Legia zdemolowana przed kluczowym meczem sezonu. Ból głowy Michniewicza

Legia Warszawa w pierwszym meczu IV rundy eliminacji Ligi Europy zremisowała na wyjeździe ze Slavią Praga (2:2). Przed rewanżem trudno jednak być optymistą. A trudno dlatego, że mistrz Polski do Warszawy wraca z kolejnymi kontuzjami.

Najpierw dzień przed meczem wypadł Bartosz Slisz, który był przewidywany do wyjściowego składu, ale doznał kontuzji kolana i może nawet pauzować od sześciu do ośmiu tygodni (w piątek przejdzie badania). A później jeszcze wypadł Tomas Pekhart. Tuż przed meczem - już na rozgrzewce, kiedy skręcił staw skokowy i też wątpliwe jest, by zagrał w rewanżu. - Musimy policzyć rannych - mówił od razu po spotkaniu Czesław Michniewicz w TVP Sport. Jego Legia w czwartek w Pradze nie była faworytem, ale zdołała przywieźć do Warszawy dobry wynik, bo za taki należy uznać 2:2 z faworyzowaną Slavią.

Zobacz wideo Kulesza: Dlaczego wygrałem? Trzeba pytać delegatów. Boniek: Polska piłka ma we mnie przyjaciela

Legia WarszawaCzeskie media wściekłe po meczu z Legią! Wskazały winnego. "Żenujący wynik"

Legia ma problemy przed rewanżem ze Slavią

Problemów przed rewanżem jednak nie brakuje, bo kontuzje Slisza i Pekharta to nie wszystko. Michniewicz od kilku tygodni nie może korzystać z Bartosza Kapustki i Mattiasa Johanssona. Pierwszy leczy uraz więzadła krzyżowego, drugi choruje na mononukleozę. Do tego daleki od formy nadal jest Jasur Yakshibaev, który na razie więcej się w Legii leczy niż gra.

No i są też kolejni ranni. Rafael Lopes, który w czwartek został zdjęty w przerwie meczu, bo miał gorączkę i Kacper Skibicki, który miał rozcięty łokieć po tym, jak w pierwszej połowie zderzył się z piłkarzem Slavii. - To głęboka i długa rana. Szwy zostały założone. Kacper wybiegł jeszcze na drugą połowę, ale nie był w stanie kontynuować gry. A nie był dlatego, że nie mógł zginać ręki w łokciu - tłumaczył po meczu Michniewicz, który zmienił Skibickiego już w 47. minucie.

screen TVPPierwszy gol dla Legii był piękny, ale drugi go przebił! Co za trafienia [WIDEO]

Josip Juranović odchodzi z Legii. "O tym będę myślał jutro"

- Nagle okazuje się, że nie mamy żadnego prawego obrońcy, ale o tym będę myślał jutro. Dziś chcę troszeczkę odsapnąć, pomyśleć na temat tego pierwszego meczu - dodawał trener Legii, który ma też o czym myśleć przed rewanżem, bo z drużyny wypadł mu także Josip Juranović. W czwartek Chorwat strzelił pięknego gola, ale wszystko wskazuje, że to był jego ostatni gol. - Z tego, co wiem, dokumenty nie zostały jeszcze podpisane. Ale tutaj raczej już nie wydarzy się nic nieprzewidzianego - mówił Michniewicz po meczu o Juranoviciu, który w piątek ma wylecieć do Szkocji, gdzie podpisze kontrakt z Celtikiem.

- Jura pożegnał się na boisku, fantastycznie pożegnał się w szatni, drużyna go pożegnała. Jesteśmy przygotowani na to, że go nie będzie - mówił po meczu Michniewicz, który dopiero później w rozmowie z "Kanałem Sportowym" dowiedział się, że niedzielny mecz z Bruk-Betem został przełożony. - Patrząc na liczbę urazów w drużynie, dobrze się stało. Wiadomo, że chciałbym mieć w drużynie 30 piłkarzy na odpowiednim poziomie i dawać wszystkim szanse, grać na dwa składy, bo wszyscy są wtedy zadowoleni. Ale nie mam. Dlatego jeśli ten mecz faktycznie jest przełożony, to mnie to bardzo cieszy - powiedział trener Legii, która ze Slavią przy Łazienkowskiej zagra w czwartek o 21.

Więcej o: