Po chwili zniecierpliwiony Brendan Rodgers wprowadził na plac gry dwie swoje gwiazdy - Jamesa Maddisona i Harvey'a Barnesa, ale Jamie Vardy nadal pozostawał na ławce rezerwowych (pojawił się dopiero na ostatnie kilka minut).

Minuty upływały, a ofiarnie grająca w defensywie Legia nie dawała gościom na oddawanie strzałów na bramkę Cezarego Miszty. Nie zawsze to się udawało, raz piłkę z linii bramkowej po uderzeniu Jamesa Maddisona musiał wybijać Mateusz Wieteska.

Jeszcze bliżej gola było w samej końcówce po indywidualnej akcji Lirima Kastratiego, który w kontrze genialnie przełożył dwóch obrońców Leicester, po czym z kilku metrów uderzył w słupek bramki rywala! Po chwili Kastrati w kolejnym kontrataku idealnie obsłużył Tomasa Pekharta, ale i on fatalnie spudłował. 

W doliczonym czasie gry dobrą szansę zmarnował Maddison i koniec końców Legia Warszawa sprawiła kolejną sensację i pokonując przy Łazienkowskiej Leicester City 1:0. Dzięki temu drużyna Czesława Michniewicza, która w kolejnym meczu 21 października zmierzy się na wyjeździe z Napoli, utrzymała się na prowadzeniu w grupie C Ligi Europy. 

Liga Europy: Legia Warszawa - Leicester City 1:0 (1:0)

Bramki: Emreli 31'. 

Legia: Miszta - Jędrzejczyk, Wieteska, Nawrocki - Johansson (78' Abu Hanna), Slisz, Martins (70' Kastrati), Charatin, Mladenović - Josue (83' Lopes) - Emreli (83' Pekhart).

Leicester: Schmeichel - Amartey (78' Lookman), Vestergaard, Soyuncu - Castagne, Soumare, Dewsbury-Hall (67' Maddison), Tielemans, Thomas - Perez (67' Barnes), Daka (82' Vardy).

Żółte kartki: Josue, Emreli, Pekhart - Thomas, Maddison.
Sędzia: Ivan Bebek (Chorwacja).

Więcej o: