Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłkarz Legii kompletnie zawiódł. "Było tyle pretensji, że jest na boisku, a przecież go nie ma" [OCENY]

W pierwszym meczu III rundy kwalifikacji Ligi Europy Legia Warszawa zremisowała bezbramkowo z Atromitosem Ateny. Piłkarze Aleksandara Vukovicia znów nie wygrali, ale zaprezentowali się lepiej, niż w ostatnich spotkaniach. Jeden zawodnik i tak jednak zawiódł. Oto, jak oceniliśmy graczy wicemistrzów Polski za czwartkowy występ (skala 1-6).
Zobacz wideo

Radosław Majecki - 3. Trudno go ocenić biorąc pod uwagę to, że rywale przez cały mecz nie oddali żadnego celnego strzału. Dośrodkowań też było mało, ale z tymi nielicznymi, z bocznych sektorów boiska radził sobie bez problemu. W pierwszej połowie pod jego bramką zrobiło się groźnie po nieporozumieniu z Vesoviciem, ale wówczas wina leżała po stronie Czarnogórca.

Luis Rocha - 3. W drugiej połowie zaliczył jeden dobry rajd lewą stroną. Poza tym skupiał się głównie na zadaniach defensywnych, nie pomagając w ataku. I może szkoda, bo boczne sektory Atromitosu wyglądały na tyle słabo, że Portugalczyk mógł pozwolić sobie na więcej. Nie popełnił jednak żadnego poważnego błędu. W doliczonym czasie gry bardzo dobrze wrócił na własną połowę po rzucie rożnym, zatrzymując groźny kontratak gości. 

Artur Jędrzejczyk - 3+. Kolejny raz pokazał, że na środku obrony spisuje się zdecydowanie lepiej, niż na lewej stronie. Radził sobie bez problemu z rosłym i dobrze zbudowanym Apostolosem Velliosem. Kierował grą całego bloku defensywnego i zaliczył kilka odważnych wyjść do przodu.

Igor Lewczuk - 3Solidny występ. Pokazał, że może stworzyć dobry duet obrońców z Jędrzejczykiem na dłużej. Grał spokojnie, nie popełniał błędów i wygrywał większość pojedynków z rywalami.

Marko Vesović - 3-. W obronie poprawny. W ofensywie pomagał częściej niż Rocha, choć z tej pomocy rzadko wychodziło coś dobrego. Próbował dośrodkowań, ale większość z nich była niecelna. Próbował prostopadłych podań w pole karne, ale większość z nich blokowali obrońcy. Dwa razy spróbował też strzału zza pola karnego, ale raz posłał piłkę prosto w ręce bramkarza, a raz obok bramki. Dodatkowy minus za nieporozumienie z Majeckim w końcówce pierwszej połowy.

Domagoj Antolić - 2+. Najsłabszy spośród środkowych pomocników. Przed przerwą grał bardzo zachowawczo, cofał się zbyt głęboko, zabierając piłkę środkowym obrońcom. Uniemożliwiał im budowanie akcji od własnej bramki, a sam niepotrzebnie opóźniał grę. Po zmianie stron prezentował się nieco lepiej, bo zagrał wyżej. Miał kilka dokładnych dośrodkowań, m.in. to z 62. minuty, po którym Novikovas oddał niecelny strzał głową. 

Andre Martins - 3-. Przyzwoity występ. W pierwszej połowie najczęściej próbował długich przerzutów, w drugiej grał więcej po ziemi, co przynosiło lepsze efekty. Od niego można wymagać jednak nieco więcej. 

Walerian Gwilia - 3+. Lider środka pola Legii. Od początku bardzo aktywny, pomagał w defensywie i ataku. Popisał się kilkoma dobrymi podaniami prostopadłymi, ale zawodził przy stałych fragmentach gry, gdzie wcześniej był za nie najczęściej chwalony.  

Arvydas Novikovas - 2. Kolejny przeciętny występ, choć nieco lepszy niż większość ostatnich. Był aktywny od początku spotkania, dużo biegał i pokazywał się do gry. Ale co z tego, skoro większość jego podań i dośrodkowań nie docierała do partnerów, a piłka po trzech oddanych przez niego strzałach z dystansu ledwo dolatywała do bramkarza rywali. W doliczonym czasie gry mógł zapewnić gospodarzom zwycięstwo, ale w bardzo dobrej sytuacji strzelił nad bramką.

Luquinhas - 3Pokazał, że ma potencjał. Dobrze poruszał się po boisku, często wymieniał się pozycjami z Novikovasem. Popisał się kilkoma efektownymi przyjęciami kierunkowymi, które myliły obrońców rywali. Próbował strzelać i dogrywać prostopadle, ale nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Z dwójki skrzydłowych był tym lepszym. W 81. minucie mógł wpisać się na listę strzelców, ale Megyeri popisał się znakomitą interwencją po jego technicznym uderzeniu.

Sandro Kulenović - 1. Był aktywny... przez pierwsze 10 minut. Później kompletnie zniknął. "Było tyle pretensji, że jest na boisku, a przecież go nie ma" - pisali kibice na Twitterze. Niemal w każdej akcji zbyt wolno podejmował decyzje, nie nadążał za pomysłami kolegów, a w dodatku niecelnie podawał. W 65. minucie miał doskonałą okazję do strzelenia gola, gdy znalazł się w sytuacji sam na sam z Megyerim. Nawet wtedy posłał jednak piłkę obok bramki. Chwilę później na boisko wszedł za niego Carlitos.

Carlitos - 2+. Zaledwie dziewięć minut starczyło mu do stworzenia zagrożenia takiego, do jakiego przez ponad godzinę gry nie potrafił doprowadzić Kulenović. Hiszpan wszedł na boisko w 65. minucie, a już w 74. był bardzo blisko strzelenia gola - piłka po jego uderzeniu z rzutu wolnego trafiła jednak w poprzeczkę. Prezentował się zdecydowanie lepiej niż 19-letni Chorwat, który jeszcze kilkanaście godzin przed czwartkowym meczem był bliski transferu do Anglii. Miał jednak zbyt mało czasu, by pokazać coś więcej.