Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Obrazek, jakiego w Lechu dawno nie widzieliśmy. Byłem pod wrażeniem"

- Mieliśmy obrazek, jakiego dawno nie widzieliśmy. Szkoda, że tylko w pierwszej połowie - mówi Bartosz Ślusarski. Były piłkarz Lecha Poznań ocenia występ tej drużyny w przegranym 0:1 meczu z Rangersami w Glasgow w drugiej kolejce Ligi Europy.

Po świetnych eliminacjach i czterech zwycięstwach Lech nadal gra dobrze albo co najmniej nieźle, ale w fazie grupowej już nie wygrywa. W przegranym 2:4 meczu z Benfiką Lizbona w Poznaniu "Kolejorz" pokazał świetną ofensywę i niemal brak defensywny. W Glasgow zespół Dariusza Żurawia pokazał inną twarz. Szkoda tylko, że nie zachował jej przez całe spotkanie z ekipą prowadzą przez Stevena Gerrarda.

"Lech cierpiał i popełniał błąd, którego cierpiąc popełniać nie można"

- Lech zagrał dwie zupełnie różne połowy. Do przerwy byłem pod wrażeniem. Mieliśmy obrazek, jakiego dawno nie widzieliśmy, bo polski zespół grając z solidną, europejską marką potrafił się bardzo długo utrzymać przy piłce, grać pod presją, na połowie przeciwnika. To wyglądało obiecująco. Lech grał mądrze, nie pozwalał Rangersom rozwinąć skrzydeł - analizuje Ślusarski.

- W drugiej połowie Lech wyglądał jakby na coś czekał. Ale oczywiście łatwo się mówi. Pewnie Rangersi podkręcili trochę tempo i Lech sobie z tym nie poradził - mówi dalej były napastnik "Kolejorza". - Wtedy zauważalny był podstawowy błąd. Chodzi o to, że zawsze po przechwycie piłki była ona zbyt szybko oddawana przeciwnikom. Wielu trenerów podkreśla bardzo mocno, że kiedy cierpisz, a Lech w drugiej połowie cierpiał, kiedy dużo sił wkładasz w odzyskanie piłki, to musisz trochę się przy piłce utrzymać, trochę wybić przeciwnika z rytmu. To się zupełnie nie udawało. Był taki fragment meczu, w którym Lech jak tylko odzyskiwał piłkę, to zaraz ją oddawał, co Rangersów coraz bardziej napędzało i w efekcie bramka dla nich coraz wyraźniej wisiała w powietrzu - dodaje Ślusarski.

Na to samo uwagę zwraca analityk reprezentacji Polski U-19 Michał Zachodny.

"Barisic wrzucił kilkanaście piłek. Jedna w końcu doszła"

- Ten okres największej dominacji Rangersów skończył się golem, który musiał paść. Barisic wrzucił w sumie w meczu chyba nawet nie kilka, tylko kilkanaście piłek. Różnej jakości były to piłki, ale ta jedna w końcu doszła na głowę Morelosa - zauważa Ślusarski.

Kolumbijczyk Alfredo Morelos zdobył gola w 68. minucie. Lech próbował wyrównać, ale nie stworzył sobie dogodnych okazji. - Zabrakło dokładności, precyzji, którą widzieliśmy w pierwszej połowie. Dzięki temu Rangersi dopięli swego - mówi Ślusarski.

Moder, Puchacz, Skóraś: ich rozwój najważniejszy

Razem z byłą lechitą spoglądamy w tabelę grupy D po dwóch z sześciu kolejek. - Teraz Rangersi mają sześć punktów i Benfica też ma sześć [wygrała 3:0 ze Standardem Liege], więc pewnie wielkich nadziei na awans z grupy nie ma co sobie robić. Ale dla mnie najważniejsze, najbardziej budujące jest, że z bardzo dobrej strony momentami pokazują się Moder, Puchacz, Skóraś. Rozwój tych młodych chłopaków jest bardzo fajny. A może jeszcze to wystarczy, żeby wyjść z grupy? Na razie na pewno Lech płaci frycowe, zbiera doświadczenie, ale jeszcze zagra u siebie z Rangersami, a za chwilę u siebie zagra ze Standardem, który też nie ma punktów i na pewno tego rywala można pokonać. Zwycięstwo dałoby drużynie trochę pewności na dalszą walkę. Na to liczę - kończy Ślusarski.