Goście z Gandawy rozpoczęli mecz trochę nerwowo, ale z czasem zaczęli uzyskiwać przewagę. Długo utrzymywali się przy piłce i dobrze doskakiwali do graczy Rakowa po stracie. Polski zespół jak zwykle zresztą był dobrze zorganizowany w obronie i nie pozwalał rywalom na wiele pod polem karnym.
W pierwszej części gry Gent miał jedną stuprocentową sytuację. W 33. minucie gra toczyła się pod polem karnym gości, aż jeden z obrońców Gentu wybił piłkę do przodu, na walkę. Tam znakomicie obrońców Rakowa przepchnął Laurent Depoitre i dograł do lewej strony do Tarika Tissoudialego. Ten miał przed sobą tylko Kovacevicia, ale bramkarz Rakowa po raz kolejny uratował swój zespół. Dobrze zachował się też wcześniej, kiedy pewnie złapał strzał z dystansu.
Raków postraszył rywali dwa razy. Na początku meczu z pola karnego strzelał Cebula, ale za słabo, aby zaskoczyć golkipera gości. Pod koniec połowy z dystansu próbował Rundić, ale piłka minimalnie przeszła nad poprzeczką. Do przerwy Raków bezbramkowo remisował z Gentem, co biorąc pod uwagę przebieg meczu było niezłym rezultatem.
W drugiej części gry obraz meczu się nie zmienił. W 55. minucie Gent był blisko otwarcia wyniku. Obrońcy Rakowa dwa razy blokowali strzały z pola karnego. Za drugim razem wydawało się, że piłka zaraz wyląduje w siatce, ale ofiarnie wślizgiem zainterweniował Rundić, który wszedł na boisko w pierwszej połowie za kontuzjowanego Arsenicia.
Ta ofiarność i dobra gra w obronie opłaciła się w 64. minucie. Wtedy Raków miał rzut rożny. Płaskie podanie w pole karne próbował przeciąć jeden z piłkarzy gości, ale zrobił to takie niefortunnie, że podał do Niewulisa, a ten z bliska wpakował piłkę do siatki. Dosłownie chwilę później znowu sam na sam z Kovaceviciem wyszedł Tissoudali i próbował podcinki, ale Kovacević trącił piłkę i sparował ją na słupek.
Do końca spotkania Gent próbował wyrównać, ale podobnie jak przez niemal cały mecz, nie potrafił poważnie zagrozić bramce Kovacevicia. Z kolei Raków skupił się na utrzymaniu rezultatu i to się ostatecznie powiodło. Mimo, że Gent był lepszym zespołem, a Raków kończył w osłabieniu (Długosz został zniesiony na noszach, a Marek Papszun wykorzystał wszystkie zmiany) to polski zespół zdołał trafić do siatki i wygrał pierwszy mecz ostatniej rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy! Rewanż za tydzień w Gandawie.