Vuković przed meczem w el. LE: Nie trzeba być Jamesem Bondem, by to wiedzieć

- Nie trzeba być Jamesem Bondem, by wiedzieć o tym, że Atromitos to drużyna, która nastawiona jest przede wszystkim na kontrataki. To oczywiście działa w dwie strony, bo oni o nas też wiedzą dużo - mówi Aleksandar Vuković, trener Legii Warszawa, która w czwartek o 21 podejmie Atromitos Ateny w III rundzie eliminacji Ligi Europy.
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 0:0
FOT. KUBA ATYS

0:0, 3:0, 1:0, 0:0. To dotychczasowe wyniki Legii Warszawa w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Europy. Teraz poprzeczka jednak jest wyżej, bo rywalem nie będzie wicemistrz Gibraltaru czy trzecia drużyna ligi fińskiej poprzedniego sezonu, tylko grecki Atromitos. Czyli zespół występujący w dużo lepszej lidze (16. w Europie) niż Legia (27.). Pierwszy mecz z greckim zespołem już w czwartek o 21 na Łazienkowskiej.

- Myślałem, że będzie was mniej i że ze wszystkimi się przywitam, stąd moje wejście tylnymi drzwiami - zaczął środową konferencję Aleksandar Vuković. Potem dużo już mówił o rywalu: - Atromitos to drużyna lepsza niż Spartak Trnawa, Dudelange czy Sheriff Tyraspol, z którymi nie udało nam się w ostatnich latach wygrywać. Chcemy jednak, żeby teraz było inaczej. Wiem, że z każdej strony jesteśmy krytykowani. Niedosyt, jeżeli chodzi o styl gry, jest duży. Ale jednak przechodzimy kolejne rundy. I chcemy żeby tak było nadal - powiedział w środę Vuković, zaznaczając, że Legia na czwartkowe spotkanie na pewno wyjdzie najmocniejszym składem: - Po miesiącu gry jesteśmy zaadaptowani, by tych rotacji było już mniej.

Rotacji jest mniej, fakt. Ale przy Łazienkowskiej wciąż wszyscy czekają na efekty transferów. Więcej w poniższym materiale wideo:

Zobacz wideo

Vuković: Nie trzeba być Jamesem Bondem

- Atromitos? Wiemy, że jeszcze nie zaczął sezonu. Pierwszy raz jesteśmy po lepszej stronie w kwestii rytmu meczowego. To nasz pozytyw, choć Grekom i tak nie przeszkodziło to pokonać zespołu, który rundę wcześniej wyrzucił z eliminacji polską drużynę [chodzi o Dunajską Stredę, która w I rundzie wyrzuciła Cracovię - red.]. Szanujemy najbliższych rywali, ale nie możemy się ich obawiać. Najważniejsze jest dla mnie przechodzenie kolejnych rund. To klucz do realizacji celów - dodał Vuković.

Nie trzeba być Jamesem Bondem, by wiedzieć o tym, że Atromitos to drużyna, która nastawiona jest przede wszystkim na kontrataki. To oczywiście działa w dwie strony, bo oni o nas też wiedzą dużo. Ale ja dużo nie powiem. Nie zdradzę teraz ani jedenastki na jutrzejszy mecz, ani nie wskażę dwóch piłkarzy, którzy są wyznaczeni u nas do strzelania rzutów karnych. Czy jest wśród nich Sandro Kulenović? Nie, nie ma go. Ale to, że nie strzelił rzutu karnego w poprzednim meczu, nie znaczy, że nie uda mu się w kolejnym. Wciąż jest z nami. Na razie się z nim przywitałem, ale żadnych pożegnań nie przewiduję. Sandro wychodzi zaraz normalnie na trening, a potem jedzie z nami na przedmeczowe zgrupowanie do hotelu

- powiedział Vuković, który na środowej konferencji zapytany został również o to, czy pożegnał się z Sandro Kulenoviciem. Już wiadomo jednak, że chyba nie musiał, bo z naszych informacji wynika, że Legia w środę odrzuciła ofertę Barnsley, czyli beniaminka Championship, który chciał zapłacić za Chorwata 2,7 mln euro.

Więcej o: