Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europy. Nie ma miejsca na potknięcie i wymówki. Legia gra o cel minimum

1 : 1
Informacje
Eliminacje Ligi Europy 2017/18 - 4. runda kw.
Czwartek 17.08.2017 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Legia Warszawa
0
1
1
Sheriff Tyraspol
0
1
1
Składy i szczegóły
Legia Warszawa
Bramki: Hamalainen (76.) Kartki: Pazdan, Hlousek - żółta Skład: Malarz - Hlousek, Pazdan, Dąbrowski, Jędrzejczyk - Guilherme (Kucharczyk 24.), Mączyński, Moulin - Nagy (Hildeberto 71.), Sadiku (Hamalainen 56.), Szymański
Sheriff Tyraspol
Bramki: Bayala (87.) Kartki: Brezovec, Cristiano - żółta Skład: Mikulic - Cristiano, Kulusic, Posmac, Susic - Tripić (Jairo 64.), Brezovec (Damascan 84.), Anton, De Nooijer (Balima 87.) - Badibanga, Bayala
Po porażce z FK Astaną w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, legioniści nie mogą pozwolić sobie na kolejne potknięcie w europejskich pucharach. Jeśli mistrzowie Polski nie wyeliminują Sheriffa Tiraspol w IV rundzie eliminacji Ligi Europy, nie spełnią sportowego i finansowego celu minimum na sezon.

- Nie rozpamiętujemy przeszłości, nie szukamy wymówek. Nie mamy na to czasu. Naszym celem minimum jest awans do fazy grupowej Ligi Europy, nie bierzemy pod uwagę innej możliwości, jak zwycięstwo w tym dwumeczu - powiedział zaraz po losowaniu IV rundy eliminacji trener Legii, Jacek Magiera.

I rzeczywiście, mistrzowie Polski nie mogą szukać wymówek. Awans do fazy grupowej LE jest nie tyle co celem minimum, lecz po prostu obowiązkiem. Porażka z mołdawskim Sheriffem Tiraspol byłaby dla legionistów tragedią. Sportową i finansową.

Początek pierwszego meczu Legia - Sheriff w czwartek o godz. 20.45 w Warszawie, rewanż tydzień później w Mołdawii. Relacja na żywo na Sport.pl.

Niezbędne miliony

Po porażce w III rundzie eliminacji LM z FK Astaną, mistrzowie Polski nie mogą sobie pozwolić na kolejne potknięcie w europejskich pucharach. Legia została brutalnie wybudzona ze snu o powtórce zeszłorocznego sukcesu, brak awansu do fazy play-off LM oznaczał, że warszawiacy spadli do ostatniej rundy eliminacji LE. A tutaj muszą rozprawić się z mistrzem Mołdawii.

Do 2013 roku stołeczny klub traktował grę w fazie grupowej LE jako sukces. Potem jako obowiązek. Już trzy lata temu Dariusz Mioduski mówił, że budżet klubu zakłada, iż drużyna będzie zarabiała na siebie w LE. - Zdajemy sobie sprawę, że to duże ryzyko, ale musimy je podjąć, by się rozwijać. Wzmacniamy zespół, wydajemy pieniądze na nowych graczy, koszty rosną, trzeba je czymś pokrywać - tłumaczył wtedy.

W ostatnich sześciu sezonach, Legia w LE nie zagrała tylko raz. Przed pięcioma laty w IV rundzie eliminacji lepsi od warszawiaków okazali się piłkarze Rosenborga Trondheim (2:3 w dwumeczu). Teraz, podobnego scenariusza nikt nie bierze pod uwagę. Chociaż za awans do fazy grupowej LE klub zarobi około 10 mln euro mniej, niż za awans do LM (w poprzednim sezonie było to 2,6 mln euro), to i tak są to pieniądze niezbędne dla budżetu.

A kolejne można podnieść w grupie. W poprzednim sezonie za każde zwycięstwo i remis UEFA płaciła odpowiednio 360 i 120 tys. euro. 600 tys. euro warte było wygranie grupy, dwa razy mniej zarabiała drużyna z drugiego miejsca. Do tego należy doliczyć 500 tys. euro bonusu za udział w 1/16 finału rozgrywek, czyli za dotarcie do fazy, w której legioniści dwukrotnie przegrywali z Ajaksem. Jeśli więc mistrzowie Polski powtórzą wynik z sezonu 2014/15, to mogą zarobić nawet około sześciu mln euro.

Rywal w zasięgu

Ostatnia prosta do fazy grupowej LE nie jest dla Legii drogą zbyt wyboistą. Warszawiacy zmierzą się ze 144. drużyną rankingu UEFA (legioniści są na 61. miejscu), która przez branżowy portal Transfermarkt wyceniana jest na niespełna 10 mln euro (legioniści na 28 mln euro). Po sześciu kolejkach ligi mołdawskiej Sheriff zajmuje drugie miejsce w tabeli, w miniony weekend zespół Roberto Bordina pokonał na wyjeździe Sfintul Gheorghe 3:0. Mecz ten na żywo oglądany był przez członka sztabu Magiery.

Sheriff, podobnie jak Legia, w IV rundzie eliminacji LE znalazł się po nieudanej próbie awansu do LM. W III rundzie od mistrza Mołdawii lepszy okazał się azerski Karabach Agdam, czyli nowy klub byłego legionisty, Jakuba Rzeźniczaka. - Na kogo Legia musi tam zwrócić szczególną uwagę? Na dwóch czarnoskórych zawodników – numer 20. Byrille Bayala i 39. Ziguy Badibanga. Są niscy i bardzo szybcy, trzeba mieć ich na oku przez pełne 90 minut gry. Nie jest to łatwy ani wygodny rywal, ale z pewnością w zasięgu Legii - powiedział zawodnik w rozmowie z portalem Legia.net.

- Badibanga to zawodnik, który rzuca się w oczy i może się podobać. Sheriff to solidny zespół, który lubi grać w ataku i dobrze czuje się w grze z kontry. Musimy być przygotowani na każdą ewentualność - dodał Magiera.

Dwumecz z Sheriffem da odpowiedź, czy legioniści kryzys z początku sezonu mają już za sobą. Po odpadnięciu z LM i porażce z Bruk-Betem Termalicą w lidze, zespół Magiery pokonał Wisłę Puławy (4:1) w Pucharze Polski i ograł 3:0 Piasta w ekstraklasie. Chociaż w obu spotkaniach legioniści nie zachwycili, to postęp w ich grze był widoczny. Zwłaszcza w ofensywie, która w ostatnich tygodniach mocno kulała. Siedem bramek strzelonych w dwóch meczach musi być powodem do optymizmu, niezależnie od przeciwnika.

Magierę musi cieszyć progres zespołu, cieszył go też czas, który miał na przygotowanie go do starcia z Sheriffem. Po spotkaniu z Piastem trener Legii do dyspozycji na pracę miał aż pięć dni. Aż, bo w pracowitym sierpniu, gdy mistrzowie Polski grali co trzy dni, to sytuacja niespotykana.

- Liczę na to, że każdy następny mecz będzie przełomowy. Taki, który pozwoli nowym zawodnikom wejść na wysoki poziom. Oni do drużyny dołączyli, gdy rozgrywaliśmy już mecze o stawkę. Mieliśmy z nimi tylko zajęcia teoretyczne, bo praktyka w ostatnim miesiącu w zasadzie nie istniała. Żyliśmy od spotkania do spotkania. Dopiero przedwczoraj mieliśmy pierwszy od dłuższego czasu trening, podczas którego mogliśmy popracować nad różnymi fazami gry. Czwartek nie będzie jednak dniem na eksperymenty i wystawianie nowych piłkarzy - zakończył Magiera.

W czwartek trener Legii będzie mógł skorzystać niemal z wszystkich piłkarzy pierwszej drużyny. Niemal, bo do kontuzjowanych Miroslava Radovicia i Jakuba Czerwińskiego, dołączył Michał Kopczyński, który zmaga się z wysoką gorączką. Magiera do dyspozycji będzie miał już jednak Inakiego Astiza. Hiszpan, który w poniedziałek podpisał kontrakt z klubem, został zgłoszony do rozgrywek w środę w miejsce Czerwińskiego.

Przypuszczalny skład Legii: Malarz - Jędrzejczyk, Pazdan, Dąbrowski, Hlousek - Moulin, Mączyński - Kucharczyk, Guilherme, Nagy - Sadiku.

Według zakładów bukmacherskich LVBet faworytem czwartkowego meczu jest Legia. Kurs na mistrzów Polski wynosi 1.44, na ich rywali 7.40.