Liga Mistrzów. Wojciech Szczęsny: Villa był najgroźniejszy

PRZEGLĄD PRASY. Mimo wpuszczonej bramki, Wojciech Szczęsny może być zadowolony ze swojego występu przeciwko Barcelonie. - Chyba trudno mnie obwiniać za tego gola. Wyszedłem z bramki tak szybko jak się dało, robiłem wszystko, żeby Villa nie zdołał mnie przelobować, bo oni to przecież kochają - mówi w rozmowie z Rzeczpospolitą bramkarz Arsenalu.

We wtorek w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów Szczęsny stanął oko w oko z najlepszymi piłkarzami świata. Londyńczycy wygrali 2:1, ale gdyby nie Polak, mogli stracić więcej bramek. Jeszcze w pierwszej połowie Szczęsnego pokonał supersnajper mistrzów Hiszpanii David Villa. - Jak się przepuszcza piłkę między nogami, to ma się złe samopoczucie, ale chyba trudno mnie obwiniać za tego gola - powiedział Szczęsny.

- Wyszedłem z bramki tak szybko jak się dało, robiłem wszystko, żeby nie zdołał mnie przelobować, bo oni to przecież kochają. Villa był najgroźniejszy, kilka minut wcześniej Leo Messi spudłował w doskonałej sytuacji - analizuje w rozmowie z gazetą.

Ogólnie Szczęsny swój występ ocenia pozytywnie, daleki jest jednak od stwierdzenia, że był to mecz jego życia.

- Wiadomo, że wolałbym obronić dwa rzuty karne, ale to było spotkanie bez okazji do zostania samotnym bohaterem. Jeśli mogłem spokojnie złapać piłkę, to nie chciałem robić niepotrzebnych przewrotów pod publiczkę. Miałem kilka trudnych sytuacji, z których wyszedłem obronną ręką, więc nie narzekam. Są takie piłki, które bramkarz złapać musi. Wtedy omija go krytyka. jak przepuści gola po sytuacji sam na sam albo po strzale z 20 metrów okienko, to nikt się nie przyczepi - mówi bramkarz.

Anglia o Szczęsnym. Polak bez tremy ?

Więcej o: