Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Lody waniliowe za awans

- To najlepszy zagraniczny piłkarz, jaki biegał po słowackich boiskach - zachwycają się dziennikarze bratysławskiego ?Sportu? Gambijczykiem, którego gole dały Żylinie Ligę Mistrzów. W rundzie grupowej jeszcze nie trafił.

Najlepszy serwis o Lidze Mistrzów na Sport.pl ?

Świat usłyszał o nim pięć lat temu, kiedy na MŚ do lat 17 w Peru strzelił dwa gole w wygranych meczach z Brazylią i Katarem. Niestety, jego drużyna nie wyszła z grupy, wyprzedzili ją "Canarinhos" i Holendrzy. - Dostałem wtedy propozycję z Grasshopper Zurych i w 2006 roku przyjechałem do Szwajcarii - opowiadał. - W naszym maleńkim kraju ciężko zostać zauważonym. Reprezentacja jest na 103. miejscu w rankingu FIFA, ale piłkę w Gambii kopie każdy. Od rana do wieczora.

Ojciec 22-letniego dziś Momodou Ceesay jest biznesmenem, matka zajmuje się domem. Młodsi bracia Tijani i Ali jeszcze się uczą, w przyszłości chcą być oczywiście piłkarzami. Młodsze siostry - Ngoneh i Pendi - studiują. - Mieszkamy w wielkim domu z ogrodem, w którym mamy m.in. psy i osły. W Gambii jest zwyczaj, że dzieci długo mieszkają z rodzicami. Po ślubie jest problem, u których zamieszkać. Z najbliższymi mam kontakt, rozmawiamy przez Skype'a. Są ze mnie dumni - opowiada Ceesay, który mówi w dialekcie sarahule (gambijskim językiem jest angielski).

W dzieciństwie jego idolem był lokalny bohater Jatto Ceesay, który dziś ma 36 lat i wciąż gra w piłkę na Cyprze. Na wyobraźnię Momodou podziałał karierą w holenderskim Willem II Tilburg, w którym spędził aż 11 lat. Potem w roli bożyszcza zastąpił go Thierry Henry.

Na Słowacji bardzo brakuje Ceesayowi narodowych potraw, które przygotowuje mama. - Woonjo to nasz narodowy napój, przyrządza się go z warzyw. Benachin zaś to ryba, warzywa i ryż gotowane w pikantnym sosie pomidorowym - mówił Ceesay, który urodziny obchodzi w Wigilię. - U nas nie ma zwyczaju ozdabiania świątecznego drzewka czy obdarowywania się prezentami. Za to wieczorami mężczyźni wychodzą w długich tunikach zwanych haftanami. Wszyscy zakładają na twarz maski i świętują. Przypomina to trochę karnawał - opowiada. Momodou zaczął trenować w wieku 12 lat. Nigdy nie myślał, że będzie piłkarzem, widział siebie raczej w roli urzędnika. Ale cały wolny czas po szkole poświęcał na uganianiu się za futbolówką z kolegami - na boisko treningowe miał z domu niecałe dziesięć minut. - Kiedy nie było zajęć, graliśmy na ulicy. Są szerokie, a samochodów mało - tłumaczy.

Jego droga do Żyliny wiodła przez Szwajcarię i Belgię (KV Westerloo), z chwilowym przystankiem na szkółkę Chelsea. Nie miał jednak potrzebnych do pobytu na Wyspach dokumentów i w 2006 roku musiał wyjechać. - Z chęcią tam wrócę. Do Arsenalu, bo to mój ulubiony klub. Albo do Tottenhamu - mówi.

W grudniu ubiegłego roku ożenił się z Sunju, koleżanką z dzieciństwa. Żona niedługo dołączy do niego w Żylinie. - Kontrakt kończy mi się 31 grudnia, chętnie go przedłużę - powiedział po awansie do Ligi Mistrzów. W nagrodę razem z dziennikarką bratysławskiego "Sportu" zjadł lody waniliowe.

45 - taki rozmiar buta nosi mierzący 195 cm Ceesay. "Gdziekolwiek przyjadę, zawsze odwiedzam sklepy z odzieżą dla niewymiarowych. Gorzej jest w hotelach, często łóżka są za krótkie i wystają mi z nich nogi"

Claudio Ranieri: ? Celem Romy wygranie LM

Więcej o: