Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trzech bohaterów Lecha Poznań! 5, 5+ i 6. Perfekcyjny występ [OCENY]

Lech Poznań odniósł pierwsze zwycięstwo w tej edycji Ligi Europy! Poznaniakom wreszcie udało się pogodzić styl ze skutecznością i wygrać ze Standardem Liege 3:1. Wyróżniali się Puchacz, Ishak i Tiba. Dobry mecz zagrał Skóraś. Wszystkich piłkarzy Kolejorza oceniliśmy w skali szkolnej 1-6.

Filip Bednarek: 2+. Mogło być znacznie gorzej, bo zaraz po pierwszym, bardzo pechowym golu (piłka odbiła się najpierw od słupka, a później od jego pleców), popełnił błąd w przyjęciu i oddał piłkę pod nogi rywala. Sytuację ostatecznie uratował, ale kibice Lecha będą przez to mieli kilka siwych włosów więcej. Później nie miał okazji, żeby się pokazać.

Zobacz wideo "Za chwilę kibice nie będą patrzeć, kogo Lech sprzedaje, tylko jakie wyniki osiąga"

Alan Czerwiński: 4+. Solidny w defensywie, aktywny z przodu. Samą obecnością przy Michelu-Ange Balikwishy zapobiegł utracie gola, później zaliczył kilka bardzo ważnych przechwytów. Gdyby jeszcze celniej dośrodkowywał…

Thomas Rogne: 3. Razem z Satką spóźnili się z zablokowaniem strzału Noego Dussenne’a, po którym padł gol. Problem powtarzał się jeszcze kilka razy: przeciwnicy mieli zdecydowanie za dużo miejsca przed polem karnym Lecha. Gdy rywal wysoko naciskał, miał problem z wyprowadzeniem piłki. 

Lubomir Satka: 3+. Mniej nerwowy od Rogne, nieco skuteczniejszy w odbiorze, ale zarzuty podobne. Zawodziła współpraca stoperów ze środkowymi pomocnikami. Im dalej w mecz, tym mniej okazji Standardu Liege.

Tymoteusz Puchacz: 5+. Maszyna! Był szybszy, dynamiczniejszy, silniejszy od Belgów, mimo że od początku sezonu gra w każdym meczu. Na początku brakowało mu dokładnych dośrodkowań, ale jak już poprawił celownik, nie było co zbierać. Po jego dośrodkowaniach Mikael Ishak, zdobył dwie bramki. W defensywie lepiej niż zazwyczaj - skoncentrowany i agresywny.  

Tymoteusz Puchacz wsparł Strajk KobietTymoteusz Puchacz wsparł Strajk Kobiet. "Piłkarz powinien mieć prawo do wyrażania własnego zdania"

Jakub Moder: 4-. Bardzo nierówny mecz. Na jedną groźną stratę piłki przypadał jeden kluczowy odbiór. W ataku jednak mniej aktywny niż zazwyczaj, nie tak dokładny jak w poprzednich spotkaniach, czasami zbyt długo przetrzymywał piłkę. A i tak miał udział przy dwóch akcjach bramkowych i nie sposób tego nie docenić.

Pedro Tiba: 5. Asysta najwyższych lotów przy golu Michała Skórasia i konsekwentne dowodzenie Lechem. Oddać mu piłkę, to jak ulokować pieniądze w szwajcarskim banku. Do tego kilka ważnych przechwytów. Najważniejszy piłkarz w jedenastce Dariusza Żurawia.

Dani Ramirez: 3+. Z Perdo Tibą rozumie się bez słów. Podejmował dobre decyzje: gdy należało piłkę przytrzymać, to ją przytrzymywał. Trzeba było podać? Podawał. Mamy jednak wrażenie, że podejmował mniejsze ryzyko niż zazwyczaj, fajerwerków też nie odpalił.

Filip Marchwiński: 3. Nie zachwycił, bo chociaż pomysły miał dobre, to brakowało mu dokładności. Momentami za długo zwlekał z oddaniem piłki. Warto docenić jego postawę w defensywie: zadziorny, pierwszy do pressingu, mądrze biegający. Zmieniony po godzinie. 

Michał Skóraś: 4+. Strzelenie pierwszego gola w karierze dla Lecha Poznań w fazie grupowej Ligi Europy to duża sztuka. W poprzednich spotkaniach zawodziła go skuteczność, ale przeciwko Standardowi Liege wykorzystał już pierwszą okazję. Do końca pozostał konkretny: najpierw strzelił gola, później Nicolas Gavory za faul na nim powinien zobaczyć drugą żółtą kartkę, ale w międzyczasie był mniej widoczny. Po godzinie zszedł z boiska.

Mikael Ishak: 6. Napadzior. Przepis na sukces? Instynkt, wyczucie i dobre przewidywanie, gdzie spadnie piłka. Wyprzedzał obrońców i pewnie pakował piłkę do siatki. Dwa razy. Do trzeciego gola zabrakło mu 3-4 centymetrów, a poza tym kilka razy ambitnie pomógł w defensywie. Skarb. Ktoś pamięta jeszcze o Christianie Gytkjaerze?

"Wyjaśnienia Legii to kpina. Na takich krętactwach polska piłka daleko nie zajedzie"

Rezerwowi: 

Jakub Kamiński: 3. Wszedł na boisko po godzinie i miał znakomitą sytuację do strzelenia gola. Trafił jednak w nogę bramkarza. Więcej szans już nie miał. W ofensywie nie rzucał się w oczy, na co wpływ z pewnością miało prowadzenie 3:1. Lech nie szukał za wszelką cenę podwyższenia wyniku.

Jan Sykora: 4. Pojawił się na boisku w tym samym momencie, co Kamiński. I to on podaniem piętą wykreował mu idealną okazję do zdobycia bramki. Miał kilka przebłysków i był bardziej aktywny od Kamińskiego.

Karlo Muchar, Muhamed Awwad, Nika Kaczarawa: grali za krótko, żeby ich oceniać, przy czym Muhar zdążył zapracować na żółtą kartkę, a Kaczarawa w ekwilibrystyczny sposób próbował zdobyć bramkę. Wiele mu nie zabrakło.