Manchester United został jednym z pierwszych półfinalistów tego sezonu Ligi Europy. Podstawowy czas gry nie dał co prawda rozstrzygnięcia, a do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, ale w niej Manchester był lepszy od FC Kopenhagi. Do strzelenia gola potrzebował jednak rzutu karnego, zamienionego na bramkę przez Bruno Fernandesa. Jak się później okazało, bramkę na wagę awansu.
Po zakończeniu spotkania wygranego przez Manchester kamery zarejestrowały nietypowe zdarzenie. Do Ole Gunnara Solskjaera, trenera angielskiego klubu, podszedł Zeca, kapitan Kopenhagi. - Dziękuję ci za to, co zrobiłeś dla Manchesteru - przyznał niespodziewanie. - Staramy się wrócić, próbujemy. On nam w tym pomaga - odpadł Solskjaer, wskazując na Bruno Fernandesa. - Tak, ten gość jest niesamowity - potwierdził Zeca.
Sytuacja była dość nietypowa - rzadko zdarza się bowiem, by piłkarz dziękował menedżerowi drużyny przeciwnej za jego dokonania w innym klubie. Wszystko wskazuje jednak na to, że 31-letni Portugalczyk jest kibicem Manchesteru. Wątpliwe jednak, by w przyszłości miał w nim jeszcze okazję zagrać.
Poza Manchesterem awans do półfinału wywalczył już także Inter Mediolan, który w poniedziałek pokonał Bayer Leverkusen (2:1). Kolejne dwa ćwierćfinały zaplanowane zostały na wtorek 11 sierpnia. Szachtar Donieck zagra z FC Basel, a Wolverhampton zmierzy się z Sevillą. Relacja na żywo z obu tych meczów od godz. 21 w serwisie Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Przeczytaj także: