Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja Polski już może się bać. Następca Ramosa. Fenomen

Jakub Kręcidło
Gdy Hiszpanie poinformowali, że Sergio Ramos nie jedzie na Euro, wielu polskich kibiców uznało to za świetną wiadomość. W końcu, Robertowi Lewandowskiemu miał ubyć poważny rywal. Ale Pau Torres mówi: "Hola, hola, ja też tu jestem". Stoper ma za sobą fenomenalny sezon w Villarrealu, którego zwieńczeniem był sukces w gdańskim finale Ligi Europy, w którym jego zespół ograł Manchester United (1:1, k. 11:10).

Korespondencja z Gdańska

Sam nie wiem, czy brak Sergio Ramosa na mistrzostwach Europy to dla nas dobra wiadomość – powiedział Robert Lewandowski na poniedziałkowej konferencji prasowej. Jeśli oglądał środowy finał Ligi Europy, pewnie utwierdzi się w przekonaniu, że niekoniecznie. Pod nieobecność gwiazdora Realu za pilnowanie kapitana reprezentacji Polski odpowiedzialny będzie prawdopodobnie Pau Torres. I choć jego marce daleko do tej 35-latka, to w tym sezonie pokazał, że kawał z niego stopera. A w starciu z Manchesterem United był wyróżniającą się postacią. 

Zobacz wideo Ponad 230 mln dla polskich klubów! "To jeden z najtrudniejszych sezonów w historii" [Studio Biznes]

Pau Torres w finale Ligi Europy rósł z minuty na minutę

Pau finał zaczął tak, jak inni piłkarze Villarrealu: nerwowo. Głupio tracił piłki, przegrał pierwszy pojedynek z Edinsonem Cavanim. Ale później rósł z minuty na minutę. I choć show skradł weteran Raul Albiol, partner i mentor Torresa ze środka obrony Villarrealu, to i jego partnerowi nie można nic zarzucić. Hiszpan pokazał, że nieprzypadkowo jest uważany za jednego z najlepszych obrońców młodego pokolenia na świecie.

Media: LM może zostać pozbawiona bardzo ważnej zasady. PrzełomMedia: LM może zostać pozbawiona bardzo ważnej zasady. Przełom

Dominator w powietrzu. Świetny przy wyprowadzaniu piłki. Regularnie uruchamiał Paco Alcacera czy Carlosa Baccę zagraniami lewą nogą. Sam nie popełniał błędów, jednocześnie korygując pomyłki kolegów. Kilkukrotnie blokował dośrodkowania czy strzały rywali, w tym raz, w 71. minucie, popisał się kluczową interwencją, przecinając tor piłki uderzonej przez Cavaniego, która leciała w światło bramki. A przydawał się też pod bramką rywala, bo w serii karnych pewnie wykorzystał swój strzał, tak pozostałych dziesięciu graczy ekipy Unaia Emery'ego.

W Villarrealu mają lewonożnego Gerarda Pique. Żaden Hiszpan nie ma tylu ofert

Nie był to najlepszy występ Torresa w tym roku, ale był to mecz utwierdzający wszystkich w przekonaniu, że to piłkarz mający przed sobą wielką przyszłość. W tym sezonie Pau rozwinął się pod każdym względem. Był jeszcze lepszy w wyprowadzaniu piłki, w czym odciążał Daniego Parejo. Jeszcze lepiej grał głową. Jeszcze lepiej bronił na wolnej przestrzeni. Jeszcze lepiej grał w powietrzu. Jeszcze lepiej odbierał piłkę. Był liderem defensywy Villarrealu i liderem LaLiga pod względem odbiorów oraz wybić piłki. Nie popełnił ani jednego błędu prowadzącego do gola. Sprokurował ledwie jednego karnego. Nie tylko stylem, ale i jakością gry fragmentami przypominał Gerarda Pique, idola Pau, z najlepszych czasów. Jedyna różnica? Katalończyk jest prawonożny, Pau lepiej radzi sobie lewą nogą. 

Telewizja Fajer TV1Fajer TV okrada polskie stacje telewizyjne. "Podjęliśmy odpowiednie kroki"

W radiu Cadena SER poinformowano niedawno, że żaden hiszpański piłkarz nie cieszy się takim zainteresowaniem jak Pau. Jego transfer to kwestia czasu. Działacze Manchesteru United w Gdańsku dostali ostateczny dowód na to, że warto wypisać czek na 65 milionów euro (kwota odstępnego 24-latka), zanim zdecyduje się na to ktoś inny. A chętnych nie brakuje. Poza Czerwonymi Diabłami, stopera łączono też z Arsenalem czy Manchesterem City, ale Unai Emery ma nadzieję, że pozostanie on w LaLiga. To wykluczone nie jest, bo na celownik defensora wzięły Barcelona i Real. – Wspaniale, że się mną interesują. To dowód na to, że wykonałem kupę dobrej pracy. Ale to też nie legitymizuje mnie do tego, by zacząć się obijać. Muszę dalej się rozwijać – przekonuje Pau.

Francisco DuartePiłkarz wicemistrza Urugwaju spędził w nocy pół godziny za oknem na 11. piętrze!

Pau Torres – najlepszy ambasador Villarrealu. I klubu, i miasta

O jego motywację można być spokojnym. Jak przekonywał poprzedni trener Villarrealu, Javi Calleja, który z Torresem pracował też w młodzieżowych zespołach, nie mówimy o piłkarzu, którym wszyscy zachwycali się, gdy miał 12 lat. Pau rozwijał się powoli, acz harmonijnie. Nigdy nie chciał robić naraz kilku kroków do przodu. Widać to było już na starcie jego kariery. Gdy zaczynał w Villarrealu i miał sześć lat, oferowano mu przejście do starszej drużyny. Nie chciał się na to zgodzić. Powód tej decyzji był godny piłkarza w jego wieku: chłopiec chciał po prostu grać z kolegami z klasy. 

Crvena Zvezda - Partizan BelgradWielka awantura w finale Pucharu Serbii podczas rzutów karnych! [WIDEO]

Stoper to uosobienie sukcesu Villarrealu. – To nasz najlepszy ambasador – podkreślał prezydent miasta Jose Benlloch. Pau to idealny wychowanek, który spędził w klubie całą karierę. Dla niego Villarreal to klub, ale i dom. Kibice mogą się z nim identyfikować, a i on sam nigdy nie zapomniał o korzeniach. Nikomu nie odmówi zdjęcia, autografu czy (do niedawna, jeszcze przed pandemią) uściśnięcia dłoni. Kiedyś zarzucano mu, że jest zbyt miękki, by grać w obronie, ale z biegiem lat zmężniał, w czym pomogło mu wypożyczenie do Malagi – jedyny moment, w którym na dłużej opuścił rodzinne miasto, a także zestawienie go wraz z weteranem Raulem Albiolem, który odgrywa rolę mentora dla 24-latka i który w finale zaprezentował się spektakularnie.

Dziadek, który prowadził Pau Torresa na treningi, musi myśleć: "Warto było"

– Pau, jesteś chłopakiem z tego miasta. Dla ciebie każdy trening jest jak finał – powiedziała mu matka, gdy był jeszcze dzieckiem. Stoper jest pierwszym reprezentantem Hiszpanii urodzinym w Villarrealu. Do klubu dołączył, gdy miał sześć lat, trafiając do drużyny cherubinków. Na jego sprowadzenie naciskał lokalny odkrywca talentu, nieżyjący już Jose Luis Linares, któremu wystarczyło zobaczyć, jak chłopak kopie piłkę. – Musicie przyprowadzić go na trening – rekomendował. Dziadek Manuel zaprowadził zatem Pau, a później siedział na trybunach podczas praktycznie każdego występu wnuka. W Gdańsku, ze względu na pandemię i wiek (86 lat), go zabrakło, ale jeszcze przed meczem deklarował: – "Niezależnie od wyniku, to będzie dla nas historyczna noc". Po sukcesie nikt nie ma wątpliwości: tego wieczoru Pau nie zapomni nigdy.