Schalke - Manchester United. Starcie nieśmiertelnych w Lidze Mistrzów

Mieli powoli odsuwać się w cień, a dociągnęli swoje drużyny do półfinału najważniejszych rozgrywek. Nikt nie poznał ich lepiej niż Raul Gonzalez z Schalke, który poprosi we wtorek o koszulkę inną żywą legendę - Ryana Giggsa z Manchesteru Utd. Relacja z Czuba i na żywo od 20:30.

Hiszpan urodził się w roku 1977, Walijczyk to rocznik 1973. Ich długowieczność jest tym bardziej imponująca, że najwspanialsze stadiony jęli podbijać jako chłopcy.

W czternaste urodziny, które dziś normalni gimnazjaliści umilają sobie wyciskaniem goli palcami zrośniętymi z Playstation, Giggsa odwiedził w domu całkiem żywy Alex Ferguson z całkiem niewirtualnego Manchesteru Utd. W siedemnaste urodziny piłkarz podpisał profesjonalny kontrakt, by niebawem zadebiutować wśród dorosłych na Old Trafford, zostać mistrzem Anglii i jedną z najczęściej fotografowanych osób w Wielkiej Brytanii. Wszystko działo się na początku lat 90.

W połowie tamtej dekady do szkółki Realu Madryt przeniósł się - po zamknięciu szkółki w sąsiednim Atletico - Raul Gonzalez. Gdy miał 17 lat i 124 dni, zagrał w seniorach największego klubu XX wieku jako najmłodszy piłkarz w historii. Zanim skończył 25 lat, wygrał Champions League trzykrotnie. Teraz w półfinale nie ma nikogo, kto by mu pod tym względem dorównywał.

Schalke - MU: 'Czerwone diabły' muszą przełamać niemiecki kompleks w Lidze Mistrzów

 

Sekrety wiecznej młodości

Jest Raul w rozgrywkach najbardziej utytułowany (wśród nadal uczestniczących w rywalizacji), jest najbardziej doświadczony (w ogóle) - uzbierał już 140 meczów, wicelidera klasyfikacji wszech czasów Giggsa wyprzedza o 16. I obaj weterani - wbrew zasadzie, że w futbolu ci, którzy rozkwitają wcześnie, zazwyczaj wcześnie również więdną - nadal inspirują swoje drużyny do najważniejszych triumfów. Walijczyk zasłużył się asystą przy wszystkich bramkach Manchesteru w ćwierćfinałowym dwumeczu z Chelsea, Hiszpan z Schalke Gelsenkirchen zadawał ciosy i broniącemu tytułu Interowi Mediolan w ćwierćfinale, i Valencii rundę wcześniej.

Jedną z tajemnic wiecznej młodości Giggsa ma być joga. Gdy przed laty leczył kontuzję, klub wynajął dla niego trenerkę od wschodnich ćwiczeń oddechowo-fizycznych, a ta przeżyła wstrząs, odkrywając, że zawodowy - wybitny! - futbolista nie umie schylić się, by bez zginania kolan dotknąć rękami stóp. Dziś bohaterowi Manchesteru giętkości już nie brakuje. Choć długo jogi nie znosił, to pewnego dnia zdał sobie sprawę, jak mu pomaga, i wkrótce się od niej uzależnił. Ostatnio wydał DVD, na którym sam radzi, jak ćwiczyć, by utrzymywać ciało w szczytowej formie.

Raul odnalazł eliksir życia w obłędnej pasji do futbolu. Jego koledzy z boiska twierdzą, że nie interesuje się niczym więcej i że nie folguje sobie absolutnie nigdy, do bezwyjątkowo nienagannego prowadzenia się ma stosunek wręcz nabożny. Przed obecnym sezonem entuzjazmował się, że właśnie zniósł najcięższy obóz przygotowawczy w karierze.

Także dlatego - wobec mnóstwa wyrzeczeń - w ostatnich latach może czuć się pokrzywdzony. Najpierw trenerzy kadry narodowej nie zabrali go na mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata, a Hiszpanie na obu sięgnęli po złoto (pochodzący z nacji futbolowo nierozwiniętej Giggs też pozostał reprezentacyjnie niespełniony), potem napastnika odtrącił Real. Stąd przenosiny do Gelsenkirchen, dla ikony madryckiego klubu - zakładał jego koszulkę w 741 meczach, strzelił 323 gole - bolesna sportowa degradacja. Żywy pomnik wylądował na wygwizdowie. Schalke niby właśnie zdobyło wicemistrzostwo Niemiec, ale na mistrzostwo czeka ponad pół wieku, do Champions League zagląda rzadko, ugina się pod długami grożącymi bankructwem, pozbawioną znanych nazwisk kadrę ozdabia tylko jeden klejnot - Manuel Neuer, bramkarz pożądany w czołowych europejskich firmach. Przy swoim przeciwniku, zmierzającym po mistrzostwo Anglii i według "Forbesa" wartym 1,86 mld dolarów, są jak pchła przy słoniu.

Giggs idolem Raula

Właściwie nie wiadomo, jakim cudem piłkarze z Gelsenkirchen dotrwali do pierwszego w dziejach klubu półfinału LM. W Bundeslidze ledwie się ruszają, z dziesiątego miejsca bliżej im do spadku niż awansu do europejskich pucharów. A jednak Raul nie pomylił się, gdy uciekając z Madrytu - wiedział, że tam sezon spędzi w rezerwie lub na trybunach - dostrzegł w niemieckim klubie idealne miejsce na śrubowanie snajperskich rekordów w Champions League. W tej edycji strzelił pięć goli, razem ma ich 71, wicelidera klasyfikacji wszech czasów Ruuda van Nistelrooya wyprzedza o 11. Miał udowadniać, że nie jest sportowym trupem, a ostatnio znów stał się - wobec spędzających na boisku setki minut bez gola Fernando Torresa z Chelsea i Davida Villi z Barcelony - czołowym hiszpańskim kanonierem. Bał się rychłej utraty sił witalnych, a zwierza się, że odmłodniał o pięć lat.

Jeden z najpiękniejszych wieczorów w LM przeżył kiedyś na Old Trafford, gdzie przyłożył Manchesterowi dwoma golami. Gdy tam potem wracał, trener Alex Ferguson nazywał go najlepszym piłkarzem świata i apelował, by zatrzymać go na brytyjskiej granicy. Niedawno ujawnił, że zeszłego lata on też oferował pracę hiszpańskiemu napastnikowi.

Z jego klubu legend łatwo się nie wypycha. Zwłaszcza legend tak żywych jak Giggs, zbliżający się do 900 występów dla MU. Z wibrującego skrzydłowego wyewoluował w inteligentnego środkowego pomocnika, w trakcie mniej ważnych meczów magazynuje energię na mecze najważniejsze, do niedawna swoim przykładem dawał nadzieję Raulowi, który w Walijczyku znajdował dowód, że dojrzałość piłkarza może być pogodna. - Podziwiam go, dla niego futbol to też całe życie, chcę jego koszulki - mówi.

Obaj walczą czysto - Raul nie dostał czerwonej kartki nigdy, Walijczyk zobaczył jedną. Rekordy, które ustanawiają i nawzajem sobie odbierają, trudno zliczyć. Hiszpan strzela gole w LM przez 14 kolejnych sezonów. Gdyby nie jego wytrwałość, najdłuższa seria - 11-sezonowa - należałaby oczywiście do Giggsa. Messi, Ronaldo i reszta muszą się jeszcze sporo nabiegać, by choćby spróbować rzucić weteranom wyzwanie. A przede wszystkim - sportowej dojrzałości dożyć.

Niemiecka klątwa

0

 

tyle razy Manchester United wyeliminował niemiecki klub z Ligi Mistrzów. Odpadał po dwumeczach z Borussią Dortmund (1996/97), Bayernem Monachium (2000/01), Bayerem Leverkusen (2001/02) i znów Bayernem (zeszły sezon)

Przewidywane składy - Schalke: Neuer - Uchida, Metzelder, Hoewedes, Sarpei - Baumjohann, Farfan, Papadopoulos, Jurado - Edu, Raul. Manchester: van der Sar - da Silva, Vidic, Ferdinand, Evra - Valencia, Carrick, Giggs, Park - Hernandez, Rooney.

Zagrożeni opuszczeniem następnego meczu, w przypadku otrzymania żółtej kartki: Raul, Huntelaar, Jurado, Papadopoulos (Schalke).

Transmisja w nSporcie o 20.45.

Drugi półfinał Real - Barcelona w środę o 20.45 - transmisje w Polsacie i nSporcie.

Berbatov nie zagra z Schalke ?

Kto zagra w finale?
Więcej o: