"Legii nie stać na to, żeby rezygnować z Carlitosa"
Legia Warszawa walczy o awans do fazy grupowej Ligi Europy. W 4. rundzie eliminacji wicemistrzowie Polski trafili na szkocki zespół Rangers FC. W pierwszym meczu w Warszawie legioniści zremisowali z Rangersami 0:0.
W pierwszej połowie lepsi byli gospodarze. Mogli prowadzić już od 9. minuty, gdy Luquinhas minął obrońcę, oddał strzał, ale dobrze obronił go Allan McGregor. Minutę później w dobrej sytuacji znalazł się Sandro Kulenović, ale nie trafił w piłkę. W 30. minucie Cafu próbował zaskoczyć bramkarza gości, ale McGregor znów skutecznie interweniował.
W 31. minucie Legia pobiła rekord, jeśli chodzi o liczbę minut bez straconej bramki przez polskie kluby, który dotychczas wynosił 644 minuty - Legii Warszawa z sezonu 2014/15. Rangersi w pierwszej połowie nie potrafili poważnie zagrozić bramce gospodarzy. Jedyna ich dobra akcja miała miejsce w 8. minucie, gdy Alfredo Morelos spudłował po strzale głową.
W 63. minucie ten sam Morelos był bardzo bliski strzelenia gola. Jego uderzenie z ostrego kąta obronił jednak Radosław Majecki. Kilkanaście sekund wcześniej Kulenović znalazł się z piłką tuż przed bramką McGregora, ale znakomicie interweniował wślizgiem Jon Flanagan.
W 74. minucie Marko Vesović oddał mocny strzał z linii pola karnego, ale ponownie dobrze obronił bramkarz gości. Osiem minut później uderzał Igor Lewczuk, ale jego strzał głową po rzucie rożnym trafił prosto w Domagoja Antolicia.
Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Legia zagrała dobre spotkanie. Stworzyła sobie kilka dobrych okazji, ale ich nie wykorzystała. Ma czego żałować przed rewanżem, który odbędzie się za tydzień w Glasgow. Goście w Warszawie zaprezentowali się przeciętnie i mogą się cieszyć z bezbramkowego remisu.
Pobierz aplikację Football LIVE na Androida