Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legii Warszawa brakuje podstawowej rzeczy. Mioduski powinien zrezygnować z funkcji prezesa

Prezes Dariusz Mioduski lubi powtarzać, że Legia Warszawa chce gonić Europę Zachodnią. W czwartek, czwarty raz z rzędu, zespół budowany przez prezesa Mioduskiego, przekonał się, że nie może się równać z zespołami co najwyżej przeciętnymi, by nie napisać słabymi.

Długofalowe projekty, amerykańska wizja, piękne słowa - to codzienność Dariusza Mioduskiego. A teraz fakty. Jego Legię z pucharów wyrzuciły ostatnio: FK Astana, Sheriff Tyraspol, Spartak Trnawa, F91 Dudelange, Rangers FC, Karabach FK. Kazachstan, Mołdawia, Słowacja, Luksemburg, Szkocja, Azerbejdżan. Nawet na takim poziomie nie jest dziś Legia Warszawa. Zacznijmy od podstaw, bo w czwartek Karabach FK pokazał mistrzom Polski, że w tym momencie powinien on sportowo równać do właśnie do niego, a nie klubów z Belgii, Holandii, Szwajcarii, Austrii itp. 

Zobacz wideo Benevento - Inter 2:5. Lukaku na 0:1 [ELEVEN SPORTS]

I nie chodzi tu tylko (i aż) boisko, na którym mistrzowie Azerbejdżanu Legię zdeklasowali i upokorzyli. Chodzi o filozofię budowania drużyny i funkcjonowania klubu tu i teraz, o których prezes Mioduski mówi często, a które tak naprawdę nie istnieją. Żaden właściciel i prezes poważnego klubu nie zatrudnia siedmiu trenerów w ciągu zaledwie trzech i pół roku. Mówienie o jakiejkolwiek wizji budowania klubu w wykonaniu prezesa Mioduskiego i jego doradców (bo to także ich klęska!) jest ponurym i nieśmiesznym żartem. 

Karabach powinien być dla Legii Warszawa przykładem

I tu Karabach FK znów powinien być dla Legii przykładem. 12 lat temu w małym, azerskim klubie mieli pomysł na zbudowanie solidnej drużyny, a misję prowadzenia go powierzyli człowiekowi, któremu bezgranicznie zaufali. Gurban Gurbanow pracuje w Karabachu FK od 2008 roku i chociaż przez kilka lat nie wygrał nic, to cierpliwość się opłaciła. W Baku mieli pomysł, plan, cierpliwość, czyli wszystko, czego w Legii nie ma. Nikt nie skakał tam z kwiatka na kwiatek, co przy Łazienkowskiej zdarza się co chwilę. Czwartkowy rywal Legii, mimo że zespół od lat buduje za nieporównywalnie mniejsze pieniądze, siódmy raz z rzędu awansował do fazy grupowej europejskich pucharów. Mistrz Polski, z kolejnym poligonem doświadczalnym, czwarty rok z rzędu nie dał rady.

Przy Łazienkowskiej naprawdę też można tak, jak w Karabachu FK. Legia ma niemal wszystko, by w Europie grać regularnie, co potwierdzają wszyscy, którzy ten klub jakkolwiek poznali. Niemal, bo niestety nie ma rzeczy podstawowej. Nie ma prezesa, który zna się na piłce i wie, jak taki klub zbudować. Prezes nie ma też wokół siebie ludzi, którzy by mu w tym pomogli. Ostatnie starty Legii w europejskich pucharach udowadniają to dobitnie. 

W Legii czas na poważne zmiany. Mioduski powinien zrezygnować z funkcji prezesa

Panie prezesie, usunięcie się z tej funkcji i działanie tylko (i aż!) w roli właściciela klubu, nie będzie żadną ujmą. Co więcej, wielu wściekłych i sfrustrowanych kibiców przyjęłoby tę decyzję z ulgą i zadowoleniem. Rozpaczliwe ratowanie sezonu w europejskich pucharach poprzez chaotyczną zmianę trenera i ciężkie lanie od mistrza Azerbejdżanu najlepiej pokazują, że w Legii czas na poważne zmiany. 

Tak, jak zbudował pan piękną akademię i zatrudnił w niej ludzi znających się na szkoleniu, tak samo może pan zbudować solidną, regularnie grającą w Europie drużynę. Nikt trzeźwo myślący nie oczekuje, że Legia będzie Bayernem Monachium. Czas najwyższy jednak zatrudnić prezesa czującego futbol i ludzi, którzy się na nim znają. Im szybciej pan tego dokona, tym lepiej dla Legii, bo poza talentami i zarobkami, które mają przyjść za kilka lat z Książenic, ten klub potrzebuje czegoś więcej niż mistrzostwa Polski.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .