Krychowiak, czyli lepsze pokolenie

- Po takim sezonie jak ten w Sevilli Grzegorz Krychowiak ma prawo myśleć nawet o Realu lub Barcelonie - mówi Sport.pl Jerzy Dudek ambasador finału Ligi Europy w Warszawie, w którym Sevilla zagra z Dnipro Dniepropietrowsk. Początek meczu o godz. 20.45. Relacja na żywo w Sport.pl

Dariusz Wołowski: Czy tak jak większość ekspertów uważa pan, że Sevilla jest wyraźnym faworytem meczu z Dnipro?

Jerzy Dudek: Nie. Ma może lepszych piłkarzy, ale Dnipro przybywa do Warszawy w glorii rewelacji rozgrywek. Pokonało Napoli w półfinale, a więc wie, jak wygrywać z teoretycznie silniejszymi. Ukraińcy pokazali organizację gry na najwyższym poziomie i wielkie serce do walki. Niesie ich entuzjazm oraz głód międzynarodowego sukcesu. Jeśli Sevilla jest faworytem, to nie w stosunku 60:40, ale 51:49. Przewagę Hiszpanów uznajmy więc za minimalną. Bierze się przede wszystkim z doświadczenia gry o taką stawkę. Oni bronią tytułu, wiedzą jak się wygrywa finały. Dla Ukraińców to coś nowego.

Polscy kibice będą wspierać Sevillę?

- Grzegorz Krychowiak ma prawo na to liczyć. Polacy lubią Ukraińców, ale nie przesadzajmy, bliższa koszula ciału. Polak w zespole Sevilli to wystarczający argument, by nasi fani życzyli jej zwycięstwa. Wielu chciałoby pewnie zobaczyć Krychowiaka, jak wznosi trofeum na Stadionie Narodowym.

W tym sezonie zrobił wielkie postępy. Przyszedł do silnej drużyny, w najmocniejszej lidze świata i trafił do jedenastki sezonu. Jako jedyny piłkarz Sevilli, obok niego takie tuzy jak Ronaldo, Messi, James, Pique i inni.

- Przyjeżdżając z Francji, Krychowiak miał prawo wierzyć, że w Primera Division sobie poradzi. Ale to było imponujące, czego dokonał w tak krótkim czasie. Od początku emanował pewnością swoich umiejętności. Dziś jest jednym z liderów drużyny, która gra znakomicie. A przecież przed nim kilku niezłych polskich piłkarzy, reprezentantów kraju w Hiszpanii się nie przebiło. To liga wymagająca najwyższych umiejętności technicznych, a Krychowiak z tym swoim serduchem do walki i zadziornym charakterem sprostał wymaganiom. Po takim sezonie nie pozostaje mu nic innego, tylko pomyśleć o kolejnym kroku do przodu. Real? Barcelona? A dlaczego nie? Trzeba mieć ambicję.

Krychowiak to kolejny z polskich graczy, którzy przebijają się w dobrej zachodniej lidze. Tak jak Lewandowski, Piszczek, Błaszczykowski, Glik nie zadowala się statusem średniaka, ale prze wyżej.

- Myślę, że to pokolenie polskich piłkarzy ma inną mentalność niż moje. Ja, gdy przychodziłem do Sokoła Tychy i kierownik drużyny dał mi do autokaru kanapkę i soczek, wydawało mi się, że trafiłem do bardzo profesjonalnego zespołu łapiąc pana Boga za nogi. Przeskok na Zachód był ogromny. Staraliśmy się zachować dziarskie miny, ale wyjeżdżaliśmy z wielkimi obawami. Dziś młodzi Polacy czują się Europejczykami, a nasi piłkarze wyjeżdżają do dobrych klubów z mniejszymi kompleksami lub w ogóle bez lęku przed nieznanym. W szkoleniu też wykonaliśmy krok do przodu, a znam przypadki, coraz częstsze, gdy polscy rodzicie wyjeżdżają ze swoimi dzieciakami do szkółek w zagranicznych klubach.

Rozumiem, że jest pan optymistą, jeśli chodzi o przyszłość naszej piłki?

- Umiarkowanym. Dużo pracy przed nami, ale kierunek obraliśmy poprawny. Kiedyś z kolegami z kadry sprzed lat rozmawialiśmy o drużynie Adama Nawałki i niemal wszyscy byliśmy zgodni, że jest w niej znacznie więcej jakości niż było dekadę wcześniej. To widać na boisku.

Pierwszy finał europejskich rozgrywek w Polsce to dowód, że zbliża się normalność?

- Gdy UEFA zaproponowała mi, bym został ambasadorem finału, poczułem się zaszczycony. Potem zacząłem jeździć na mecze, spotkania, odnowiłem znajomości z byłymi kolegami czy rywalami z boiska i wszystko to było bardzo pozytywne. Dla nas ten finał to duże, sportowe wydarzenie, ale też coś, do czego Polska zaczyna się przyzwyczajać. I dobrze. To znaczy normalnie.

Zobacz wideo

Krychowiak jednym z dziesięciu? Polscy piłkarze z europejskimi pucharami

Materiały partnerów adidas Performance MESSI 10.4 FG... adidas Performance FINBERLINOMB... Nike Performance GRAPHIC WOVEN...

Kto wygra finał na Stadionie Narodowym?
Więcej o: