Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jak uciekł nam cypryjski futbol? "Na początku miałem w drużynie strażaka, a dzisiaj to pełna profeska"

Lata temu to była formalność: polski zespół losował cypryjski, cieszył się, a później rzeczywiście wygrywał. Od dziesięciu lat wygląda to inaczej - my w rankingach jesteśmy coraz niżej, a Cypryjczycy regularnie kwalifikują się do fazy grupowej Ligi Mistrzów lub Ligi Europy. I to nie jeden zespół, a kilka. W czym tkwi ich sekret?

- Mają inne podejście: nie sprowadzają młodych zawodników, żeby później sprzedać ich do mocniejszych klubów, nie ciągną za uszy wychowanków, tylko kupują już ukształtowanych piłkarzy z mocniejszych lig. Liczy się osiągnięcie celów tu i teraz - mówi Łukasz Sosin, który na Cyprze spędził 17 lat. Zdobywał mistrzostwo z Apollonem i Anorthosisem, cztery razy zostawał królem strzelców, grał jeszcze w Arisie Limassol, a po zakończeniu kariery był dyrektorem technicznym akademii Pafos FC. 

Zobacz wideo

Cypryjczycy co roku mają przynajmniej jeden zespół w europejskich pucharach 

W tym sezonie Legia Warszawa odpadła z eliminacji Ligi Mistrzów po porażce z Omonią Nikozja, a w środę Lech Poznań zagra z Apollonem Limassol w III rundzie eliminacji Ligi Europy. Los paruje polskie i cypryjskie drużyny od lat, więc łatwo o porównanie rozwoju piłki w obu krajach. W eliminacjach europejskich pucharów spotkaliśmy się sześć razy - trzy razy awansowali Polacy, trzy razy Cypryjczycy, a do tego dochodzi jeszcze dwumecz Legii z Apollonem w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2013/2014. I co znamienne - im dalej, tym Polakom szło gorzej.

Po kolei: w 1978 roku, gdy Śląsk Wrocław trafił na Pezoporikos Larnaka, liga cypryjska była czwartą najgorszą według rankingu UEFA, a polska zajmowała 14 miejsce. Na Cyprze było 2:2, ale w rewanżu Śląsk nie dał rywalom szans i wygrał 5:1. W 1999 Legia pokonała w dwumeczu Anorthosis Famagusta 2:1, a w 2003 Wisła Kraków wygrała u siebie z Omonią Nikozja 5:2, a w rewanżu zremisowała 2:2 i pewnie awansowała. Nikt się nie ekscytował, bo jeszcze wtedy awanse polskich zespołów w starciach z cypryjskimi przyjmowano za pewnik. Ale od tamtej pory naszym drużynom szło coraz gorzej: w sezonie 2011/2012 Wisła odpadła z APOELEM Nikozja, a cztery lata później z Omonią Nikozja przegrała Jagiellonia Białystok. Porażkę 0:2 Legii z Omonią sprzed miesiąca doskonale pamiętamy.

Przewaga Cypryjczyków na boisku odbiła się też w rankingu UEFA: dzisiaj polska liga jest 29. w Europie, a cypryjska zajmuje 16. miejsce i od dziesięciu lat regularnie wprowadza do fazy grupowej europejskich pucharów swoje zespoły. Najczęściej oczywiście APOEL, ale też Apollon Limassol, AEL Limassol, AEK Larnaka czy - w tym sezonie - Omonię Nikozję. Pięć zespołów w dziesięć lat! Tymczasem, żeby znaleźć w Polsce czwartą drużynę - poza Legią, Lechem i Wisłą Kraków - która zagrała w fazie grupowej, trzeba cofnąć się do Amiki Wronki i sezonu 2004/05.

Cypryjskie zespoły w fazie grupowej w europejskich pucharach w ostatnich latach:

  • 09/10 - APOEL w Lidze Mistrzów,
  • 11/12 - APOEL w Lidze Mistrzów (ćwierćfinał z Realem Madryt) , AEK w Lidze Europy,
  • 12/13 - AEL w Lidze Europy,
  • 13/14 - APOEL w Lidze Europy,
  • 14/15 - APOEL w Lidze Mistrzów,
  • 15/16 - APOEL w Lidze Europy,
  • 16/17 - APOEL w Lidze Europy,
  • 17/18 - APOEL w Lidze Mistrzów, Apollon w Lidze Europy,
  • 18/19 - Apollon i AEK w Lidze Europy,
  • 19/20 - APOEL w Lidze Europy,
  • 20/21 - Omonia pewne miejsce w Lidze Europy, walczy o wejście do Ligi Mistrzów.

Łukasz Sosin: "W cypryjskich zespołach średnia wieku zespołów jest wyższa, zawodników po trzydziestce jest sporo, ale mówiąc nieco skrótowo - to jest ich przepis na sukces"

- Kilkanaście lat temu grałem w drużynie ze strażakami, bo liga była półamatorska, więc koledzy normalnie pracowali, a po południu przychodzili na trening. Większość drużyny stanowili wtedy Cypryjczycy, ale z roku na rok było ich coraz mniej. Proszę sobie wyobrazić, że w ciągu jednego sezonu przez klub przewijało się 20-30 zawodników z zagranicy. Najlepsi zostawali. Kluby postawiły na taki kierunek i zobaczyły, że da się w ten sposób regularnie wchodzić do europejskich pucharów. Dzisiaj to już profeska, co roku jakiś cypryjski zespół gra w europejskich pucharach - mówi Łukasz Sosin. 

- Piłkarzom nie jest łatwo się tam dostać. Wystarczy zobaczyć, że od nas grali tam Kamil Kosowski, Marcin Żewłakow, Wojciech Kowalczyk, Sławomir Majak, Grzegorz Rasiak, Maciej Żurawski. Krajowa czołówka. Naprawdę musisz mieć dobre CV, żeby Cypryjczycy zwrócili na ciebie uwagę. Sprowadzają głównie z ligi hiszpańskiej i portugalskiej. Przychodzą do nich ludzie ze znanymi nazwiskami, doświadczeni. U nas bardziej skupiamy się na szkoleniu i sprzedawaniu, bo tak szukamy pieniędzy. Na Cyprze doszli do wniosku, że trudno im będzie sprzedać zawodnika do Anglii czy do Niemiec. Stwierdzili, że jeśli postawią na odpowiednich zawodników z doświadczeniem, to dadzą radę awansować do pucharów i tam zarobią pieniądze - wyjaśnia Sosin.  

- Mają sprawniejszy skauting: w ramach ograniczonych budżetów potrafią wyciągnąć dobrych piłkarzy, którzy przez kilka lat u nich pograją. Jasne, średnia wieku zespołów jest tam wyższa, zawodników po trzydziestce jest sporo, ale mówiąc nieco skrótowo - to jest ich przepis na sukces. Ale nie jest też tak, że kogo nie sprowadzą, to się sprawdza. Popełniają błędy. Na początku było ich bardzo dużo, z czasem doszli do wprawy. Któregoś roku tylko ja zostałem w drużynie, a cała reszta piłkarzy była wymieniona. Hurtowo - jednych odesłali, drugich ściągnęli. W kolejnym roku już nas zostało trzech czy czterech, w następnym już ośmiu. Postęp w selekcji było widać gołym okiem - opowiada.

- Poza tym, liga jest tak fajnie ukształtowana, że o puchary walczy pięć-sześć zespołów, a reszta się nie liczy, bo ma mniejszy budżet i przez to słabszych piłkarzy. Mówię, że to fajnie, bo tym zespołom z czołówki łatwiej pogodzić eliminacje i ligę. Skupiają się na pucharach, odpuszczają trochę ligowe mecze, ale mimo to utrzymują się w czołówce. W Polsce to niemożliwe. Nasze drużyny przez grę w eliminacjach zawodzą w lidze i dopiero później odrabiają straty. Na Cyprze postawienie na puchary kosztuje mniej, jest bezpieczniejsze. 

Na takim podejściu klubów cierpi jednak reprezentacja, która nigdy nie zakwalifikowała się na mistrzostwa świata ani na Euro, a ostatnio przegrała w Lidze Narodów z Czarnogórą i Azerbejdżanem. W najnowszym rankingu FIFA (z 17 września 2020) zajmuje dopiero 98. miejsce - za Luksemburgiem, Jordanią, Kirgistanem, Wietnamem i Haiti, a przed Bahrajnem i Mauretanią. Polska zajmuje w nim 19. miejsce. 

- Pewnie, że właściciele klubów bywają krytykowani za swoje podejście. Przede wszystkim federacja naciska, żeby stawiali na Cypryjczyków. Obowiązują kary finansowe, jeśli nie wystawiasz ich dostatecznie dużo. Omonia ostatni mecz w lidze zagrała z siedmioma Cypryjczykami w składzie, ale już w eliminacjach Ligi Mistrzów miała tylko jednego, a dziesięciu obcokrajowców. To tylko przykład, który pokazuje, o co chodzi. Tu spełniamy przepisy, żeby nie było kary, a później w Europie walczymy o pieniądze swoim sposobem - mówi Sosin. - Sama liga się rozwija. Cypryjskie zespoły grają w Europie, podróżują, podglądają najlepsze kluby i wdrażają to u siebie. W Limassol powstanie piękny stadion, pozostałe drużyny jak APOEL, Anorthosis, AEL czy Omonia mają bazy na europejskim poziomie. Dzisiaj wszyscy wiedzą, jak szkolić młodzież, bo kursy są ogólnodostępne, można podglądać, jak to robią w Niemczech, Anglii czy Holandii. Na Cyprze też wiedzą, ale problem jest z dzieciakami. Już się nie garną tak, jak kiedyś.

Lech delikatnym faworytem, ale będzie upał. "Cypryjczycy mogą spróbować Lecha zmęczyć w tych warunkach"

W środę Lech Poznań zagra w III rundzie eliminacji Ligi Europy z Apollonem Limassol. Zmierzy się z czwartym zespołem poprzedniego - niedokończonego przez koronawirusa - sezonu i aktualnym liderem, który imponuje formą: po czterech meczach jest niepokonany - ma trzy zwycięstwa i remis, a przy tym bilans bramkowy 11:2. W I rundzie eliminacji LE pokonał gruziński Saburtalo Tbilisi 5:1, a w II na wyjeździe wygrał 1:0 z greckim OFI 1925. - Oglądałem ten mecz. Zawsze starcia cypryjsko-greckie traktowane są nadzwyczajnie, podchodzi się do nich jak do derbów. I na boisku to było widać: więcej walki niż gry w piłkę, ale ostatecznie to Apollon był lepszy.

- Przed środowym meczem serce mówi Apollon, bo to w tym klubie grałem wiele lat, w nim wyrobiłem sobie nazwisko i to im kibicuję, ale rozsądek podpowiada, że jednak awansuje Lech. Widziałem jego spotkanie z Hammarby i przede wszystkim druga połowa była bardzo udana. Piłkarsko dobrze to wyglądało. Ale ten mecz będzie na Cyprze, w dodatku w Nikozji, a tam upał jest jeszcze trudniejszy do zniesienia, więc Cypryjczycy mogą spróbować zmęczyć Lecha w tych warunkach. Mimo wszystko, delikatnego faworyta upatruję w polskim zespole - mówi czterokrotny reprezentant Polski.

Początek meczu Apollon - Lech w środę o 18.00.