Liga Mistrzów. Dudek: Trzymam kciuki za Arsenal

Latem chciałbym znaleźć klub, w którym jeszcze przez rok-dwa pogram w piłkę. Nie wykluczam powrotu na polskie boiska. Jeśli się nie uda, mam pomysły na życie - mówi ?Gazecie? bramkarz Realu Madryt

W poprzedniej kolejce, w meczu z Espanyolem Barcelona, czerwoną kartką został ukarany bramkarz "Królewskich" Iker Casillas. Jego miejsce między słupkami zajął Hiszpan Antonio Adan. 38-letni Dudek, który niedawno wznowił treningi po ciężkiej kontuzji szczęki, oglądał mecz z trybun. W sobotę Real gra z Levante (transmisja w Canal+ Sport o 20).

Robert Błoński: Wystąpi pan w sobotę?

Jerzy Dudek: Raczej nie, choć trener ogłosi skład kilka godzin przed spotkaniem. Patrzę na sytuację realnie. W niedzielę dopiero pierwszy raz od dwóch miesięcy pojechałem z zespołem na mecz. Trener uznał, że jest za wcześnie, bym usiadł na ławce rezerwowych. Na moje nieszczęście albo i szczęście. Jose Mourinho mówił później: "To był ciężki mecz. Jesteś świeżo po wyleczeniu urazu. Nie wiadomo, jak z tobą w bramce wszystko by się potoczyło. Z Adanem też ryzykowałem, bo jest młody i niedoświadczony. Najważniejsze, że wygraliśmy". Teraz trener nie ma powodu, by zmienić bramkarza, choć przez cały tydzień starałem się pokazać, że jestem gotowy do gry. Po meczu z Auxerre w Lidze Mistrzów, w którym doznałem urazu, ludzie mi współczuli, a ja się cieszę, że wszystko skończyło się tak szczęśliwie. Mogło być dużo gorzej. Teraz też nie dramatyzuję. Swoją drogą, to jestem w Realu cztery lata i Iker pierwszy raz dostał czerwoną kartkę. Adan siedział na ławce dwa miesiące i się doczekał gry, mnie nie starczyło prawie cztery lata. Życie. Teraz muszę ciężko pracować, by odzyskać formę i pełną sprawność. Dwa miesiące przerwy to sporo.

Czułby się pan na siłach, żeby zagrać?

- Najważniejsza jest psychika, od siódmego stycznia trenowałem indywidualnie, więc fizycznie poradziłbym sobie. Jeśli chodzi o wyczucie w bramce podczas meczu - pod tym względem może brakuje mi paru procent, ale poradziłbym sobie. Tyle że byłoby głupio wobec Adana, który również ciężko pracował przez ostatnie tygodnie i szansę wykorzystał. Mourinho jest uczciwym trenerem i raczej postawi na niego. Jak większość Polaków wolę być pesymistycznie nastawiony, żeby później być miło zaskoczonym.

Mecz z Levante mógłby być pana pożegnaniem z Realem. W czerwcu kończy się kontrakt.

- Na razie muszę zrobić wszystko, żeby wrócić do pełnej sprawności i zapracować na to, by latem mieć szanse wyboru. Pozytywne jest to, że pierwszy raz, odkąd jestem w Realu zimą, media nie umieściły mnie na liście zawodników, którzy latem na pewno odejdą. Zwykle zajmowałem na niej wysokie miejsce, ale zostawałem w klubie. Teraz nie było mowy o odejściu, więc może to jest pozytywny sygnał? Za miesiąc skończę 38 lat, więc spokojnie planuję kolejny tydzień i nie wybiegam dalej w przyszłość.

Hiszpańskie media bardzo pozytywnie oceniły pana postawę w ubiegłym roku. Że nigdy pan nie narzekał na swoją sytuację i wspierał Casillasa...

- Nigdy nie byłem zadowolony z roli rezerwowego. Ciężko pracowałem, żeby w każdej chwili być gotowym pomóc drużynie. Mam nadzieję, że rywalizacja pozytywnie wpłynęła na Ikera. Teraz dwa miesiące mnie nie było i tak się rozluźnił, że zaraz dostał czerwoną kartkę (śmiech). Więc chyba jakiś wpływ "na szatnię" mam.

Chce pan jeszcze kontynuować karierę na boisku?

- Idealny scenariusz jest taki: latem opuszczam Real i znajduję klub, w którym gram jeszcze rok czy dwa. Nie wiem tylko, czy znajdę przyzwoitą drużynę z aspiracjami, która będzie chciała Jerzego Dudka. Jeśli się uda, to fajnie, jeśli nie - mam kilka pomysłów na życie. Powrotu na polskie boiska nie wykluczam. Stadiony są coraz ładniejsze, poziom musi się podnieść. Jeśli pojawi się dobra oferta, skorzystam.

Polski klub będzie stać na Jerzego Dudka?

- Będzie. Pieniądze nie byłyby najważniejsze w negocjacjach. Mam przyjaciół w Polsce, wiem, jakie stawki krążą w ekstraklasie. Polscy piłkarze są nieźle opłacani. Tak jak średniej klasy Holendrzy. Przyjeżdżają do nas coraz lepsi piłkarze, organizacja Euro 2012 dodaje nam prestiżu.

Real odzyskał nadzieję na odrobienie strat do Barcelony, która zremisowała ostatnio w Gijon?

- Nigdy jej nie straciliśmy, nawet gdy miała siedem punktów przewagi. Musimy spokojnie pracować, polepszać swoją grę i czekać, co się wydarzy. W decydującą fazę wkracza Liga Mistrzów i nie ma co za dużo myśleć o tym, co będzie. Niedawno wszyscy nas skreślili i mówili "ligę przegraliście, skoncentrujcie się na pucharach". Sytuacja się zmieniła po jednej kolejce.

Po remisie w Gijon Barcelona przegrała 1:2 w Lidze Mistrzów z Arsenalem, którego bramki bronił Wojciech Szczęsny.

- W pierwszej połowie Barcelona grała po swojemu, kluczem do porażki były niewykorzystane okazje Messiego i Pedro. Chwile nieuwagi spowodowały, że przegrała.

Eksperci liczą, ile kilometrów przebiegli rywale w meczach z Barceloną. Ale to nie liczba jest istotna, chodzi o to, żeby nie biegać wolniej od Katalończyków. Zawodnicy Arsenalu biegali z tą samą prędkością i dlatego wygrali.

Wojtek bronił pewnie, dodał spokoju całej drużynie. Zrobiło na mnie wrażenie, jak w drugiej połowie rzucił się pod nogi Messiemu i wygarnął mu piłkę, choć Argentyńczyk był na spalonym. Rośnie nam kolejny bramkarz światowego formatu.

Ma niecałe 21 lat.

- Arsene Wenger nie miał wyjścia. Kontuzji doznał Łukasz Fabiański, leczył się Manu Almunia i Wojtek na tym skorzystał. To dojrzały chłopak, teraz robi furorę. Tak rozpoczynają się największe kariery. Wdrapać się na szczyt nie jest trudno. Ilu było polskich meteorów, którzy błyszczeli przez rok, a potem spadali z hukiem? Wojtek ma potencjał, żeby na szczycie pozostać długo.

Co może pan poradzić Wojtkowi?

- Jest świadomy tego, co ma robić. Świetnie ukierunkuje go też ojciec Maciek, były bramkarz reprezentacji, wie, jakie popełnił błędy, których Wojtek musi uniknąć. Ja miałem bardzo ciężką przeprawę w Anglii, to była wielka szkoła futbolu. Przeżyłem w niej swoje najlepsze i najgorsze mecze. Atmosfery nie zapomnę nigdy. Niech Wojtek czerpie przyjemność z każdej chwili grania w Premiership. Liga angielska nie jest łatwą dla bramkarzy. O wiele łatwiej gra się w Champions League

Arsenal jest w stanie wyeliminować Barcelonę?

- Trzymam za nich kciuki, nie tylko dlatego, że grają tam nasi bramkarze. Nie chciałbym kolejnych meczów Realu z Barceloną. W kwietniu gramy z nimi rewanż w lidze i finał Pucharu Króla. Wystarczy.

1 - tyle meczów w lidze hiszpańskiej rozegrał Jerzy Dudek

Więcej o: