"Czerwona kartka i trzy miesiące aresztu". Michniewicz grzmi po bestialskim zagraniu

- Motywowałem zawodników jeszcze w tunelu, chwilę przed meczem: zostały trzy godziny tego dnia i musimy zrobić wszystko, żeby zapamiętać ten dzień do końca życia - zdradził Czesław Michniewicz na konferencji prasowej po wygranym 2:1 meczu ze Slavią Praga. Legia Warszawa awansowała do Ligi Europy.

Gdy Czesław Michniewicz wszedł do sali konferencyjnej, rozległy się brawa. - Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, dziękuję za tak miłe przywitanie - zaczął trener Legii Warszawa. Gratulacje się należały, bo po pięciu latach przerwy Legia awansowała do fazy grupowej europejskich pucharów. I to nie Ligi Konferencji, ale bardziej prestiżowej i lepiej opłacanej Ligi Europy

Zobacz wideo Michniewicz o odejściu Juranovicia: To się szybko potoczyło. Odszedł z klasą

Czesław Michniewicz: "W przerwie nie było miło, ale nie mogło być, bo traciliśmy szansę na awans do Ligi Europy"

Legia już po trzech minutach była w bardzo dobrej sytuacji. Tomas Holes sfaulował ostro Andre Martinsa i sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Wydawało się, że od tego momentu ma wszystko w swoich rękach. Długo jednak nie potrafiła wykorzystać przewagi liczebnej. To Slavia Praga prowadziła grę i stwarzała więcej niebezpiecznych okazji.

Kibice Legii Warszawa przygotowali transparent uderzający w UEFAKibice Legii Warszawa przygotowali dla UEFA rebus. Cios tuż przed meczem ze Slavią

- Mecz zaczął się dla nas i dobrze, i źle. Dobrze, bo podchodziliśmy wysoko do pressingu, aż do momentu faulu na Martinsie. Nie widziałem dobrze tej sytuacji, ale później, już po meczu, Andre pokazywał mi ją na telefonie. Powiedział, że to powinna być czerwona kartka i trzy miesiące aresztu. Miał rację, wyglądało to brzydko - zdradził Czesław Michniewicz i wrócił do meczu: - Graliśmy w przewadze, ale niestety nie strzeliliśmy gola. Slavia to klasowy rywal. Wiedzieliśmy, że stworzy kilka okazji. Najpierw uratował nas Artur Boruc, ale później już nie udało mu się tego zrobić. W przerwie zmieniliśmy plan gry. Grając w przewadze wielu piłkarzy chciało samemu rozstrzygnąć mecz, nie trzymaliśmy przez to pozycji, a z tego brały się sytuacje Slavii. Przypomnieliśmy piłkarzom kto, gdzie ma grać i za co odpowiada. Nie było miło, ale nie mogło być, bo traciliśmy szansę na awans do Ligi Europy.

Po przerwie Legia zaczęła atakować i wykorzystywać grę w przewadze. Spychała Slavię Praga do coraz głębszej defensywy. Najlepiej w polu karnym odnajdywał się Mahir Emreli, który po godzinie wyrównał, a w 70. minucie strzelił drugiego gola i zapewnił Legii awans. - W drugiej połowie byliśmy już spokojniejsi. Wiedzieliśmy, że mamy dużo czasu, a już jedna bramka daje nam dogrywkę - mówił trener Legii. - Emreli to bardzo wrażliwy i szczery człowiek. Sam uczył się grać w piłkę i w Polsce dużo rzeczy jest jeszcze dla niego nowych: od taktyki, po poruszanie się. Nie ma wypracowanych pewnych nawyków, ale uczy się tego, nadrabia. Uwielbia mieć piłkę przy nodze, ale uczy się biegania za nią. Swoją drogą w tym aspekcie Slavia bardzo mi imponuje. Obejrzałem jej dwadzieścia meczów i nie widziałem tak dobrze biegającej drużyny. Żaden piłkarz się nie zatrzymuje. Pod to dobierają nowych piłkarzy. Chcą wypełniać wszystkie przestrzenie i ja też chcę grać w ten sposób. Dzisiaj po części zagraliśmy tak jak Slavia - stwierdził trener Michniewcz.

Legia Warszawa poznała potencjalnych rywali w Lidze Europy! Jest podział na koszykiLegia Warszawa poznała potencjalnych rywali w Lidze Europy! Jest podział na koszyki

"Chłopcy żartowali w szatni, że dobrze byłoby zagrać z Anglikami, Niemcami i kimś, z kim można by wygrać"

A czy takich - biegających piłkarzy - przybędzie w Legii jeszcze w tym oknie transferowym? Legia sporo zarobi: 3,63 mln euro za sam awans do Ligi Europy (ponad pół miliona euro więcej niż w przypadku wejścia do Ligi Konferencji), a dodatkowo 630 tysięcy euro za wygraną i 210 tysięcy euro za remis. - Rozmawiałem przed meczem i po meczu z prezesem Dariuszem Mioduskim, który jest na kongresie w Turcji. Pogratulował, mamy się spotkać po jego powrocie. O transferach nie rozmawialiśmy, ale coś się w tej kwestii dzieje - powiedział trener Legii, który na koniec pogratulował piłkarzom i kibicom. - Przyjemnie się gra przy takiej atmosferze. Teraz czekamy na losowanie. Chłopcy żartowali w szatni, że dobrze byłoby zagrać z Anglikami, Niemcami i kimś, z kim można by wygrać. Liczę na atrakcyjnych rywali dla nas i kibiców - uśmiechał się Czesław Michniewicz.

Piłkarze Legii Warszawa przed piątkowym losowaniem (godz. 12 w Stambule) znaleźli się w ostatnim, czwartym koszyku. Oznacza to, że do mistrzów Polski będą dolosowywane silniejsze zespoły.

Więcej o: