Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Tę katastrofę Lech sam na siebie sprowadził, ale jest jedna "piątka" [OCENY]

W czwartek, w czwartym meczu fazy grupowej Ligi Europy, Lech Poznań przegrał na wyjeździe ze Standardem Liege (1:2). Zobacz, jak oceniliśmy piłkarzy Dariusza Żurawia za to spotkanie (skala 1:6).

Filip Bednarek: 5-. W pierwszej połowie obronił cztery strzały (plus jeden centrostrzał w 41. minucie), z czego przynajmniej dwa groźne - Collinsa Faia w 16. minucie i Obbi Oulare'a w 27. Dobry mecz, nawet bardzo dobry. Minus jedynie za wyprowadzanie piłki, bo z tym miał problemy. A momentami nawet duże problemy, kiedy zagrywał wprost pod nogi piłkarzy Standardu i rozpoczynał ich akcje.

Zobacz wideo

Lech Poznań - Standard LiegeDramat Lecha! Prowadził, grał z przewagą zawodnika, przegrał po golu w ostatniej akcji!

Bohdan Butko: 3. W tym sezonie ani razu nie zagrał od pierwszej minuty, ale w czwartek nie było tego aż tak bardzo widać. A okazji, by to spostrzec, nie brakowało. Szczególnie przed przerwą, kiedy Standard najczęściej atakował właśnie jego stroną boiska. Po przerwie już miał mniej pracy, bo Standard najpierw zaczął się bronić, a kiedy Lech też stracił piłkarza, zaczął częściej atakować lewą stroną.

Djordje Crnomarković: 1. Już w 20. minucie zobaczył żółtą kartkę, a w 74. drugą i wyleciał z boiska. I tak naprawdę za to jedynka, bo faul był zupełnie niepotrzebny - na połowie Standardu. Do niego Crnomarković grał dość pewnie. W defensywie nie popełnił dużych błędów. A w pierwszej połowie chyba nie miał żadnego niecelnego podania, ale to tylko taki mały plusik, bo nie były to zagrania, które napędzały akcje Lecha.

Thomas Rogne: 3. Jeśli ktoś te akcje napędzał, to już prędzej Rogne - jemu zdarzało się zagrywać do przodu. Już w 3. minucie, kiedy podał do Ishaka. Lech nie skończył tej akcji strzałem, ale to już nie była wina Rogne. Na pewno lepszy od Crnomarkovicia i nie chodzi tylko o czerwoną kartkę. Poza mniejszymi błędami pewnie grał nie tylko we własnym polu karnym, ale też przed polem karnym, gdzie w powietrzu wygrywał pojedynki.

Tymoteusz Puchacz: 2+. Po kwadransie można było się zastanawiać, czy w ogóle jest na boisku. A później mijały kolejne minuty i dalej można było pytać, gdzie jest Puchacz. Aż do 35., kiedy wywalczył rzut rożny (zupełnie bez historii), a potem znowu go nie było widać. Dopiero po przerwie, kiedy Lech grał już z przewagą jednego piłkarza, odważniej ruszył do przodu. I to się opłaciło, bo to on w 61. minucie dograł piętą to Ishaka, zaliczył asystę i za to nota poszła w górę o jeden. Ale po chwili znowu poszła w dół, bo Puchacz dwie minuty później zamieszany był w utratę gola na 1:1.

Michał Skóraś: 2+. Ruchliwy i waleczny od pierwszych minut, ale bez wymiernego efektu. Udane zagrania przeplatał z nieudanymi. Zdarzało mu się też popełniać niemymuszone błędy. Słowem: chaotyczny występ. Zmieniony w 64. minucie przez Alana Czerwińskiego.

Pedro Tiba: 2. Często wymuszał faule, ale do przerwy - zresztą jak pozostali piłkarze Lecha - w ofensywie nieprzydatny. Po przerwie, w 56. minucie, mógłby może nawet zaliczyć asystę, ale w polu karnym zagrał piłkę prosto w ręce bramkarza Standardu. Cieniem na jego grze kładzie się sytuacja z 63. minuty, kiedy zaliczył prostą stratę w środku pola, po której Standard ruszył z akcją i strzelił gola.

Jakub Moder: 1+. Najpierw niedokładne podanie, potem prosta strata na własnej połowie i strzał, po którym piłka nie doleciała nawet do pola karnego. Tak zaczął się ten mecz dla Modera. A potem wcale nie było lepiej. Jedyna dobra wiadomość była taka, że to po faulu na nim z boiska wyleciał Oulare. Ale to wciąż nie był ten sam Moder, który dobrymi meczami zapracował w październiku na transfer do Brighton.

Jan Sykora: 2. W 19. minucie fatalnie wrzucił piłkę w pole karne, choć nie było przy nim żadnego gracza Standardu. W obronie zdarzało mu się spóźniać z kryciem, a w ataku tracić piłkę w sytuacjach, w których jej stracić nie powinien. Zasłużyłby na więcej, gdyby w 59. minucie wykorzystał stuprocentową okazję, ale trafił w bramkarza, a chwilę później został zdjęty z boiska.

Dani Ramirez: 2. Potrafił utrzymać się przy piłce, ale z tego akurat Ramireza znamy. Problem w tym, że w pierwszej połowie niewiele z tego wynikało. Tym bardziej że rzadko miał piłkę przy nodze. A jak miał, to podawał do boku albo nie w tempo do przodu. Jak w 39. minucie, kiedy holował piłkę tak długo i zagrał ją dopiero do Sykory, kiedy ten już był na spalonym.

Mikael Ishak: 4. Gdyby napastnika rozliczać z zadań w defensywie, w pierwszej połowie wypadł całkiem nieźle. Bo rzadko tracił piłkę, potrafił się zastawić czy podać pod kryciem nie jednego, a dwóch czy trzech rywali. Ale jak spojrzymy na samą ofensywę, to tam długo było blado. Bardzo blado. Aż do 61. minuty, kiedy po wcześniejszych dwóch niecelnych próbach, zrobił to, co do niego należało, czyli strzelił gola. Zmieniony w 84. minucie.

Benfica Lizbona w meczu z Glasgow RangersWielkie emocje w meczu rywali Lecha! Dwa gole w końcówce odmieniły losy meczu!

Alan Czerwiński i Lubomir Satka: 1. Weszli z ławki. Pierwszy w 64. minucie, drugi w 78. I pewnie nie dostaliby ocen jak inni rezerwowi, którzy nie pokazali nic (a nawet mniej niż nic jak Nika Kaczarawa), gdyby nie sytuacja z doliczonego czasu, kiedy obaj byli zamieszani w utratę drugiego gola.

Wasyl Kraweć, który wszedł na boisko z Czerwińskim, na tę ocenę by pewnie zasłużył, gdyby właśnie Czerwiński w 77. minucie wykorzystał jego podanie w pole karne. Prawy obrońca Lecha nie doszedł jednak do strzału. Minutę później na boisku pojawił się Filip Marchiwński. Też był zamieszany w utratę gola w doliczonym czasie, bo nie doskoczył wcześniej do krycia, ale nie aż tak bardzo, jak Czerwiński i Satka.

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .