Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ostro o Szymonie Marciniaku. "Idiota z UEFA". Polski sędzia w ogniu krytyki

- Idiota z UEFA - o Szymonie Marcniaku powiedział Babis Christoglou. Grecki producent radiowy ostro skrytykował Szymona Marciniaka na antenie radia Sport FM. Krytyka pod adresem polskiego arbitra to efekt jego kontrowersyjnej decyzji podjętej w czwartkowym meczu Wolverhampton z Olympiakosem (1:0).

Olympiakos Pireus przegrał wyjazdowe spotkanie rewanżu 1/8 finału Ligi Europy z Wolverhampton 0:1. W dwumeczu ostateczny wynik to 2:1 dla klubu z Premier League, więc Grecy odpadli z rozgrywek. W czwartkowym meczu nie obyło się jednak bez kontrowersji. Kontrowersji wywołanych przez decyzję Szymona Marciniaka.

Zobacz wideo Szymon Marciniak w "Wilkowicz Sam na Sam": Symulowanie jest najgorsze. Czasem piłkarze są tak bezczelni...

Szymon Marciniak krytykowany. "Idiota z UEFA"

Angielska drużyna objęła prowadzenie już w dziewiątej minucie, gdy rzut karny na gola zamienił Raul Jimenez. W 27. minucie Olympiakos doprowadził do wyrównania, a bramkę zdobył Mady Camara. Szymon Marciniak jednak gola nie uznał, bo VAR zasygnalizował spalonego. Kontrowersja była tym większa, że powtórki przygotowane przez realizatora wcale spalonego nie pokazały.

Po meczu greckie media nie oszczędziły Marciniaka, ostro go krytykując. Najbardziej dosadnie pracę polskiego arbitra skomentował Babis Christoglou, grecki producent radiowy. - Nie mogę zrozumieć, dlaczego ktoś wybrał na tak ważny mecz tak złego sędziego. Potwierdziły się plotki, że zespoły z czołowych lig mają łatwiej - powiedział Christoglou na antenie radia Sport FM. - Idiota z UEFA... Przywieźli go na mecz, żeby wykonywał swoją pracę. Olympiakos był lepszy - dodał.

Marciniak nie podyktował także dwóch rzutów karnych

Nieuznana bramka to jednak nie wszystko. Polski sędzia dwukrotnie podejmował decyzje, o które po meczu miał do niego pretensje cały grecki zespół. W 55. i 59. minucie nie podyktował dwóch rzutów karnych dla Olympiakosu. W pierwszej sytuacji faulowany miał być Youssef El-Arabi, a w kolejnej Konstantinos Tsimikas. Obie sytuacje według Marciniaka nie były faulami na zawodnikach gości. Greckie media miały pretensje zwłaszcza w przypadku pierwszej. Willy Boly wyraźnie odepchnął tam El-Arabiego.

Po meczu wściekły na Marciniaka był trener greckiej drużyny, Pedro Martins, który dyskutował z Polakiem już w trakcie zejścia z murawy. Wcześniej w trakcie meczu Marciniak pokazał mu żółtą kartkę za zachowanie przy linii bocznej. - Mam wątpliwości zwłaszcza co do spalonego z 27. minuty - mówił po meczu szkoleniowiec. - Polski sędzia w 55. zamknął oczy przy faulu Boly'ego na El Arabim. Cztery minuty później znów podniosła się cała czerwona ławka rezerwowych, ale on nie widział przewinienia - pisał w relacji ze spotkania portal sport24.gr.

Przeczytaj także: