Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Rywal Legii cudem uniknął bankructwa i stał się krajową potęgą. Od 27 lat nie zagrał u siebie

Uciekli z Agdamu do Baku, gdy wybuchła wojna o Górski Karabach. Cudem uniknęli bankructwa. Dziś FK Karabach jest wizytówką Azerbejdżanu. A polskie kluby już straciły prawo do patrzenia na takich rywali z góry.

"Krakowianie drugi raz z rzędu skompromitowali się w europejskich pucharach. Karabach Agdam rozbił ich w siedem minut i pokazał, że nawet azerska piłka jest zdecydowanie mocniejsza od polskiej. Dziewięciu pozyskanych piłkarzy, nowy prezes i wielkie nadzieje na europejskie sukcesy. Zamiast międzynarodowych podbojów była jednak żenująca gra oraz jedna z najboleśniejszych porażek w historii klubu. (...) Krakowianie skompromitowali się jak nigdy wcześniej" - tak dekadę temu Piotr Jawor z krakowskiej "Gazety Wyborczej" relacjonował niepowodzenie Wisły Kraków w 3. rundzie eliminacji Ligi Europy.

Zobacz wideo Różnica między Vukoviciem a Michniewiczem? Michniewicz kocha ten zawód

Wtedy porażkę z Karabachem FK można było uznać za kompromitację. Azerskie kluby w europejskich pucharach regularnie przegrywały mecze z poważniejszymi przeciwnikami i żadnemu z nich nie udawało się awansować do rund grupowych. Dzisiaj to przedstawiciele ekstraklasy mogą z zazdrością patrzeć na Karabach FK. Klub pochodzący ze zrównanego z ziemią miasta, od 27 lat funkcjonujący w oddalonym o 300 kilometrów Baku, w ostatnich sześciu sezonach grał w fazie grupowej pucharów. A raz awansował nawet do Ligi Mistrzów. W czwartek tę serię awansów postara się przerwać Legia Warszawa.

Bliski upadek przez emigrację

W Agdamie, skąd pochodzi klub, Karabach FK po raz ostatni zagrał w czerwcu 1993 roku. Później, jak wielu Azerów, musiał emigrować. Wszystko przez wojnę z Armenią o Górski Karabach, która pochłonęła ponad 30 tysięcy ofiar. I sprawiła, że Agdam jest dziś największym na świecie wymarłym miastem, nazywanym Hiroszimą Kaukazu. A Górski Karabach stał się enklawą kontrolowaną przez separatystów. Formalnie należy do Azerbejdżanu, ale władze w Baku nie mają nad nią kontroli.

Niewiele zabrakło, by emigracja skończyła się dla klubu upadkiem, bo w ciągu niespełna dekady Karabach FK dwukrotnie stawał na krawędzi bankructwa. W 2001 roku jego problemy rozwiązał holding Azersun, który nie tylko postawił klub na nogi, ale też zmienił go w krajową potęgę.

- Azersun to holding prowadzony przez tureckiego biznesmena Abdolbariego Gozala, który na początku lat 90. przeniósł się do Azerbejdżanu. Holding Azersun zaczynał jako firma przetwórstwa spożywczego, produkując głównie olej roślinny i groszek w puszkach. Obecnie mają duże udziały w nieruchomościach, ropociągach, a także w bankowości. Zmysł do ekonomii i znajomości pozwoliły Gozalowi wejść do kręgu zaufanych osób ówczesnego prezydenta Azerbejdżanu, Hejdara Alijewa - mówi nam Arthur Huizinga, dziennikarz holenderskiego NOS Sport, który od 2008 roku zajmuje się Karabachem FK.

I dodaje: Na początku 2000 roku futbol w Azerbejdżanie był na najniższym poziomie. Mówi się, że to w tamtym czasie Ilham Alijew, czyli syn Hejdara, dziś prezydent, a wtedy przewodniczący Azerskiego Komitetu Olimpijskiego, dostrzegł potencjał wizerunkowy sportu dla kraju i wezwał oligarchów do wspierania lokalnych drużyn piłkarskich. I tak Azersun zaczął finansować Karabach FK, w którym funkcję prezesa pełni dziś syn właściciela holdingu, Tahir Gozal.

- Azersun nigdy jednak nie pompował w klub ogromnych pieniędzy. Nawet w momencie awansu do Ligi Mistrzów budżet Karabachu FK nie przekraczał 15 milionów dolarów. Najważniejsze, co zrobił Azersun, to zbudowanie w 2014 stadionu i kompleksu treningowego. Azersun Arena w Guzanli, czyli na biednych przedmieściach Baku, to pierwszy prawdziwy dom klubu od momentu emigracji.

Dziennikarz i komentator Fuad Alakbarow zwraca uwagę, że Karabach FK rozwijał się inaczej niż jego główni krajowi rywale. - Bez pieniędzy Azersunu klub dziś pewnie by nie istniał. Azersun dał jednak Karabachowi FK nie tylko fundusze, ale też wizję i cierpliwość. To ona jest kluczem do sukcesu klubu. Kiedy najsilniejsi i najbogatsi, jak np. FK Baku, Neftchi Baku czy Chazar Lenkoran marnowali pieniądze na nietrafione transfery i zmiany trenerów, Karabach FK spokojnie rósł w siłę - mówi Alakbarow.

Gurban Gurbanow, czyli legenda klubu i azerskiego futbolu

Wiele o podejściu władz klubu mówi to, że trener Gurban Gurbanow pracuje tu nieprzerwanie od 2008 roku. To właśnie Gurbanow, były napastnik, który w reprezentacji Azerbejdżanu rozegrał 68 meczów, uważany jest za najważniejszą postać w historii klubu. To za jego kadencji Karabach FK wszedł na szczyt w kraju i rozwinął się w europejskich pucharach.

- Gurbanow to już legenda klubu. Rzadko dziś spotyka się, by jakikolwiek trener pracował w jednym miejscu przez tyle czasu. Gurbanow to świetny trener, który nie tylko zna się na taktyce, ale umie też dobierać sobie ludzi. Zagraniczni piłkarze, którzy trafiali do klubu, nigdy nie mieli efektownego CV, a jednak w lidze i europejskich pucharach potrafili dawać drużynie odpowiednią jakość - mówi nam były zawodnik Karabachu FK Jakub Rzeźniczak.

- Gurbanow był uznawany za legendę azerskiego futbolu, zanim jeszcze rozpoczął pracę w Karabachu. Chociaż karierę piłkarza zaczął późno, to okazał się wspaniałym napastnikiem, który został najlepszym strzelcem w historii reprezentacji Azerbejdżanu. Po zakończeniu kariery Gurbanow został dyrektorem technicznym w Neftchi Baku, czyli najsilniejszym wówczas klubie w kraju, w którym jako zawodnik spędził większość czasu. Odejście Gurbanowa do Karabachu FK było bardzo dużym zaskoczeniem. Po pierwsze dlatego, że nie miał on doświadczenia w roli szkoleniowca. Po drugie dlatego, że zastępował Rasima Kara, czyli szanowanego i doświadczonego tureckiego trenera, który - jak cała liga - chętnie korzystał z zagranicznych zawodników - mówi Huizinga.

Gurbanow wolał zerwać z tradycyjną polityką transferową w Azerbejdżanie i zdecydowanie postawił na krajowych piłkarzy. - Zostali tylko ci, których uważam za niezbędnych. Dziś 20 z 23 zawodników z kadry meczowej to Azerowie - mówił Gurbanow w 2011 roku w rozmowie z portalem 1news.az.

Azerski Pep Guardiola i kaukaska FC Barcelona

Chociaż z czasem Gurbanow musiał nieco poluzować swoje podejście do obcokrajowców, to w drużynie nie zmieniało się jedno: jego wizja futbolu i wiara w nią. Karabach FK ma grać nie tylko efektywnie, ale też efektownie. Trenerskim idolem Gurbanowa jest Pep Guardiola, z którym Azer mógł spotkać się i porozmawiać podczas stażu, który odbył w Barcelonie przed ośmioma laty.

- Podobnie jak Guardiola, Gurbanow uważa, że trener musi bardzo rygorystycznie przestrzegać dyscypliny w drużynie i jednocześnie utrzymywać w niej poczucie pokory. Jeśli chodzi o taktyczne podobieństwa, to dla obu utrzymanie zwartej i zorganizowanej struktury ataku na połowie przeciwnika jest najskuteczniejszym sposobem uniknięcia utraty bramek. Obaj twierdzą, że sposób ataku wpłynie na sposób obrony i odwrotnie - mówi Alakbarow.

- Porównania do Guardioli nie są bezpodstawne. Karabach FK zawsze stara się grać szybko, po ziemi, utrzymując się długo przy piłce. Mogę powiedzieć na własnym przykładzie, że miewałem tam nawet po 130 kontaktów z piłką, co wcześniej mi się nie zdarzało - dodaje Rzeźniczak.

Praca Gurbanowa przynosi wymierne skutki. Karabach FK siedem razy z rzędu sięgnął po mistrzostwo Azerbejdżanu. Doceniając pracę trenera, trzeba też pochwalić klubowych działaczy, którzy we wrześniu 2012 roku nie przyjęli jego rezygnacji. Gurbanow złożył ją z powodu serii niezadowalających wyników. Dziś z pewnością nikt tego nie żałuje, a lokalnym mediom zdarzało się nawet nazywać Karabach FK "kaukaską FC Barceloną".

- Nie możemy być poważnie do nich porównywani, ale rzeczywiście da się zauważyć pewne podobieństwa w stylu. Podoba mi się też, że chcemy tu stawiać na byłych piłkarzy w roli trenerów oraz to, że ważniejsi są nasi rodzimi zawodnicy. Oczywiście nie możemy stawiać tylko na nich. Ciągle chcemy się rozwijać, a jakościowi piłkarze z zagranicy nam w tym pomagają - mówił Gurbanow.

- Klub ma bardzo stabilną kadrę, co nie zdarza się w Polsce, a co w mojej opinii jest kluczem do ich sukcesów. W Karabachu mają jasną politykę i filozofię, której cierpliwie się trzymają. Trzon drużyny tworzą azerscy piłkarze, którzy potrafią spędzić w klubie po kilka lat. Tam, w przeciwieństwie do naszych klubów, nie istnieje coś takiego jak coroczna rewolucja, podczas której odchodzi kilku najważniejszych zawodników. Następują drobne zmiany, a w miejsce wyjeżdżających piłkarzy pojawiają się nowi, często lepsi - mówi Rzeźniczak.

Pierwszy azerski klub w Lidze Mistrzów

Mieszanka azerskich talentów z zagraniczną jakością sprawiła, że w 2014 roku Karabach FK, jako drugi w historii klub z Azerbejdżanu, awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Klubowi wreszcie udało się to, co nie udawało mu się w czterech poprzednich sezonach. Chociaż Karabach FK w latach 2009-2013 eliminował nie tylko Wisłę, ale też Rosenborg, Piasta Gliwice czy Gefle IF, to ostatecznie za mocne dla niego okazywały się Twente, Borussia Dortmund, Club Brugge i Eintracht Frankfurt.

- Kluczowym momentem w najnowszej historii klubu nie był awans do Ligi Europy, ale pokonanie Rosenborga w 2009 roku. Stało się to dokładnie w rocznicę zajęcia Agdamu. To wtedy w klubie uwierzono, że drużyna może rywalizować z silniejszymi przeciwnikami, a rząd Alijewa dostrzegł w niej polityczny potencjał. Nie chcę powiedzieć, że Karabach FK jest faworyzowany przez władzę, ale nie można też niczego wykluczyć. Każdy sukces klubu jest dostrzegany przez najważniejsze osoby w państwie, które chętnie mu gratulują i przy okazji przypominają o Górskim Karabachu i jego statusie, który uważają za niesprawiedliwy - mówi Huizinga.

Od sezonu 2014/15 Karabach FK z reguły powtarzał ten sam scenariusz: przegrywał w eliminacjach LM, a wygrywał w play-offach LE. Wyjątkiem był 2017 rok. To wtedy zespół Gurbanowa awansował do ostatniej rundy eliminacji LM, w której dzięki bramce zdobytej na wyjeździe wyeliminował FC Kopenhagę. W fazie grupowej, dzięki remisom z Atletico Madryt, drużyna Gurbanowa uzbierała dwa punkty. Z Romą Azerowie przegrywali minimalnie (0:1 i 1:2), od Chelsea zebrali poważne lania (0:6 i 0:4).

Tamtego sukcesu nie udało się już powtórzyć. W kolejnych latach Karabach FK przegrywał w 3. rundzie eliminacji, będąc gorszym od BATE Borysów, APOEL-u Nikozja i w 2020 od Molde (po rzutach karnych). W minionych dwóch sezonach zespół dobijał jednak do fazy grupowej LE, w której polskiego klubu nie było od pięciu lat.

Karabach FK już nie tak silny

Teraz na drodze Karabachu FK staje Legia. - Bardzo trudno wskazać tu faworyta. Na pewno Karabach nie jest już tak silnym zespołem jak wtedy, gdy grał w Lidze Mistrzów. Z klubu odeszło kilku kluczowych piłkarzy, a z tamtej kadry zostali jeszcze: Maksim Miedwiediew, Gara Garajew, Badawi Husejnow oraz Wilde-Donald Guerrier. Na razie zmiany nie wychodzą im na dobre, bo nie tylko przegrali eliminacje do Ligi Mistrzów, ale w pierwszych czterech kolejkach ligi zgromadzili tylko cztery punkty - mówi Huizinga.

- Ostatnie zaostrzenie sytuacji w Górskim Karabachu może jednak sprawić, że drużyna będzie szczególnie zmotywowana. Na przykład Garajew jest uchodźcą z rejonu ogarniętego wojną, a wioska, z której pochodzi, została wyzwolona zaledwie kilka dni temu - zauważa Alakbarow.

- Uważam, że Karabach FK zaatakuje Legię, będzie chciał ją zdominować i ciekawy jestem, jak zareaguje na to trener Czesław Michniewicz. Poza efektywnie grającym zespołem Azerowie mają w zespole kilka indywidualności, które pojedynczymi akcjami potrafią rozstrzygać o losach meczów - dodaje Rzeźniczak.

- Piłkarze, na których musi uważać Legia to Husejnow i Uroš Matić. Pierwszy to bardzo doświadczony obrońca, który odegrał kluczową rolę w sezonie, w którym Karabach FK awansował do Ligi Mistrzów. Obecnie, jako jeden z niewielu, znajduje się w naprawdę dobrej formie. Matić zaś to mniej znany brat pomocnika Manchesteru United, Nemanji. Chociaż nie jest już najmłodszy, to jednak wciąż imponuje siłą, szybkością i dynamiką - kończy Alakbarow.

Mecz Legia Warszawa - Karabach FK w 4. rundzie eliminacji Ligi Europy w czwartek o godzinie 20:00. Transmisja na żywo w TVP Sport, relacja na żywo na Sport.pl.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .