Piastowi jeden gol mógł spaść z nieba, gdy bramkarz Karl-Johan Johnsson, wybijając piłkę ze swojego pola karnego, popełnił prosty błąd i trafił prosto w nogi nadbiegającego Piotra Parzyszka. Piłka odbiła się od niego jak od ściany, Polak nie miał żadnego wpływu na kierunek, w którym poleciała. Pech sprawił, że trafiła w słupek, a nie do pustej bramki. Mogło być 1:1 - po czwartkowym meczu gliwiczan pisał Dawid Szymczak. 1:1 nie było - Kopenhaga najpierw zadała jeden cios autorstwa Kamila Wilczka, a później dołożyła dwa kolejne, pewnie wyrzucając zespół Waldemara Fornalika z kwalifikacji Ligi Europy. Duńskie media zadowolone jednak nie są.
Duńczycy zgodnie uważają, że drużyna z Kopenhagi z Piastem powinna zagrać znacznie lepiej. "Styl gry nie zaimponował - napisał "Politiken". "Styl gry nie był pokazowy" - dodał portal bt.dk. Bezlitośni dla FCK, ale także - a może przede wszystkim - dla Piasta, byli dziennikarze „Jyllands- Posten”. - "Półtora miesiąca temu FC Kopenhaga grał na równi z Manchesterem United, a teraz miał problemy z polskim klubem". - Wynik cieszy, gra nie - stwierdzili dziennikarze rozgłośni radiowej DR.
Niezadowolony był także trener Staale Solbakkena. - Jestem zadowolony z wyniku, ale mam wrażenie, że gracze myśleli, że mecz wygra się sam. W końcówce ewidentnie czekaliśmy na ostatni gwizdek, odpuszczając ostatnie 25 minut. To było niepotrzebne. Musimy grać lepiej, szczególnie w meczach, w których mamy tak duże posiadanie piłki - powiedział 52-latek cytowany przez tipsbladet.dk.
Zadowolony ze swojego występu może być jedynie Kamil Wilczek. Zdaniem dziennikarza Johnny'ego Wojciecha Kokborga z portalu bt.dk, Polak był najlepszy na boisku. Świadczy o tym ocena "8" (w skali 1-10). Taką notę poza polskim napastnikiem otrzymał tylko jeden gracz, Jonas Wind.- Cóż za początek. Cztery gole w czterech meczach. Silny w pojedynkach, dobry w powietrzu. Jego rodacy nie mogli go powstrzymać. Zdecydowanie najbardziej niebezpieczny z FCK. Strzelił gola i zaliczył asystę przy golu Jonasa Winda. A mógł nawet strzelić więcej - czytamy w uzasadnieniu oceny.
Wilczek po meczu także nie krył zadowolenia, nawet mimo tego, że w znacznym stopniu przyczynił się do wyeliminowania swojej byłej drużyny. - Spodziewałem się, że awansujemy i tak zrobiliśmy. Zrobiliśmy to, co musieliśmy. Wykorzystaliśmy nasze szanse - przyznał 32-latek cytowany przez portal bold.dk.
Wilczek został zapytany o to, jak czuje się z tym, że strzelił gola byłemu klubowi. - Robię, co w mojej mocy. Muszę to robić, bo jestem zawodowym piłkarzem i nie ma dla mnie znaczenia, że strzelę gola byłemu klubowi. Liczy się to, że idziemy naprzód.
- Strzelanie jest najważniejsze dla napastnika. Gram w dobrej drużynie, z dobrymi zawodnikami, którzy mi to ułatwiają. Dobrze wystartowałem - zakończył polski napastnik
Przeczytaj także: