Liga Europy. Jose Mourinho: nie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Podeszliśmy jak do sparingu

- Nasze problemy zaczęły się od nastawienia. Oni grali, jakby to dla nich był finał Ligi Mistrzów, a my podeszliśmy jak do letniego sparingu - powiedział Jose Mourinho po porażce w Lidze Europy z Fenerbahce 1:2.

W poprzedniej kolejce Manchester United wygrał u siebie z Fenerbahce 4:1, ale z Turcji wraca pokonany. Już w drugiej minucie efektowną przewrotką prowadzenie gospodarzom dał Moussa Sow, a w 59. podwyższył równie ładnym strzałem, ale z rzutu wolnego Jeremain Lens. Honorowego gola w końcówce strzelił Wayne Rooney. Angielski zespół spadł na trzecie miejsce w tabeli. Ma o punkt mniej od czwartkowego rywala oraz Feyenoordu, który na wyjeździe zremisował 1:1 z Zorią Ługańsk.

"Jakby to był sparing"

Mourinho nie zostawił po meczu suchej nitki na swoich piłkarzach. - Jeśli zespół traci gola w drugiej minucie, to znaczy, że nie jest gotowy do gry, nie jest mentalnie przygotowany, skoncentrowany i skupiony - powiedział. - W piłce nie chodzi równość, ale o wysiłek, zaangażowanie, przekraczanie granic i dawanie z siebie wszystkiego. I oni zasłużyli na wygraną - dodał.

- Nasze problemy zaczęły się od nastawienia. Oni grali, jakby to dla nich był finał Ligi Mistrzów, a my podeszliśmy jak do letniego sparingu. I tak się ten mecz zaczął - powiedział dobitnie Portugalczyk.

- Na takim stadionie, jeśli stracisz szybko bramkę, dajesz rywalom przewagę. Oni dostali to, co chcieli. Mogli się bronić, mogli grać z kontrataku, spowalniali grę, symulowali faule, wywierali presję na arbitrze i "marnowali" czas udawanymi kontuzjami - wyliczał Portugalczyk.

- To jest ich styl gry. To nasza wina, że im na to pozwoliliśmy. Po drugim straconym golu wreszcie zareagowaliśmy. Mieliśmy szansę na inny wynik, ale na to nie zasłużyliśmy - mówił.

W Chelsea też mu się to zdarzyło

To nie pierwszy raz w karierze Mourinho, gdy tak ostro skrytykował piłkarzy przed dziennikarzami. Wcześniej uchodził za trenera, który publicznie staje w obronie swoich graczy i winę bierze na siebie. Ostatni taki wybuch Mourinho miał miejsce w 2015 roku, gdy pracował jeszcze w Chelsea. "The Blues" przegrali 1:2 z Leicester i miała tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową.

- Straciliśmy gole, których nie powinniśmy stracić. Czuję, że moja praca została zdradzona. Trudno strzelać gole, gdy niektórzy piłkarze nie są w najlepszej formie. To oczywiste, wszyscy to wiedzą. Nie graliśmy na najwyższym poziomie, tak jak i piłkarze na kluczowych pozycjach. Na treningach nie mogę narzekać na ich postawę. Jestem sfrustrowany, gdy widzę różnicę między treningami a meczami - wypalił wtedy Mourinho.

Niedługo potem stracił pracę w klubie.

Najwolniejsi piłkarze angielskiej ekstraklasy. Zaskoczenia! [ZOBACZ]

Więcej o: