José Mourinho zaczął od kosza na brudy

UEFA sprawdzi, czy trener Realu zachował się niesportowo, każąc swoim piłkarzom zapracować na drugie żółte kartki w meczu z Ajaksem. Nie pierwszy raz zakpił z zasad, ale też nie on pierwszy wpadł na taki pomysł

Gdy pięć lat temu prowadzący Chelsea Mourinho zarzucił Andersowi Friskowi, że czerwona kartka dla Didiera Drogby to efekt zmowy szwedzkiego sędziego z trenerem Barcelony Frankiem Rijkaardem, UEFA ukarała Portugalczyka grzywną i zakazała jakichkolwiek kontaktów z piłkarzami w obydwu ćwierćfinałach Ligi Mistrzów z Bayernem.

Mourinho przechytrzył działaczy. O świcie przyjechał na stadion Chelsea i niezauważony ukrył się w szatni. Przed meczem poprowadził odprawę z piłkarzami i usiadł przed telewizorem. Z asystentem, który pod wełnianą czapą ukrywał słuchawkę, kontaktował się przez krótkofalówkę i robił notatki. Kurierem między szatnią a ławką rezerwowych był trener bramkarzy.

Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem, gdy Chelsea prowadziła 4:2, Mourinho został zapakowany do kosza na brudne ubrania i wywieziony do sali gimnastycznej. Delegatom UEFA, którzy nie dojrzeli trenera na trybunach, Chelsea wmówiła, że siedział tam cały mecz.

Od tamtego meczu minęło pięć lat. We wtorek Portugalczyk kazał Xabiemu Alonso i Sergio Ramosowi postarać się o drugie żółte kartki w meczu z Ajaksem. Pierwszemu sam wydał rozkaz, wzywając go do ławki rezerwowych. Ramos miał do trenera za daleko, więc Jerzy Dudek udał, że się rozgrzewa, polecenie trenera przekazał Ikerowi Casillasowi, a dopiero ten grającemu na stoperze Ramosowi. Hiszpanie dostali kartki za opóźnianie gry i zostali wyrzuceni z boiska. Nie zagrają w ostatnim meczu grupowym z Auxerre, który dla Realu nie ma żadnego znaczenia, bo zapewnił już sobie pierwsze miejsce w grupie.

Mourinho i jego ludzie udają, że czerwone kartki to przypadek. Tłumaczą, że Dudek pytał Casillasa, czy boli go brzuch. UEFA to nie przekonuje i zdecydowała, że we wtorek przesłucha wszystkich zamieszanych. Od Mourinho, przez Alonso, po Dudka. Grożą im dyskwalifikacje, choć byłby to precedens. Dwa lata temu za celowe kartki w meczu z Fiorentiną w LM europejska federacja ukarała grzywnami Juninho (10 tys. euro) i Crisa (15 tys. euro) z Lyonu.

Angielski "The Times" oburza się, że choć Mourinho świetnie mówi w sześciu językach, w żadnym nie zna słowa "skrupuły". Według hiszpańskiego "Asa", zachowanie trenera "będzie dla klubu dobre na boisku, ale złe poza nim".

Inni przypominają, że piłkarze Realu nie są pierwszymi. Były sędzia Graham Poll twierdzi, że w 2002 r. obrońca Realu Ivan Helguera poprosił go o żółtą kartkę za niegroźny faul na piłkarzu Sparty Praga. Gdy odmówił, Hiszpan zapracował na karę niezgodnym z przepisami blokowaniem rywala. - Podał mi rękę, podziękował i został zmieniony - pisze w "Daily Mail" Poll.

Więcej o: