3:0 z Valmierą, 3:0 z Hammarby, 5:0 z Apollonem Limassol i 2:1 z Charleroi: tak wyglądała droga Lecha Poznań do fazy grupowej Ligi Europy. Lecha, który już od drugiej rundy eliminacji nie był faworytem swoich spotkań, tym bardziej, że rozgrywał je na wyjazdach (w tym sezonie nie rozgrywa się rewanżów w el. LE).
Tym bardziej nie dziwi szalona radość, która zapanowała w zespole Lecha Poznań po ostatnim gwizdku sędziego w meczu z Charleroi. Spotkania, w którym po raz pierwszy poznaniacy musieli drżeć o wynik - kończyli mecz w "10", a belgijska drużyna nie przestawała atakować. Fenomenalnie spisał się jednak Flip Bednarek, który m.in. obronił rzut karny na początku drugiej połowy.
Dla Lecha to pierwszy awans do fazy grupowej LE od sezonu 2015/16, gdy przegrał w eliminacjach Ligi Mistrzów z FC Basel (1:3 i 0:1), eliminując w decydującej rundzie Videoton (3:0 i 1:0). Poznaniacy zakończyli wtedy grupę na 3. miejscu z pięcioma punktami - zremisowali dwa mecze z Belenenses, wygrali i przegrali z Fiorentiną oraz przegrali dwa mecze z FC Basel.
W kolejnych sezonach - 2017/18 i 2018/19 - Lech odpadał w III rundzie eliminacji, najpierw z Utrechtem (0:0 i 2:2), a następnie z KRC Genk (0:2 i 1:2). Swoich rywali w fazie grupowej LE pozna w piątek, podczas losowania, które rozpocznie się o godz. 13:00. Relacja w Sport.pl.